Eliminacje 2012_1




Wywiady „Ważne, żeby być elastycznym, ale jednocześnie konsekwentnym” - wywiad ze Skindred!

Czy można połączyć dancehall i metal? Angielski Skindred udowadnia, że tak – mało tego, pokazuje, iż tak niekonwencjonalna fuzja może być prawdziwą koncertową bombą. Powstali na początku bieżącego tysiąclecia, choć reggae-rockowymi korzeniami sięgają roku 1993. Mają na koncie pięć albumów, na których konsekwentnie realizują swoja wizję muzyki, zwaną ragga metal. O brytyjskim rynku muzycznym, minusach robienia szybkiej kariery oraz niezwykłej muzyce Skindred rozmawiamy z Danielem Pugsleyem, basistą zespołu

 

 

Skindred wywodzi się z rozwiązanego pod koniec lat dziewięćdziesiątych, po odejściu Richiego Glover, Dub War. Jak dużo w muzyce Skindred jest dokonań Dub War?

Tak, Dub War jest punktem wyjścia dla Skindred. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych jednak skład byłego Dub War a obecnego Skindred zupełnie się zmienił, nie można więc mówić o kontynuacji zespołu Dub War pod nową nazwą. Faktem jest jednak, że muzyka, jaką grało Dub War to mieszanka reggae oraz rocka i to, co robi Skindred z pewnością jest oparte na podobnym koncepcie, z tym wyjątkiem, że brzmienia reggae ewoluowały w stronę ragga czy dancehall, natomiast rock nabrał o wiele cięższego, metalowego charakteru.

 

Dlatego określa się Waszą muzykę mianem ragga metal...

Dokładnie, tak to można nazwać. Muzyka Skindred jest o wiele bardziej agresywna, niż to, co wcześniej robił Dub War. Myślę, że ragga metal jest całkiem trafnym określeniem.

 

Metal przechodzi różne fazy i fuzje z innymi gatunkami: elektroniką, hip-hopopem, raggae. Jak prognozujesz, jaki będzie następny krok w rozwoju tego gatunku?

Hehehe, dobre pytanie. Wydaje się, że może to być każdy gatunek, prawda? Metal jest nurtem, który sprawdza się w połączeniu właściwie z każdym innym, nadając mu z automatu o wiele bardziej agresywny charakter. My na początku dużo eksperymentowaliśmy z różnym rodzajem gitarowego grania, szukając tego właściwego, odpowiednio ciężkiego. Podobnie było z elementami dancehall, które we wstępnej fazie ocierały się nawet o jungle czy dubstep. Muzyka Skindred ewoluowała więc od samego początku, by dziś brzmieć tak, jak brzmi. Myślę, że to dobry pomysł, by stworzyć taką fuzję gatunkową a metal, jak widać, świetnie radzi sobie nawet z tak – skrajnie wydawać by się mogło – różnym gatunkiem, jak ragga czy reggae.

 

A jaki gatunek jest w tej chwili najbardziej popularny na Wyspach?

Myślę, że dubstep. Ta muzyka jest teraz właściwe wszędzie.

 

Jesteście przykładem zespołu łamiącego muzyczne konwencje, bardzo otwarcie myślącego o muzyce. Uważacie, że to dobry sposób na to, by utrzymać się dziś na rynku muzycznym?

Uważam, że tak, choć nie ma na to zasady. To ważne, żeby być elastycznym, ale jednocześnie konsekwentnym. Mam na myśli to, ze faktycznie Skindred łamie jakieś konwencje, i – tak, jak powiedziałeś – bardzo otwarcie myśli o muzyce, jednak jeśli porównasz pierwszy i ostatni album Skindred, stwierdzisz przecież, że to ciągle ten sam zespół. Co chcę powiedzieć, to to, że trzeba umieć zatrzymać przy sobie słuchacza, któremu przypadła do gustu Twoja muzyka. Jeśli z płyty na płytę zespół będzie grał inaczej, będzie wciąż tracił fanów i nie utrzyma się na rynku.

 

Wspomniałeś o płytach Skindred. W kwietniu bieżącego roku światło dzienne ujrzał Wasz nowy album „Union Black”. Jak oceniacie to wydawnictwo w kontekście wcześniejszych płyt Skindred?

Na pewno "Union Black” pokazuje rozwój Skindred. Co ważne, jest to pierwszy album nagrany i wyprodukowany w Anglii. To dla nas bardzo ważne, dlatego że zdaliśmy sobie w którymś momencie sprawę z tego, że wielu pomysłów, które rodzą się w naszych głowach nie da się wprost przetłumaczyć. Gdy mówię „hip-hop” wszyscy myślimy o tym samym – czy na pewno? Inaczej „hip-hop” rozumie ktoś wychowany w Stanach a inaczej w Wielkiej Brytanii. To kwestia pewnych różnic w świadomości rynku i muzyki w różnych krajach. Praca nad „Union Black” przebiegała bardzo sprawnie, nasz producent dokładnie wiedział, co mamy na myśli, czego oczekujemy, dlatego efekt jest dla nas w pełni zadowalający.

 

Czy brytyjski rynek muzyczny jest otwarty na młode zespoły? Wspiera je?

Myślę, że za sprawą takich programów, jak na przykład X-Factor młodzi ludzie mają olbrzymią szansę na to by zrobić szybką karierę albo przynajmniej się pokazać. Zastanawiam się tylko, czy to jest faktycznie dla nich dobre – powstaje bowiem nowy mechanizm robienia kariery: pojawiasz się i znikasz. W młodych muzykach zanika nawyk ciężkiej pracy, która prowadzi do sukcesu. Wszystkim wydaje się, że to właśnie tego typu programy i mainstreamowe media powinny wykonać za nich całą robotę. A tak nie jest. Jeśli chodzi o rynkową rzeczywistość spoza programów telewizyjnych tego typu, wydaje mi się, że jest tak, jak było zawsze. Zespoły muszą się pokazywać, grają więc koncerty w różnych miejscach, starają się o supporty dużych gwiazd. Tu się chyba akurat za dużo nie zmieniło.

 

Jak wyglądają plany Skindred do końca 2011 roku?

Do końca sezonu letniego gramy sporo festiwali w Europie. We wrześniu jedziemy do Australii, gramy tam na festiwalu Soundwave Revolution, to naprawdę duży i ważny festiwal. Planujemy jeszcze nieco na jesień i zimę, ale nie mogę jeszcze mówić o szczegółach.

 

Rozumiem. Dziękuję bardzo za rozmowę i proszę na koniec o kilka słów dla czytelników Fabryki Zespołów.

Moja rada dla wszystkich młodych zespołów w Polsce. Mamy trudne czasy, ciężko jest sprzedawać płyty, gdy wszyscy wokoło ściągają muzykę z sieci, ciężko jest żyć z koncertów, gdy publiczność nauczyła się chodzić na nie za darmo. Pamiętajcie zatem, by wyciągać z muzyki jak najwięcej pozytywnej energii dla siebie tak, by ona pozwoliła Wam przetrwać do lepszych czasów na polskim, europejskim i światowym rynku muzycznym.



 

Rozmawiał Paweł Boroń

Zdjęcia: archiwum zespołu, www.wosp.org.pl

Sprawdź: www.skindred.net

 

 

 

Czy można połączyć dancehall i metal? Angielski Skindred udowadnia, że tak – mało tego, pokazuje, iż tak niekonwencjonalna fuzja może być prawdziwą koncertową bombą. Powstali na początku bieżącego tysiąclecia, choć reggae-rockowymi korzeniami sięgają roku 1993. Mają na koncie pięć albumów, na których konsekwentnie realizują swoja wizję muzyki, zwaną ragga metal. O brytyjskim rynku muzycznym, minusach robienia szybkiej kariery oraz niezwykłej muzyce Skindred rozmawiamy z Danielem Pugsleyem, basistą zespołu

 

 

Skindred wywodzi się z rozwiązanego pod koniec lat dziewięćdziesiątych, po odejściu Richiego Glover, Dub War. Jak dużo w muzyce Skindred jest dokonań Dub War?

Tak, Dub War jest punktem wyjścia dla Skindred. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych jednak skład byłego Dub War a obecnego Skindred zupełnie się zmienił, nie można więc mówić o kontynuacji zespołu Dub War pod nową nazwą. Faktem jest jednak, że muzyka, jaką grało Dub War to mieszanka reggae oraz rocka i to, co robi Skindred z pewnością jest oparte na podobnym koncepcie, z tym wyjątkiem, że brzmienia reggae ewoluowały w stronę ragga czy dancehall, natomiast rock nabrał o wiele cięższego, metalowego charakteru.

 

Dlatego określa się Waszą muzykę mianem ragga metal...

Dokładnie, tak to można nazwać. Muzyka Skindred jest o wiele bardziej agresywna, niż to, co wcześniej robił Dub War. Myślę, że ragga metal jest całkiem trafnym określeniem.

 

Metal przechodzi różne fazy i fuzje z innymi gatunkami: elektronika, hip-hopopem, raggae. Jak prognozujesz, jaki będzie następny krok w rozwoju tego gatunku?

Hehehe, dobre pytanie. Wydaje się, że może to być każdy gatunek, prawda? Metal jest nurtem, który sprawdza się w połączeniu właściwie z każdym innym, nadając mu z automatu o wiele bardziej agresywny charakter. My na początku dużo eksperymentowaliśmy z różnym rodzajem gitarowego grania, szukając tego właściwego, odpowiednio ciężkiego. Podobnie było z elementami dancehall, które we wstępnej fazie ocierały się nawet o jungle czy dubstep. Muzyka Skindred ewoluowała więc od samego początku, by dziś brzmieć tak, jak brzmi. Myślę, że to dobry pomysł, by stworzyć taką fuzję gatunkową a metal, jak widać, świetnie radzi sobie nawet z tak – skrajnie wydawać by się mogło – różnym gatunkiem, jak ragga czy reggae.

 

A jaki gatunek jest w tej chwili najbardziej popularny na Wyspach?

Myślę, że dubstep. Ta muzyka jest teraz właściwe wszędzie.

 

Jesteście przykładem zespołu łamiącego muzyczne konwencje, bardzo otwarcie myślącego o muzyce. Uważacie, że to dobry sposób na to, by utrzymać się dziś na rynku muzycznym?

Uważam, że tak, choć nie ma na to zasady. To ważne, żeby być elastycznym, ale jednocześnie konsekwentnym. Mam na myśli to, ze faktycznie Skindred łamie jakieś konwencje, i – tak, jak powiedziałeś – bardzo otwarcie myśli o muzyce, jednak jeśli porównasz pierwszy i ostatni album Skindred, stwierdzisz przecież, że to ciągle ten sam zespół. Co chcę powiedzieć, to to, że trzeba umieć zatrzymać przy sobie słuchacza, któremu przypadła do gustu Twoja muzyka, Jeśli z płyty na płytę zespół będzie grał inaczej, będziesz wciąż tracił fanów i nie utrzyma się na rynku.

 

Wspomniałeś o płytach Skindred. W kwietniu bieżącego rocku światło dzienne ujrzał Wasz nowy album „Union Black”. Jak oceniacie to wydawnictwo w kontekście wcześniejszych płyt Skindred?

Na pewno :Union Black” pokazuje rozwój Skindred. Co ważne, jest to pierwszy album nagrany i wyprodukowany w Anglii. To dla nas bardzo ważne, dlatego że zdaliśmy sobie w którymś momencie sprawę z tego, że wiele pomysłów, które rodzą się w naszych głowach nie da się wprost przetłumaczyć. Gdy mówię „hip-hop” wszyscy myślimy o tym samym – czy na pewno? Inaczej „hip-hop” rozumie ktoś wychowany w Stanach a inaczej w Wielkiej Brytanii. To kwestia pewnych różnic w świadomości rynku i muzyki w różnych krajach. Praca nad „Union Black” przebiegała bardzo sprawnie, nasz producent dokładnie wiedział, co mamy na myśli, czego oczekujemy, dlatego efekt jest dla nas w pełni zadowalający.

 

Czy brytyjski rynek muzyczny jest otwarty na młode zespoły? Wspiera je?

Myślę, że za sprawą takich programów, jak na przykład X-Factor młodzi ludzie maja olbrzymią szansę na to by zrobić szybka karierę albo przynajmniej się pokazać. Zastanawiam się tylko, czy to jest faktycznie dla nich dobre – powstaje bowiem nowy mechanizm robienia kariery: pojawiasz się i znikasz. W młodych muzykach zanika nawyk ciężkiej pracy, która prowadzi do sukcesu. Wszystkim wydaje się, że to właśnie tego typu programy i mainstreamowe media powinny wykonać za nich całą robotę. A tak nie jest. Jeśli chodzi o rynkową rzeczywistość spoza programów telewizyjnych tego typu, wydaje mi się, że jest tak, jak było zawsze. Zespoły muszą się pokazywać, graja więc koncerty w różnych miejscach, starają się o supporty dużych gwiazd. Tu się chyba akurat za dużo nie zmieniło.

 

Jak wyglądają plany Skindred do końca 2011 roku?

Do końca sezonu letniego gramy sporo festiwali w Europie. We wrześniu jedziemy do Australii, gramy tam na festiwalu Soundwave Revolution, to naprawdę duży i ważny festiwal. Planujemy jeszcze nieco na jesień i zimę, ale nie mogę jeszcze mówić o szczegółach.

 

Rozumiem. Dziękuję bardzo za rozmowę i proszę na koniec o kilka słów dla czytelników Fabryki Zespołów.

Moja rada dla wszystkich młodych zespołów w Polsce. Mamy trudne czasy, ciężko jest sprzedawać płyty, gdy wszyscy wokoło ściągają muzykę z sieci, ciężko jest żyć z koncertów, gdy publiczność nauczyła się chodzić na nie za darmo. Pamiętajcie zatem, by wyciągać z muzyki jak najwięcej pozytywnej energii dla siebie tak, by ona pozwoliła Wam przetrwać do lepszych czasów na polskim, europejskim i światowym rynku muzycznym.

 

Rozmawiał Paweł Boroń

Zdjęcia: archiwum zespołu, www.wosp.org.pl

Sprawdź: www.skindred.net

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Znani dla FZ

FZ tworzy:5134 zespołów
25670 muzyków
Dodaj zespółZnajdź zespół
 

Przeczytaj również...

Marika to autorka tekstów i wokalistka spod znaku reggae, ragga, soulu, funk, muzyki dancehall i nu jazzu.  Supportowała takich artystów jak np. Macy...
Pono działalność artystyczną rozpoczął w 1996 roku. Jest członkiem formacji ZIP Skład, Zipera i TPWC. Pierwszy solowy album zatytułowany "Hołd" wydał w...
Jarek Janiszewski - wokalista i kompozytor kultowej Bielizny oraz założonej razem z członkami Big Cyca formacji Czarno-Czarni. Konferansjer i autor...
Które z ostatnich wydarzeń nadaje się na utwór Big Cyca?  Co Dżej Dżej myśli na temat walki z piractwem? Czy młodym zespołom brakuje luzu? Co radził...
Dlaczego musieliśmy czekać na nową płytę aż 10 lat? Jak Lombard podchodzi do nowych trendów w muzyce? Jakie pokusy czyhają na muzyków? Co zespół sądzi o...
Choć zespół Video istnieje zaledwie od kilku lat, zdążył już na dobre zagościć w świadomości polskich słuchaczy. Ich single bardzo często goszczą na...
Czym różni się solowa praca od pracy w zespole „Łzy”? Co Ania Wyszkoni myśli o programach w stylu „X Factor”? Jakie są jej wrażenia z występu na...
Czy media po nowym krążku bardziej interesują się Sobotą? Dlaczego "Gorączka sobotniej nocy" sprzedaje się lepiej niż "Sobotaż"? Skąd wziął się pomysł...
Tomasz Budzyński o "Soul Side Story", filmie "Podróż na Wschód", Facebooku, sznurówkach Roberta Brylewskiego i tajemniczych lądowaniach UFO w Polsce....
Łąki Łan zadziwiają wszystkich nie tylko muzyką, ale i scenicznym wizerunkiem. Zapraszamy do przeczytania wywiadu!                 ...

Partnerzy

Przystanek Woodstock FestivalFundacja Wielka Orkiestra Świątecznej PomocyINVESTcon GROUP S.A.OwsiakNet.pl - Portal Pozytywnych InformacjiIzabelin StudioJedynka Polskie Radio
Aplauz AudioSalony Muzyczne RIFFCopernicus Center FundationPolsoundESS Audio

Współpracujemy z...

Centrum Kultury RotundaG-Unit RecordsRadio PiKUnited VisionGM RECORDS - tłocznia nośników optycznychFantom MediaRockMetal.plPortal muzyków i realizatorów Realizator.plBasheshGitarzysta