
Czego możemy się spodziewać po albumie "W drodze"? Co było źródłem sukcesu singla "Wolnym być" i jak przyjmowano go za granicą? Czy polski muzyk może podbić zagraniczny rynek? Czy warto postawić na muzyczną edukację? Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Kubą Rawskim.
Kończy Pan prace nad nowym albumem „W drodze”. Kiedy możemy się go spodziewać, jak mógłby go Pan zareklamować?
„W drodze” to mój pierwszy autorski album, który powstał po wielu latach pracy. To 12 moich kompozycji. Wszystkie te utwory mają swoją historie, medialną, marketingową, osobistą. To płyta w stylistyce pop, z żywymi instrumentami, ale i z domieszką elektroniki. Od zawsze melodia była dla mnie jednym z ważniejszych czynników w muzyce, co na pewno słychać w moich utworach. Po sześciomiesięcznej pracy w studio album jest już wydany.
Czego Pan oczekuje po wydaniu tego albumu?
Cały czas mam marzenia, żeby nie powiedzieć, że nimi żyję. Najważniejsza dla mnie jest scena i koncerty.
Wspomniał Pan, że płyta „W drodze” to wynik wielu lat pracy. Dlaczego aż tyle czasu musiało minąć żeby doszło do wydania tego albumu?
Najstarsza z kompozycji powstała dwanaście lat temu, inny utwór napisałem trzy lata temu. Są to utwory, które już istniały, które grałem na koncertach, które pojawiały się w mediach, to wybrane dwanaście utworów z ponad pięciuset moich kompozycji. Wcześniej wydałem kilka singli, moje utwory pojawiały się na składankach, płyta „W drodze” to owoc wieloletniej pracy, ale i zupełnie nowy rozdział w mojej muzycznej historii. Moich utworów można było posłuchać również na składankach.

Warto pojawiać się na składankach? Jakie ma Pan wspomnienia związane z udziałem w takich wydawnictwach?
Na pewno warto brać udział w takich projektach, to świetne doświadczenie, miło jest widzieć swoje utwory w doborowym towarzystwie innych artystów.
Jeden z Pana singli, czyli „Wolnym być” utrzymywał się bardzo długo na czołowych miejscach list przebojów. Czy trudno trafić do radia? Co Pana zdaniem było źródłem sukcesu tego singla?
Na pewno nie jest łatwo trafić do radia, zależy jeszcze jaką rozgłośnie mamy na myśli, mimo wszystko najskuteczniejszy może się okazać publishing którym zajmie się np. wytwórnia fonograficzna. Bardzo się cieszę, z sukcesu singla „Wolnym być”. To przede wszystkim zasługa głosujących słuchaczy, za co jestem im bardzo wdzięczny. Dla mnie najważniejszy jest fakt, że utwór przypadł do gustu słuchaczom, myślę, że w dużej mierze z powodu tekstu, przecież każdy z nas pragnie wolnym być.
Ten singiel trafił też za granicę naszego kraju. Myśli Pan, że polski muzyk, śpiewając po polsku, mógłby zaistnieć za granicą?
Zaistnienie na rynku zagranicznym jest szalenie trudne. Chodzi tutaj przede wszystkim o znajomość języka, akcent, ale i o wiele innych czynników. Owszem, utwór grany był w kilku krajach, w wielu klubach w czasie promocji singla. Powstało dwanaście wersji jednego utworu w języku angielskim, do każdego kraju inna. Myślę, że to bardzo trudne, by na stałe pojawić się ze swoją muzyką za granicą, nieco łatwiej może być dla muzyka który mieszka w innym kraju od lat i mówi np. w języku angielskim na co dzień, z należytym akcentem. Jednak nagrywać w Polsce i próbować zdobyć zagraniczny rynek, to dość szalony pomysł.
W jakich krajach można było usłyszeć Pana utwór i z jakimi opiniami na jego temat Pan się spotykał?
Singiel „Being free” emitowany był we Włoszech, Rosji, Niemczech. Grany był w różnych klubach, ludzie się przy nim bawili, nie mając nawet świadomości, że jest to projekt z Polski.
Kształcił się Pan muzycznie – w poznańskim Studium Piosenkarskim oraz w Warszawie u Mistrza śpiewu prof. Tadeusza Kondora. Czy jest to klucz do sukcesu artysty?
Edukacja jest niezbędna, jeśli chcemy być profesjonalni. Trzeba jednak pamiętać, że to nie wszystko. Warto iść swoją drogą w poszukiwaniu własnego stylu gry czy śpiewania.
Pan także jest właścicielem szkoły muzycznej Music Store. Co może wynieść muzyk zapisując się do takiej placówki?
Nasza szkoła to alternatywa dla klasycznego programu nauczania. Gramy rocka, bluesa, szeroko rozumianą muzykę rozrywkową. Przychodzą do nas uczniowie w wieku 5 jak i 65 lat. Na marzenia nigdy nie jest za późno. Nasza placówka to miejsce integracji wielu muzyków z całej Polski. Zagraliśmy już ponad 250 koncertów w Kraju i za granicą. Lekcje odbywają się indywidualnie, każdy uczeń ma swój tok nauczania, i często przychodzi z jasno określonym celem nauki, a naszym zadaniem jest zrealizować jego marzenia. Nauka, promocja, koncerty oraz wspieranie osób utalentowanych mniej zamożnych, to nasze cele, pozwolę sobie dodać, iż szkoła Music Store w Świebodzinie po raz trzeci zdobyła tytułu Lubuskiego Lidera Biznesu.
Gdyby mógł Pan podzielić się swoim doświadczeniem, zarówno jako właściciel muzycznej szkoły, jak i jako muzyk... Jakich błędów młodzi muzycy powinni unikać?
Jest tego bardzo dużo. Moim zdaniem w dzisiejszych czasach błędem jest nagrywanie i wysyłanie amatorskiego materiału demo. Te czasy już minęły, że wytwórnia w to uwierzy i zainwestuje pieniądze. Idąc do wytwórni trzeba iść z dobrym materiałem, gotowym do wydania, miło mieć dobry klip do płyty. Wtedy będzie postawa do nawiązania rozmowy. Wysłanie wytwórni jednego utworu, niewiele zmienia.
Zawsze można promować się we własnym zakresie, np. poprzez koncertowanie, kiedy ktoś z wydawców może posłuchać materiału na żywo. Jeśli kapela jest dobra na żywo, na płycie tym bardziej się obroni.
Dziękuję za wywiad!
Dziękuje i Zasyłam Pozdrowienia
Kuba Rawski
Rozmawiał: Jakub Sommerfeld
Zespół