Eliminacje 2012_2




Wywiady „Staramy się wyprzedzać tę polską epokę” – wywiad z Łąki Łan

 

Dzisiejsze technologie pozwoliły mi zająć Piotrowi Koźbielskiemu, czy raczej MegaMotylowi, paręnaście minut jego życia i zadać kilka pytań dotyczących rynku muzycznego w Polsce, oraz zagranicznej kariery zespołu. Niestety te same technologie bywają zawodne i parę razy zerwało nam połączenie. To, co udało mi się zarejestrować, przeczytać możecie poniżej.

 

Chciałbym zacząć od pytania, które prawdopodobnie pada z ust dziennikarzy najczęściej, a które jednocześnie idealnie wpasuje mi się na początek. W którym momencie zdecydowaliście się na występowanie w przebraniach? Czy był to nagły impuls już w trakcie istnienia zespołu, czy koncepcja istniała jeszcze zanim skład się skompletował. A może urodziliście się jako Megamotyl, Paprodziad, Poń, Bonk, Zając i Jeżus?

W pierwszym momencie.

 

Od początku?

Od samego początku życia każdy z nas wiedział, co w trawie piszczy.

 

Jak bardzo pomaga Wam granie z tak konkretnym i rozpoznawalnym wizerunkiem?

Cały czas dostajemy pytania dlaczego gramy w przebraniach, więc odpowiadam: bardzo nam pomaga. W naszym kraju jest uznawane to jako dziwne, natomiast na całym bożym świecie akurat tak nie jest, bo każdy artysta stara się jakoś wyróżnić i mieć swój styl. My mamy więc swój i jest to uznawane w naszym, nazwijmy go w cudzysłowie, „peerelku” czymś, co jest nienormalne… Po czym pojawia się na scenie Pan Wiśniewski ze swoimi czerwonymi włosami i wszyscy robią „łał”. Natomiast oglądając w MTV zagranicznych artystów, co drugi ma czerwone włosy, takie spodnie, takie, śmakie i nikogo to nie dziwi. Dlaczego więc dziwi to wszystkich w Polsce, tego nie rozumiem.

 

Gdy koncertujecie spotykacie się z niezrozumieniem spowodowanym Waszym wyglądem?

Z niezrozumieniem? Niee. Jeżeli chodzi o słuchaczy - nigdy, natomiast jeżeli chodzi o dziennikarzy – tak.

 

Czytając Wasz myspace natrafiłem na perełkę. Widać, że jesteście zdystansowani do tego, co o Was piszą. Wstawiliście negatywną recenzję Waszego albumu na stronie głównej!

To są stare dzieje. W ogóle myspace przestaje już pomału istnieć i jego era się już skończyła. No ale wciąż działa i można sobie posłuchać naszych nagrań i o nas poczytać. Rzeczywiście ta recenzja wciąż jest tam zamieszczona. Była to pierwsza recenzja, która ukazała się po wydaniu drugiej płyty… zresztą napisana przez człowieka, który pracuje na portalu, będącym patronatem medialnym albumu. I nasz patron medialny zjebał naszą płytę. Była to taka paranoja, że bardzo chętnie pokazaliśmy ludziom, co się dzieje. Po tej sytuacji nasza wytwórnia zadzwoniła do tego portalu, pokazała i wymachiwała im umową medialną przed nosem i w ten sposób, ten sam pan, następnego dnia napisał bardzo pochlebną recenzję. Rozpływał się w komplementach na nasz temat. Myślę, że z dziennikarzami w Polsce jest więc różnie.

 

A stara wersja recenzji zniknęła?

Oczywiście, że tak. Stąd trzeba było ją szybko skopiować i zapamiętać, ponieważ później już nigdzie jej nie dało się znaleźć. Także gusta muzyczne i estetyczne naszych dziennikarzy w Polsce, można powiedzieć, wahają się między pieniędzmi, a szefostwem.

 

Częściowo rzeczywiście tak jest. Myślicie, że młode zespoły powinny mieć w takim razie dystans do wszystkich takich opinii?

Wiesz co… w ogóle wygląda to tak, że nie ważne co mówią, ważne że mówią… i piszą. Jeżeli dziennikarze zrecenzują negatywnie jakieś wydawnictwo, to ludzie będą tego słuchać tylko dlatego, że coś jest okropne. Natomiast jeżeli napiszą, że coś jest fajne, to mogą słuchać tego wyłącznie, bo jest coś fajne. Jedynie garstka ludzi naprawdę wnika w temat i jest w stanie wyrobić sobie własną opinię dotyczącą danego wydawnictwa. Na takich ludziach bazujemy, aczkolwiek chcemy też dotrzeć do wszystkich ludzi. Miejmy nadzieję, że ci ludzie, którzy mocno sugerują się opinią dziennikarzy i mediów, będą mieli jakąś swoją wizję i swoją ocenę tego, co robimy.

 

Jak w ogóle oceniasz polski rynek muzyczny? Myślisz, że wciąż jest skostniały, ponury i wiele mu brakuje do doskonałości?

Jestem pozytywnie zaskoczony poziomem muzycznym młodych zespołów. Co prawda wszystko wciąż jest przemielone przez starą gwardię ludzi, którzy zajmują się promocją, wydawaniem i produkcją płyt. Mówię tu odnośnie takich bardziej komercyjnych rzeczy. Natomiast oglądam czasem polskie programy muzyczne, które odbywają się w różnych telewizjach i przyznam, że dużo rzeczy można by było tylko odpowiednio zaaranżować i gdzieś wyciągnąć, by zaistniały w świecie. Ci wszyscy ludzie biorący udział w programach za wszelką cenę chcą się jakoś pokazać, korzystając z dużych możliwości jakie daje im internet, a teraz i telewizja. Idą, robią swoje, wiedzą czego chcą i wiedzą jak obronić się przed ewentualną krytyką. Wydaje mi się, że teraz wszystko pomału zaczyna się zmieniać.

 

  

A słyszałeś może o ostatnich problemach Kazika i Eski Rock?

Nie, nie słyszałem.

 

W skrócie. Doszło do tego, że Eska Rock poprosiła go o skrócenie utworu singlowego trwającego 6 minut, natomiast ten odmówił i zamieścił otwarty list na stronie KnŻ. Myślisz, że, cytat: „Czas trwania piosenki jest jej integralną częścią”?

Moim zdaniem zachował się trochę dziwnie, dlatego że wie w jakim kraju żyje i na jakich zasadach puszcza się muzykę w takim radio jakim jest Eska. Przecież tam nie ma czasu na to, by puszczać sześciominutowe utwory, bo w trakcie tego sześciominutowego utworu mogą polecieć dwa bloki reklamowe, a przecież z tego żyje radio. Chociaż Kazik w ogóle jest człowiekiem starającym się odcinać od jakichkolwiek komercyjnych stacji radiowych i mediów. Ma o tyle przewagę, że może spokojnie sobie na to pozwolić i odcinać kupony od tego co robi, więc nie wiem po co te nerwy. Sam dobrze zdaje sobie sprawę z tego, że każda jego kolejna płyta sprzedawana jest w bardzo dużej ilości egzemplarzy. Obrażając się na media sam robi sobie krzywdę i w niczym mu to nie pomaga. Czy nie mam racji?

 

Sam podzielam Twój pogląd i w zasadzie trudno cokolwiek więcej dodać mi do tego, co powiedziałeś. Stąd chciałem poznać jeszcze czyjeś zdanie, gdyż spotkałem się z opinią, że artysta powinien mieć prawo do puszczania swoich utworów w całości i nie kastrowania ich.

Z tym, że po to są te płyty do kupienia, aby tę piosenkę posłuchać sobie w całości, niekoniecznie słuchając jakiegoś tam radia. Zwłaszcza, że Eska Rock jest syfiastym radiem i nie prezentuje czegoś, czego nie usłyszymy nigdzie indziej. Choć osobiście nie słucham takich rzeczy i może moja opinia jest zbyt słaba, ale wydaje mi się, że wszystkie klony radia Eska są bardzo komercyjne i nie należy spodziewać się w tym wszystkim jakiejś rewolucji.

 

Co jest Twoim zdaniem największym osiągnięciem dla polskiego zespołu? Polska nie jest dużym krajem i, choć posiadamy kilka dużych festiwali, nie można w kółko się przecież na nich pojawiać.

Najważniejszym osiągnięciem dla polskiego zespołu jest kariera międzynarodowa. Łąki Łan trochę aspirują do tego miana, bo staramy się odcinać od tego wszystkiego, co dzieje się na naszym podwórku i nie patrzymy na to, co robią inni. Staramy się wyprzedzać tę polską epokę. Głównie muzycznie chcemy aspirować do tego, by postrzegano nas, nie tylko w naszym kraju, ale i zagranicą, jako zespół, który spokojnie może stawać w szranki ze znanymi zespołami, szczycącymi się ogromnymi sprzedażami płyt i sporą oglądalnością w telewizji. Wiadomo, że trzeba przebyć najpierw pewną drogę i trochę to musi potrwać. Jesteśmy już na rynku jakiś czas, ale przez te 5, czy 7 lat wciąż aktywnie działamy i powolutku, bez specjalnych wspomagaczy i bez specjalnych kampanii reklamowych, czy telewizji śniadaniowych, jakoś sobie radzimy. Myślę, że wszystko to jest zasługą muzyki jaką gramy i naszego stylu, który pomaga nam to dalej robić.

 

I mieliście okazję występować w Gruzji i Budapeszcie...

Wiesz co… w Gruzji graliśmy jakieś 3 lata temu, a w Budapeszcie w zeszłym roku, natomiast osobiście naszym największym osiągnięciem zagranicznym był występ na najbardziej znanym festiwalu jazzowym w Montreux w Szwajcarii, gdzie zostaliśmy zaproszeni. Graliśmy tam koncert równolegle z największą czołówką jazzową na świecie. Graliśmy z ludźmi, którzy są absolutnymi gwiazdami muzyki jazzowej. Tak się jakoś stało, że ktoś nas tam ocenił i ktoś musiał nas posłuchać. Graliśmy nad pięknym jeziorem genewskim w Montreux, w miejscu gdzie umarł Charlie Chaplin, w miejscu gdzie wiele gwiazd posiada swoje domy. Rzeczywiście aura, całe jezioro i wszystko, co je otacza jest przepiękne, bajkowe, lazurowe i w ogóle niewyobrażalne… (trzask) … … …

 

Mamy dziś małe problemy.

Na czym skończyłem? … Może festiwal w Montreux niewiele powie ludziom, którzy słuchają nas na co dzień, bo jest to skierowany dla koneserów muzyki jazzowej… (trzask) … Jest to dla nas bardzo duże osiągnięcie, bo zostaliśmy docenieni. Byliśmy bardzo zaskoczeni tym zaproszeniem. Bardzo fajnie zostaliśmy odebrani przez tamtejszą publiczność. Choć był to festiwal jazzowy, ludzie się dobrze bawili. Najwyraźniej nasza wielobarwność muzyczna i sceniczna porwała ludzi, przez co było fajnie. Co do Gruzji, tam też mieliśmy wspaniały koncert. Ludzie nie znali nas wcale, bo przecież nie mieli jak dostać naszej płyty na rynku. Bardzo żywo reagowali. Jest to kraj, który się politycznie zmienia i akurat wtedy, czyli 3 lata temu, rzeczywiście dochodziło tam do bardzo różnych zmian, bo był to okres zaraz po wojnie. Po tych wydarzeniach oni jakby otworzyli się na Zachód i Europę. Podejrzewam, że dla nich nasz występ był takim powiewem Zachodu i tego, że mogą oderwać się od wszystkich rzeczy, które się tam wówczas działy. Trochę porównuję ten kraj do Polski z czasów późnych lat 80-tych, czy wczesnych 90-tych, gdzie nasz kraj też mocno trzymał się pazurami tego zachodu, by totalnie oderwać się od komuny i jakby chłonąć ten cały jego klimat. I chyba im się to udaje i wydaje m się, że pójdą w dobrym kierunku. Sami Gruzini są bardzo ciepli, mili i otwarci. Chciałem jeszcze powiedzieć, że Łąki Łan, jako jedyny zespół, bo występowały też różne kapele zagraniczne z Niemiec, czy Wielkiej Brytanii, mieliśmy pełny koncert w państwowej telewizji na żywo! Oni w ogóle kochają Polaków i doceniają to, co polski rząd zrobił podczas wojny.

 

Mieliście czas pozwiedzać Gruzję? Udało się Wam tam spotkać coś nietypowego?

Tak. My tam byliśmy parę dni. Trochę chodziliśmy sobie po górkach, i tak dalej. Ja Gruzję znam z zupełnie innej strony, bo byłem tam już parę razy i uważam, że jest naprawdę fajnie.

 

A Woodstock? Wydaliście DVD z tego koncertu. Jak to było zagrać po The Prodigy?

Koncertowo, to było dla nas największe przeżycie. Największe o tyle, że było najwięcej ludzi i atmosfera była przewspaniała. Zwłaszcza, że mieliśmy dosyć ciężkie zadanie ze względu na występujący przed nami support. Także musieliśmy podołać temu wyzwaniu i mam nadzieję, że się udało. Wyszło właśnie DVD zarejestrowane w HD, w systemie 5.1, więc można już nabyć sobie tę płytę w Empikach. Jest to wydanie CD plus DVD, czyli dostaje się płytkę audio i DVD z całym koncertem. Zapraszam serdecznie do jej kupna, bo na pewno się opłaca. Także polecam (śmiech).

 

Spokojnie, to ogłoszenie też zamieścimy:) Dzięki wielkie za rozmowę i do zobaczenia.

 

Rozmawiał: Artur Kasprzyk

Foto: www.facebook.com/lakilan

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Znani dla FZ

FZ tworzy:5134 zespołów
25670 muzyków
Dodaj zespółZnajdź zespół
 

Przeczytaj również...

Marika to autorka tekstów i wokalistka spod znaku reggae, ragga, soulu, funk, muzyki dancehall i nu jazzu.  Supportowała takich artystów jak np. Macy...
Pono działalność artystyczną rozpoczął w 1996 roku. Jest członkiem formacji ZIP Skład, Zipera i TPWC. Pierwszy solowy album zatytułowany "Hołd" wydał w...
Jarek Janiszewski - wokalista i kompozytor kultowej Bielizny oraz założonej razem z członkami Big Cyca formacji Czarno-Czarni. Konferansjer i autor...
Które z ostatnich wydarzeń nadaje się na utwór Big Cyca?  Co Dżej Dżej myśli na temat walki z piractwem? Czy młodym zespołom brakuje luzu? Co radził...
Dlaczego musieliśmy czekać na nową płytę aż 10 lat? Jak Lombard podchodzi do nowych trendów w muzyce? Jakie pokusy czyhają na muzyków? Co zespół sądzi o...
Choć zespół Video istnieje zaledwie od kilku lat, zdążył już na dobre zagościć w świadomości polskich słuchaczy. Ich single bardzo często goszczą na...
Czym różni się solowa praca od pracy w zespole „Łzy”? Co Ania Wyszkoni myśli o programach w stylu „X Factor”? Jakie są jej wrażenia z występu na...
Czy media po nowym krążku bardziej interesują się Sobotą? Dlaczego "Gorączka sobotniej nocy" sprzedaje się lepiej niż "Sobotaż"? Skąd wziął się pomysł...
Tomasz Budzyński o "Soul Side Story", filmie "Podróż na Wschód", Facebooku, sznurówkach Roberta Brylewskiego i tajemniczych lądowaniach UFO w Polsce....
Łąki Łan zadziwiają wszystkich nie tylko muzyką, ale i scenicznym wizerunkiem. Zapraszamy do przeczytania wywiadu!                 ...

Partnerzy

Przystanek Woodstock FestivalFundacja Wielka Orkiestra Świątecznej PomocyINVESTcon GROUP S.A.OwsiakNet.pl - Portal Pozytywnych InformacjiIzabelin StudioJedynka Polskie Radio
Copernicus Center FundationPolsoundESS AudioAplauz AudioSalony Muzyczne RIFF

Współpracujemy z...

Klub FABRIKA PoznańCentrum Kultury RotundaDla StudentaRadio RevoltaMLWZSWAMModern RockMusic MachinesTABASCO - Event Marketing i Produkcja TelewizyjnaStowarzyszenie SAWP