| Renata Przemyk – „Talent jest wartością ponadczasową, zmieniają się tylko drogi dotarcia do słuchacza” |
|
|
|
| Wpisany przez Paweł Boroń |
| Poniedziałek, 17 Sierpień 2009 07:55 |
|
...Nie czuję się „odsunięta”, bo to ja się nie „przysuwam”. Nie interesuje mnie „bycie znaną” z bywania i opowiadanie o życiu prywatnym. Lubię muzykę. Tylko tyle... - zapraszamy do lektury wywiadu z Renatą Przemyk.
W lipcu, na Festiwalu w Węgorzewie, świętowała Pani 20-lecie swojej działalności artystycznej. Czy mogłaby Pani pokusić się o jakieś podsumowanie tych dwudziestu lat? Dużo się zmieniło przez ten czas? Trudno byłoby zamknąć tak długi czas w paru zdaniach, ale było pracowicie ciekawie i twórczo. Miałam szansę nie ulec kompromisom, tworzyć i śpiewać piosenki, które powstawały z potrzeby serca. Tym bardziej, że pracowałam z Anką Saraniecką, autorką tekstów charakterystycznych i mądrych, idealnie dopasowanych do mojej muzyki i światopoglądu. Znamy się, pracujemy(jest też moją menedżerką) i przyjaźnimy właściwie od początku mojego „poważnego” śpiewania, więc jubileusz jest wspólny.
Posiada Pani na swoim koncie wiele nagród, liczne wyróżnienia, większość Pani płyt otrzymało status złotych. Taki dorobek potrafi niejednemu artyście przewrócić w głowie. Jak w tym wszystkim pozostać sobą, zachować indywidualność, która, moim zdaniem, jest najbardziej rzucającą się w oczy [uszy? :D] cechą muzyki Renaty Przemyk? Jestem uparta jak osioł:), co wiedzą moi współpracownicy, ale wynika to głównie z tego, że mam jakąś wizję mojej muzyki i robię wszystko, żeby spełniła moje oczekiwania. Może to niewiarygodnie zabrzmi, ale nigdy nie zależało mi na sławie, tylko na robieniu i śpiewaniu własnej muzyki, więc skutki popularności raczej mnie deprymują niż cieszą. Moje życie towarzyskie jest dalekie od lansowania się na bankietach. Przyznaję jednak, że dowody sympatii i poparcia od słuchaczy są naprawdę miłe.
Niedawno była Pani gościem programu „Szansa na sukces”. Miło jest zobaczyć młodych (i nie tylko młodych) ludzi śpiewających lub starających się śpiewać Pani piosenki? A może pojawia się w takich momentach myśl: „o mój Boże, przecież to profanacja” W żadnym wypadku! :) To ciekawe doświadczenie zobaczyć, jak moje piosenki śpiewają inni. Lubię, jak dokładają własne emocje i talenty, cenię indywidualność. I szczerze im kibicuję.
Co sądzi Pani o obecnej sytuacji na polskiej scenie muzycznej? Czy pojawili się na niej ostatnimi czasy jacyś artyści warci uwagi? Ciągle się pojawiają. Ja ze swojej wsi nie wszystko dokładnie śledzę, ale po kilku włączeniach radia, telewizora czy Internetu nie jest trudno oddzielić ziarna od plew. Popowizny różnego rodzaju zawsze było najwięcej i to nie jest nic niezwykłego, ale, jak życie pokazuje, ambitne i świeże brzmienia prędzej czy później dadzą się usłyszeć - przykładem Marysia Peszek, Gaba Kulka, Czesław, Mika Urbaniak... Istnieje też coraz więcej stron internetowych, na których można się pokazać i z których korzystają też wytwórnie fonograficzne, żeby szukać ciekawych twórców. Internauci wpłacają jakieś drobne sumy na nagrania i kiedy zbierze się słuchaczy odpowiednio wielu, jest kasa na płytę. W ten sposób nagrała w Berlinie płytę młoda kompozytorka Julia Marcel, której nową piosenkę usłyszałam przypadkowo w Trójce. Naprawdę niezła. Talent jest wartością ponadczasową, zmieniają się tylko drogi dotarcia do słuchacza.
Skąd pomysł na współpracę z Grabażem przy „Zakazanych piosenkach”? Warto odgrzewać starocie takie, jak „Zamknij wszystkie drzwi” Warto po wielokroć śpiewać piosenki naprawdę dobre. Takie nie mają wieku.
Ceni sobie Pani współpracę z innymi artystami (Nosowska, Grabowski) czy są to tylko pojedyncze „wybryki” i lepiej tworzyć muzykę samodzielnie? To takie pytanie, jak „czy siedzieć w ciepłym domu czy podróżować po egzotycznych krajach?” Fajnie jest robić jedno i drugie, w odpowiednich proporcjach, podróże kształcą:)
Chciałabym wrócić jeszcze do osoby Anny Saranieckiej? To właśnie ona jest autorką tekstów Pani piosenek. Czy wszystkie teksty są takie, jakie być powinny? Są idealne, inaczej bym ich nie śpiewała...:) Jak wspomniałam, znamy się z Anką już długie lata a przyjaźń zaczęła się od poczucia wspólnoty gustów, również literackich, podobnego poczucia humoru i spojrzenia na wiele spraw. To, plus talent poetycki Anki sprawia, że jestem w stanie utożsamić się z tymi tekstami tak dalece, że jestem często posądzana o ich autorstwo. Czy w najbliższym czasie możemy spodziewać się nowej płyty? Jesteśmy w trakcie kończenia pracy nad kolejną płytą, która ukaże się w listopadzie i nosi tę samą nazwę, co spektakl teatralny - ODJAZD. Piosenki są zbiorem opowieści o współczesnym „okularniku”, jego spojrzeniu na przeszłość, uwikłaniu w codzienność, miłość, ogólnie mówiąc – o kondycji inteligentaJ. W warstwie aranżacyjnej piosenki mogą się kojarzyć z moimi wcześniejszymi, inspirowanymi Waitsem czy Etno. Jak zwykle, najważniejsze są jednak emocje, to co porusza człowieka i człowiekiem:)
Nie kręci Pani tzw. „high life”? Bankiety, gale, sesje zdjęciowe do „Vivy”? Nie czuje się Pani odsunięta na bok od całego światka muzycznego, mimo tworzenia dobrej muzyki? Nie czuję się „odsunięta”, bo to ja się nie „przysuwam”. Nie interesuje mnie „bycie znaną” z bywania i opowiadanie o życiu prywatnym. Lubię muzyk. Tylko tyle.
Jak wcześniej wspomniałam, ma Pani na swym koncie dwadzieścia lat działalności artystycznej, jest Pani dojrzałą muzycznie osobą. Tradycją jest, że prosimy profesjonalistów o jakąś radę dla muzyków, którzy dopiero zaczynają przygodę na scenie. Jaka jest recepta na sukces? Nie ma recepty, ale wiem, że warto tworzyć jedynie z serca i według własnego pomysłu. I walczyć o siebie. No i dużo pracować, wierząc w szczęśliwą gwiazdę jednocześnie nie spodziewając się góry pieniędzy jutro i sławy pojutrze:) Dziękuję za rozmowę. Również dziękuję.
Rozmawiała Marta Przydanek
www.renataprzemyk.art.pl
|


Renata Przemyk – „Talent jest wartością ponadczasową, zmieniają się tylko drogi dotarcia do słuchacza”






