Pamiętam, że na początku naszej drogi wysyłaliśmy z Myslowitz zgłoszenie na kilka przeglądów, z których dostaliśmy się tylko na jeden. Odpowiedzi na złoszenia brzmiały: ?dziękujemy za zgłoszenie, ale państwa muzyka nam nie odpowiada?. Potrzebna nam jest cierpliwość. Z czasem sytuacja na polskim rynku się zmieni. Tak jak próbujemy upodobnić do rynków zachodnich pod względem gospodarczym, tak też będziemy się do nich upodabniać pod względem kulturalnym. ..
Artur Rojek (ur. 6 maja 1972), polski muzyk rockowy, lider zespołu Myslovitz. W 1992 przy Miejskim Domu Kultury w Mysłowicach założył zespół Myslovitz (początkowo pod nazwą The Freshmen). Jest gitarzystą i wokalistą zespołu, a także autorem tekstów i kompozytorem muzyki. Był wielokrotnie nominowany do nagrody Fryderyka w kategoriach Wokalista roku (1997, 1999, 2000, 2001, 2002), Autor roku (2001), Kompozytor roku (2001); jest laureatem nagród w innych plebiscytach, m.in. pism Teraz Rock i Machina.
Jest pomysłodawcą i dyrektorem artystycznym Off Festivalu w Mysłowicach. Jego pierwsza edycja odbyła się w sierpniu 2006. Prowadzi stałą rubrykę "Pop & Rock" w dodatku do gazety Dziennik Polska-Europa-Świat - Kultura TV.
Jak oceniasz sytuację młodych zespołów w realiach współczesnego rynku muzycznego w Polsce?
Nie jest ona łatwa. Po pierwsze, ciężka sytuacja młodych zespołów ma związek z tym, że w polskich mediach nie ma dla nich zbyt wiele miejsca. W wyniku tego nie mają one szans na zaprezentowanie się szerszemu odbiorcy. Fakt ten z kolei wpływa znacznie na obniżenie zainteresowania tymi zespołami ze strony wytwórni. Jest tak dlatego, że samym wytwórniom ciężko pracować z zespołem, w momencie, gdy nie ma on zapewnionych możliwości dotarcia do ludzi. To nie jest opłacalne.
Nasz rynek jest bardzo hermetyczny, ukierunkowany głównie na mainstream. To jest takie naczynie połączone i zawsze tak było. Problemem niezbyt dużego zainteresowania młodymi zespołami jest fakt, że poświęca się wiele czasu i miejsca czemuś, co można łatwo sprzedać. Jednocześnie ogranicza się dostęp czemuś, co wymaga większej uwagi.
Jak sądzisz z czego wynika to, chyba niewłaściwe, ukierunkowanie na masową papkę?
Myślę, że z wieloletniego zaniedbywania kultury pod tym względem. Dlatego że polski rynek tak naprawdę od niedawna zaczyna rozwijać się, że tak powiem, w rozsądnym kierunku. My tak naprawdę jesteśmy dopiero gdzieś na początku tej drogi. Porównując się np. do Niemiec, Holandii, czy Francji, bądź krajów skandynawskich, to jesteśmy terenem jeszcze do końca nie rozpoznanym. Jakby nie patrzeć, zagraniczne zespoły grają u nas coraz więcej koncertów dopiero od niedawna. Nie mówię o wielkich gwiazdach, lecz o grupach alternatywnych, które odwiedzają regularnie europejskie kraje, a Polskę pomijały.
Niemiały po co do nas przyjeżdżać?
Nie miały po co u nas grać. Ich płyty się nie sprzedawały, nie mieli dystrybucji, przez lata było to nie ogarnięte prawnie ? mowa o piractwie. Dopiero teraz zaczyna się to zmieniać. W momencie, gdy jest nisza na rynku płytowym, a my nie potrafimy sobie poradzić z darmowym ściąganiem plików mp3. W związku z tym Polski rynek muzyczny jest w dość trudnej sytuacji i, ze względu na te wszystkie lata, ciężko mu się od niej odbić.
Ale chyba jest to możliwe?
Potrzebna nam jest cierpliwość. Z czasem sytuacja na polskim rynku się zmieni. Tak jak próbujemy upodobnić do rynków zachodnich pod względem gospodarczym, tak też będziemy się do nich upodabniać pod względem kulturalnym. Myślę, że biznes muzyczny w naszym kraju nie będzie chciał odstawać od tego zachodniego i też będzie dążył do ujednolicenia.
Wówczas młode zespoły zyskają większe zainteresowanie?
Jeżeli ta sytuacja będzie się powoli w zmieniać, jeżeli internet będzie w Polsce stanowił jeszcze większą siłę informacyjną, to myślę, że pojawi się coraz więcej inwestycji w takie zepoły. To z pewnością będzie miało swój pozytywny finał.
Jesteś pomysłodawcą OFF Festival. Jak narodził się pomysł na taką imprezę?
Tak jak mówiłem, stan polskiego rynku jest taki, że zwraca się uwagę na pewną konkretną rzecz, przy pominięciu innych niekiedy bardziej wartościowych. Ma to oczywiście związek z wszechobecnym koniunkturalizmem i marketingiem. Chciałem zrobić coś, co miałoby bardzo duży związek z muzyką, coś co jednocześnie miałoby unikalną wartość. Oprócz tego, że jestem twórcą, to jestem też fanem, więc pomyślałem sobie, że taką unikalną jakość może mieć to, na co się nie zwraca uwagi, a co jest bardzo ciekawe. Dlatego postanowiłem zrobić taki, a nie inny festiwal.
Moja scena Off to element festiwalu poświęcony młodym zespołom. Powiedz jaki poziom prezentowali zaproszeni muzycy?
Na przegląd wpłynęło około 400 zgłoszeń młodych zespołów z całej Polski. W skład Jury wchodziło 10 przedstawicieli z kręgów artystów alternatywnych, dziennikarzy zajmujących się promocją takiej muzyki, jak również pracowników management`ów. Po burzliwej selekcji wyłoniono 50 kapel. To było dosyć trudne, mimo że niezakwalifikowana reszta prezentowała dość słaby poziom. Nie znaczy to jednak, że w Polsce jest tragedia, bo wybierając 50 zespołów, spośród których 15 było naprawdę godnych uwagi, to - według mnie ? i tak jest bardzo dużo.
Czy jest jakaś specyfikacja odnośnie tego, jak zaprezentować się najlepiej, by nasze zgłoszenie wyróżniało się spośród setek innych?
Tutaj nie ma generalnie takich złotych rad. Zespół powinien grać tak, jak mu serce dyktuje. Najważniejsze, żeby to było szczere i wolne od koniunkturalizmu. Jeżeli muzyka wychodzi z głębi artystów, to zawsze znajdzie swojego odbiorcę. Prawdziwość to według mnie podstawowa siła zespołu. Inną kwestią jest talent. Niektórzy potrafią zaśpiewać tak, że ciarki po plecach przechodzą, a inni mogą salta robić na scenie, a i tak nikogo tym nie przekonają.
Czy jury jest nieomylne, czy zespół, który nie został zakwalifikowany powinien zająć się czymś innym, aniżeli muzyką?
Pamiętam, że na początku naszej drogi wysyłaliśmy z Myslowitz zgłoszenie na kilka przeglądów, z których dostaliśmy się tylko na jeden. Odpowiedzi na złoszenia brzmiały: ?dziękujemy za zgłoszenie, ale państwa muzyka nam nie odpowiada?. Wiesz, gdybym dostał 20 negatywnych odpowiedzi, to właściwie mógłbym pomyśleć, że coś jest z nami nie tak, ale akurat miałem to szczęście, że piąta wysyłka była strzałem w dziesiątkę i wszystko się od niej zmieniło. Nie uważam, że jury jest nieomylne. Są to ludzie, którzy popełniają błędy jak każdy. Wielokrotnie nie potrafią przewidzieć tego, co się stanie na polskim rynku muzycznym za ileś lat, a niektóre młode zespoły, że tak powiem, naturalnie to przewidują. Być może z tego powodu nie są zrozumiałe i odpadają. Z drugiej strony nie mamy w Polsce aż tego rynku tak dużego, żeby dobry zespół mógł przepaść. Dobry zespół zawsze znajdzie swojego odbiorcę.
OFF Festival cieszy się sporym zainteresowaniem. Podczas 1 edycji sprzedano 10 tys. biletów. Czy nie uważasz, że uczestnicy stawiając się tak licznie sygnalizują, że coś powinno się zmienić na polskiej scenie, że chcą słuchać czegoś innego niż ?hitów z satelity??
Marketing i koniunktura jest jedną rzeczą, a z drugiej strony jest też duża grupa ludzi, którzy do tej koniunktury nie należą. To są wielokrotnie również pracownicy rozgłośni radiowych, którzy w godzinach pracy promują miałki mainstream. Takie jest życie. Poprzez OFF Festival chciałem zachęcić ludzi do zainteresowania się tym, na co dotąd nie zwracali uwagi. Bo może się okazać, że ludzie nie wiedząc jaki potencjał muzyczny mają zespoły off`owe, przyjadą na festiwal i zdadzą sobie sprawę, że o to im chodziło, że 70% występujących zespołów po prostu się im podoba. A oni o nich wcześniej nie słyszali.
Dziękuję za rozmowę.
Pozdrawiam czytelników portalu internetowego Fabryka Zespołów, Artur Rojek.
Wywiad przeprowadził: Sławomir Rapior
Znani dla FZ