
"Soul Side Story" to niezwykła autobiografia Tomasza Budzyńskiego, którego czytelnikom naszego portalu przedstawiać chyba nie trzeba. Do książki dołączony jest zaskakujący film "Podróż na Wschód", który nie ma nic wspólnego z typowym dokumentem poświęconym zespołowi. Wokalista Armii opowiedział nam o obu tych projektach, poruszając przy tym temat Facebooka, sznurówek Roberta Brylewskiego oraz tajemniczych lądowań UFO w Polsce. Rozmowie przysłuchiwał się również Łukasz Jankowski, współreżyser filmu.
Porozmawiajmy na początku o twojej autobiografii…
Książka nazywa się „Soul Side Story”, jest to nie tylko opowieść o zespole Armia, ale także o całym moim życiu, o latach dzieciństwa i młodości. Są tam opisane różne epoki - lata sześćdziesiąte, siedemdziesiąte, osiemdziesiąte i teraźniejsze. Pisanie tej książki sprawiło mi wielką przyjemność, mówię tu zwłaszcza o wspomnieniach z dzieciństwa, kiedy to człowiek odczuwa wszystko inaczej, w sposób bezpośredni i czysty, nie tak jak dorosły. Uważam ze rozdziały poświęcone dzieciństwu są najlepsze w tej książce, a najgorsze to te poświęcone czasom obecnym (śmiech). Kiedy to człowiek zmaga się i męczy ze swoim życiem, próbując wyrwać światu to co mu się należy i tak dalej. Dziecku nic się nie należy ,dlatego dziecko jest właścicielem świata. O tamtych czasach pisało mi się najlepiej. Z jednej strony jestem znany jako wokalista zespołu Armia, a z drugiej nie chciałem opisywać samych faktów, że np. 20 maja graliśmy koncert dajmy na to w Berlinie, bardziej interesował mnie klimat i jakie sznurówki miał Robert Brylewski. To jest moim zdaniem ważniejsze w książce od tych wszystkich faktów. Po prostu duch czasów i mojego pokolenia. Jestem dzieckiem lat siedemdziesiątych, był to zupełnie inny świat niż dzisiaj. Zresztą widzę to po mojej 15 letniej córce, która ostatnimi czasy słucha wykonawcy zwanego Grubson. Skala popularności jest taka ze zespół Armia ma na Facebooku 3000 fanów, natomiast Grubson 350.000. I co ja pocznę ? (śmiech). Zresztą Facebook to dla mnie jakiś znak tej upadającej cywilizacji. Jestem ciekaw kiedy to wszystko naprawdę się skończy, bo człowiek potrzebuje drugiego człowieka, żeby zwyczajnie spotkać się i posiedzieć, pogadać.
Inspiracją do powstania filmu „Podróż na Wschód” jest nowela „Maszynista Grot” autorstwa Stefana Grabińskiego. Skąd ten wybór ?
Jestem wielbicielem twórczości tego pisarza, jego literatura towarzyszy mi od czasów młodości. Można powiedzieć że jest to mój ulubiony polski pisarz, zaraz po Brunonie Schulzu. To taki polski Edgar Allan Poe. Zawsze marzyłem że jeśli kiedykolwiek nakręcę film, będzie to na podstawie którejś z jego nowel.
Czy wszystko co dzieje się w filmie zostało zaplanowane w scenariuszu, czy też było spontaniczne wymyślone podczas kręcenia ?
Łukasz Jankowski: Cała główna oś filmu została przez nas przygotowana wcześniej. Scenariusz był dość otwarty – podstawową rzeczą był ten cały ten szalony pociąg prowadzony przez maszynistę Grota, którym podróżuje Armia i który był pretekstem do pokazania grającego zespołu. Reszta była improwizacją, zwłaszcza większość tego co prezentuje na ekranie kabaret Mumio. Są jak totalny samograj – wszystko to co mówili było wymyślane przez nich praktycznie na poczekaniu, bez dubli i od razu nadawało się do wzięcia. Nie mieliśmy dialogów ani nic – na przykład scena „przesłuchania” maszynisty Grota została nakręcona za pierwszym razem, bez żadnego przygotowania.
Jak doszło do, jakby nie było, dość zaskakującej współpracy z Mumio ?
Znaliśmy się wcześniej, zadzwoniłem po prostu do nich i zaproponowałem im udział w filmie. Zgodzili się bardzo chętnie, a stawka ,za którą zagrali jest równie szokująca co ich szalone występy. Teatr Mumio nie ma dla siebie w Polsce żadnej konkurencji, to jest zjawisko absolutnie genialne i całkowicie unikalne ,dlatego jestem bardzo zadowolony ,że udało mi się ich ściągnąć do filmu.
Film został nakręcony w Wolszynie, w słynnej parowozowni…
Jestem wielbicielem pociągów, po zakończeniu kariery muzycznej, mam zamiar zatrudnić się na kolei i spędzić tam resztę życia jako człowiek od wszystkiego (śmiech). Wolsztyn jest magicznym miejscem i prawdopodobnie ostatnią na świecie czynna parowozownią, tak więc wybór był oczywisty i łatwy.

Podobno na tyle zasmakowałeś w tworzeniu filmów ze masz już pomysł na następny ?
Chcę nakręcić następny film – będzie to opowieść o ataku UFO na Polskę, mam już prawie gotowy scenariusz. Będą tam się działy straszne rzeczy (śmiech). To dziwna i tajemnicza opowieść o tym, że obcy istnieją wśród nas, są to charakterystyczni osobnicy, przemierzają nasz kraj na starych rowerach – składakach, ich znakiem rozpoznawczym jest czapka z nutrii. Lądują oni zawsze na wsiach, nigdy w wielkich miastach – stąd biorą się te słynne kręgi w zbożu (śmiech). Nie przepadają za miastowymi ludźmi – po wylądowaniu rozdawane są im te rowery, czapki z nutrii i skóropodobne kurtki i od razu wyjeżdżają szpiegować nasz kraj. Ich punkt przekaźnikowy znajduje się na dworcu Warszawa Wschodnia, jest tam bar mleczny. W tych wielkich kotłach, w których gotuje się flaki i inne dania, znajdują się dziury czasoprzestrzenne. Oni otwierają pokrywę takiego garnka i przechodzą do innego wymiaru (śmiech). A poza tym planuję także ekranizacje „Czekając na Godota” Samuela Becketta, także z udziałem Mumio. Oni są po prostu stworzeni do tej roli.
Wracając do książki „Soul Side Story” – czy pomysł jej napisania miał coś wspólnego z blogiem koncertowym który kiedyś prowadziłeś na oficjalnym forum Armii „Ultima Thule” ?
Po części tak. Spisywałem tam wspomnienia z różnych wyjazdów i koncertów, bardzo się to podobało innym forumowiczom, którzy sugerowali ze powinienem napisać książkę. Było to w okresie jubileuszu 25-lecia Armii – zacząłem wtedy myśleć zarówno o książce jak i o filmie. Pomyślałem wtedy ze to dobry moment na podsumowanie. Pisanie zajęło mi rok i jak mówiłem wcześniej –sprawiło mi to ogromną przyjemność. Książka jest już w sklepach, i jest do niej dołączony film „Podróż na Wschód” w reżyserii mojej i Łukasza Jankowskiego
Jesteś obecny na scenie już 27 lat. Czy masz jakaś radę dla wszystkich początkujących? Czy warto bawić się w przygodę zwaną muzyką ?
Strasznie warto. To jest wspaniała przygoda. A główna rada? Nie bać się i robić swoje, a przede wszystkim nikogo nie naśladować. Nie oglądać się na innych i nie ulegać wpływom. Robić swoje i robić to dobrze. Jedno słowo: odwagi!
Dziękujemy za rozmowę !
Rozmawiał: Krzysztof Stachowiak
Zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony promocyjnej filmu: www.podroznawschod.art.pl
Znani dla FZ