
Brathanki to formacja działająca na scenie muzycznej od 13 lat. W swoim dorobku mają osiem płyt - w tym najnowszą - „Brathanki grają Skaldów”. Są zdobywcami wielu muzycznych nagród, a powiększające się grono słuchaczy zdobywają, dzięki połączeniu folkloru różnych grup etnicznych z mocniejszymi riffami. Pomysł na projekt był dość ryzykowny, bo „Wszystko mi mówi...” czy „Kulig” zna cała Polska, a ich twórcy – Skaldowie – to niemal dobro narodowe. Płyta jednak została wydana, w sprzedaży jest od 15. lipca b.r., a wokalistka - Agnieszka Dyk – oraz klawiszowiec Adam Prucnal opowiadają, od czego zaczęła się przygoda ze Skaldami.
”Przystanek Republika”, „Projekt Grechuta” „Brathanki grają Skaldów” – to projekty zrealizowane w ostatnim czasie, dlaczego muzycy tak chętnie sięgają po twórczość artystów z poprzedniego pokolenia?
Aga - Skaldowie, Republika, Marek Grechuta - ich utwory to mistrzostwo na szczeblu aranżacyjnym i literackim. Muzyka i słowo łączą się, tworząc doskonałą całość. Dla mnie, początkującej i młodej osoby, zetknięcie się z muzyką Skaldów było pięknym doznaniem muzycznym. Myślę, że nagranie płyty „Brathanki grają Skaldów” dużo mnie nauczyło i poszerzyło moje horyzonty.
Adam - To, że sięga się do twórczości powstałej wcześniej jest niejako wpisane na stałe i traktowane jako obowiązujące od zawsze, choćby w procesie edukacji muzycznej. Nie sposób poznać muzykę nie wykonując czy nie znając wcześniej powstałych utworów. Dotyczy to całego dziedzictwa muzycznego. Inną sprawą jest utrwalanie tych wykonań. W przypadku utworów tworzących tzw. klasykę gatunku albo jest to wierne ich odtworzenie, albo poszukuje się nowego, własnego podejścia do ich interpretacji.
Jaki jest odbiór nowych aranżacji utworów Skaldów osób, które dobrze znają Skaldów, a jaki wśród pokolenia obecnych dwudziestolatków?
Aga – Na koncertach gramy aż osiem utworów z nowej płyty. Niezależnie od wieku, młody czy stary, ludzie razem z nami śpiewają wszystkie utwory. Często po koncertach przychodzą, żeby pogratulować i powiedzieć, że nowy projekt bardzo im się podoba.
Adam - Zależało nam na dotarciu do bardzo szerokiego odbiorcy. Użyte przy tworzeniu tej płyty środki muzyczne, stylistyka czy interpretacja nie są skierowane tylko do wąskiego grona słuchaczy, lecz - mamy nadzieję - do wszystkich. Zarówno do tych, którzy znają bardzo dobrze oryginały, jak i do tych, którzy być może usłyszą co po niektóre utwory po raz pierwszy. Cieszy nas to, że odbiór jest bardzo pozytywny. Mamy wiele przychylnych opinii od osób, które dobrze znają Skaldów – poczynając od nich samych, czyli Andrzeja i Jacka Zielińskich, czy Leszka A. Moczulskiego. Cieszą nas bardzo także pozytywne reakcje ze strony młodszej generacji publiczności na te utwory, a wykonywane już przez nas na koncertach.
Jak wygląda promocja takiego rodzaju płyty – czy rozgłośnie chętnie grają przeróbki znanych utworów?
Czy wspólny udział ze Skaldami w programie telewizyjnym ”Muzyka łączy pokolenia” miał jakiś wpływ na decyzję o powstaniu płyty „Brathanki grają Skaldów”?
Adam - Tak, to był ten moment, kiedy spełniając kryteria udziału w tym programie telewizyjnym, musieliśmy przygotować i wykonać dwa utwory z repertuaru Skaldów. Przygotowaliśmy Kulig i Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał i poczuliśmy wtedy, że niejako kontynuujemy to, co wcześniej robili nasi starsi koledzy z Krakowa. Skaldowie inspirowali się i wplatali do swoich utworów muzykę ludową, głównie z regionu Podhala. My - trzydzieści parę lat później -poszerzyliśmy „obszar wpływów” o cały region Karpat, Bałkanów i innych obszarów etnicznych.
Co o projekcie i o Waszym zainteresowaniu Skaldami mówią sami bracia Zielińscy?
Aga -Skaldowie od samego początku bardzo pozytywnie byli nastawieni do naszego pomysłu, później projektu. Jacek Zieliński brał czynny udział w nagraniach. Jeden utwór W żółtych płomieniach liści, zaśpiewaliśmy wspólnie. Wspierał też swoim głosem męskie chóry w kilku utworach. Było to dla mnie wielkim i zarazem niezapomnianym przeżyciem. Wiem, że Jackowi wyjątkowo spodobała się w naszym wykonaniu piosenka Nie widzę ciebie w swych marzeniach. Osobiście zwrócił się nawet do twórcy tekstu - Leszka Moczulskiego, by zmienił dla mnie poszczególne frazy. Teraz, kiedy wykonuję ten utwór śpiewam: „Nie widzę siebie w twych marzeniach”.
Jeśli już jesteśmy przy temacie wykonawstwa utworów innych artystów - jak podejść do takiej twórczości, na co zwrócić uwagę, by kawałki stworzone dużo wcześniej przez innych artystów zaczęły żyć nowym życiem, a nie zostały puszczone w niepamięć jako „niewypał”?
Czy będąc początkującym muzykiem dobrze jest grać utwory innych muzyków? Jakie są korzyści i ewentualne zagrożenia płynące z grania coverów?
Aga – Chyba każdy muzyk na początku swojej drogi gra albo śpiewa utwory innych artystów. Jest to naturalna kolej rzeczy. Musi się nauczyć, nabyć wiedzy teoretycznej, a przede wszystkim praktycznej. Można to trochę porównać do początkującego kucharza. Na starcie każdy korzysta z książki kucharskiej albo wiedzy doświadczonego szefa kuchni. Później nieśmiało zaczyna dodawać coś od siebie. Wreszcie, bazując na zdobytym doświadczeniu, tworzy własne przepisy bo wie co ze sobą współgra i co ze sobą pasuje. Ma wyrobiony gust i smak.
Adam - Jeśli jest się początkującym muzykiem to trzeba przede wszystkim dużo słuchać i grać. Ćwiczyć różne rzeczy w tym i covery, po to by poznać różne techniki, style, by poznać na przykładach znanych utworów zasady tworzenia piosenek, układania partii podkładów instrumentalnych, riffów, solówek itd. Widzę tu tylko korzyści! Żadnych zagrożeń ;)
Jakie są różnice w pracy przy nagrywaniu materiału swojego, a kogoś innego – jeśli takie są?
Adam - Nie ma różnicy w samym sposobie nagrywania. Jeśli tylko jesteśmy przygotowani do nagrań, to praca w studio i wbijanie poszczególnych tracków odbywa się zawsze tak samo. Różnice mogą się pojawić tylko w odbiorze takich piosenek, czy przekonamy do nowego wykonania tych, którzy znają oryginał, czy przekonamy nowych słuchaczy do odkrycia starych kompozycji na nowo.
Czy każdy utwór każdego artysty nadaje się do ponownego wykonania przez kogoś innego, czy też są takie, które wykonane kolejny raz całkowicie tracą swój klimat – poproszę o przykłady dobrych i złych ponownych wykonań?
Aga - Niekiedy zdarza się, że to właśnie wykonanie coverove kojarzymy bardziej od oryginału. Takimi przykładami może być jeden z najsłynniejszych coverów z repertuaru The Beatles - With A Little Help From My Friends w wykonaniu Joe Cocker'a albo Whiskey in the Jar - grupy Thin Lizzy z ‘73 roku, odświeżona przez Metallica'e w roku ’98.
Adam - Dodam tu, że zespół The Beatles także, szczególnie na początku swojej kariery, grał i nagrywał bardzo wiele piosenek, które dla nich były coverami. Myślę, że nie może być lepszej rekomendacji do tego by grać i odświeżać starsze numery.
Czy praca nad twórczością kogoś innego wnosi coś nowego do zespołu, uczy czegoś, coś pokazuje?
Adam - Na pewno brak otwarcia na inną poza własną twórczość niesie z sobą sporo ograniczeń w tym także twórczych. Ale myślę, że są różne drogi dochodzenia do swojego stylu czy indywidualnego brzmienia. Nie ma tu jednej prostej recepty poza pracą i próbami jej zarejestrowania – utrwalenia. Na pewno trzeba dużo słuchać i to różnego rodzaju muzyki i próbować zrozumieć konwencje poszczególnych gatunków, stylów.... należy ciągle próbować się w nich odnaleźć choćby dla siebie, by znaleźć w końcu siebie, swój indywidualny styl.
Planujecie jeszcze w przyszłości podobną pracę i „odkurzanie” twórczości innych?
Aga – Nie ulega wątpliwości, że praca nad tą płytą sprawiła nam wiele radości. Może w przyszłości zdecydujemy się nagrać kolejną z utworami innego artysty. Któż to wie? Pewne jest, że teraz skupimy się na płycie z naszymi autorskimi numerami.
Adam - Twórczości Skaldów czy innej napisanej przez Andrzeja Zielińskiego starczyłoby na jeszcze parę płyt. Nie jest wykluczone, że zachęceni efektem pracy nad tą płytą sięgniemy do niej raz jeszcze. Teraz prawdopodobnie nagramy kolejną coverową płytę - nasze interpretacje polskich kolęd i pastorałek. A zaraz po niej planujemy zarejestrować i wydać kolejny, inspirowany folklorem z różnych stron świata i nie tylko nim, autorski album. Teraz zapraszamy do kupienia i słuchania płyty „Brathanki grają Skaldów”.
Rozmawiała Ewelina Cisłak
Posłuchaj singla z płyty „Brathanki graja Skaldów”
Więcej o Brathankach znajdziecie na stronie:
Znani dla FZ