Eliminacje 2012_1




Wywiady z zespołami "Rynek muzyczny opanowała tania kultura masowa" - wywiad z Maciejem Markiewiczem

 

 

Maciej Markiewicz jest światowej klasy pianistą. Od ponad 30 lat tworzy muzykę zarówno o czysto klasycznym charakterze, we własnych, unikatowych aranżacjach, jak i muzykę filmową, jazz, blues czy boogie-woogie, oryginalnie łącząc różne style i gatunki muzyczne. Rozmawialiśmy między innymi o: rynku muzycznym,  zagranicznej publiczności, kulturze wysokiej w mediach, szkołach muzycznych, najdłuższym fortepianie na świecie, mieszaniu stylistyk, nowej płycie "Katharsis", problemach związanych z wielkimi wytwórniami muzycznymi. Miłej lektury!

 

 Gra Pan od ponad 30 lat. Czy Pana zdaniem muzykowi w Polsce łatwiej było debiutować 30 lat temu czy łatwiej debiutować dzisiaj?

 

Trudno powiedzieć... 30 lat temu byłem uczniem, jeszcze nie zawodowcem. Jednak patrząc na doświadczenie moich starszych kolegów, takich jak Marek i Wacek (przyp. Marek Tomaszewski i Wacław Kisielewski z duetu fortepianowego „Marek i Wacek“) oni zrobili karierę 30 lat temu na zachodzie, nie w Polsce. Wielu wyśmienitych artystów rozwija kariery poza krajem. Niestety, znaczenie polskiego rynku muzycznego dla rynku światowego wciąż jest znikome, ale mamy również pozytywne symptomy, że dzieje się coraz więcej...

 

Wielokrotnie Pan grał za granicą. Czy Pana zdaniem można w ogóle porównywać te rynki muzyczne?

 

Nie można, przykro mi (śmiech) To, co się dzieje u nas, to często „wolna amerykanka“. Nie ma znaczenia, czy ktoś jest profesjonalistą czy totalnym amatorem. Lansuje się, jako artystów, ludzi zupełnie spoza branży. W dużym stopniu rynek muzyczny opanowała wręcz tania kultura masowa, która nie ma wysublimowanego charakteru, a jest stworzona dla masowej konsumpcji, niczym guma do żucia...

 

Gdzie grało się Panu najlepiej, gdzie najbardziej Pana doceniają?

 

Nie ukrywam, że w Niemczech. Najbardziej niesamowite jest to, że niemiecka publiczność jest przygotowana na każdy rodzaj muzyki. Ci sami ludzie chodzą na koncerty muzyki klasycznej, boogie woogie i rockowe. Są to zarówno starsi, jak i młodsi słuchacze.

Myślę, że to jest związane m.in. z edukacją. Tam ludzie wiedzą, czego słuchają, znają tytuły utworów, wiedzą w jakim stylu jest zagrana dana aranżacja. Mimo, że polska publiczność jest wspaniała, brakuje jej często wiedzy i osłuchania od dziecka. Na niemieckiej10 markówce były wytłoczone instrumenty – fortepian, skrzypce i klarnet. Przez cały tydzień telewizje niemieckie pokazują koncerty, przypominają to, co istotnego działo się w sztuce. U nas Waldek Malicki robi świetną rzecz, ale w Niemczech to samo robiono już 50 lat temu. Są i pozytywne strony takiego stanu rzeczy - zostało nam jeszcze mnóstwo pomysłów do zrealizowania..

 

Pan brał udział w "Filharmonii Dowcipu", programie rozrywkowym wspomnianego Waldemara Malickiego oraz w programie "Co tu jest grane". Jak Pan to wspomina?

 

To prawda, dostałem zaproszenie. Jednak największe emocje związane są z występami w zagranicznych telewizjach. Kilkakrotnie brałem udział w spotkaniach, podczas których graliśmy na kilka fortepianów. To nieprawdopodobne przedsięwzięcia, stoją za tym ogromne pieniądze. W Polsce nic podobnego się nie odbywa. Myślę, że gdyby udało się pozyskać odpowiednie środki, część pomysłów można byłoby przenieść do Polski i rynek zostałby bardzo wzbogacony. W wielu dziedzinach nie trzeba wymyślać niczego nowego, wystarczy czasami skorzystać z „dobrych praktyk“ z zagranicy.

Są różne rodzaje muzyki i każdy może znaleźć coś dla siebie. My celujemy w muzykę najbardziej wysokiej kultury. Jestem przekonany, że publiczność można nią zainteresować. Ludzie często zwracają uwagę na to, co jest promowane. Jeśli jakiś autorytet w telewizji powie "to jest dobre", widzowie mówią "rzeczywiście". Można kształtować zmianę mentalności publiczności. Jest to oczywiście proces, ale dobrym przykładem takich zmian jest muzyka Leszka Możdżera. On jest fenomenem muzycznym, który jako pianista sprzedał więcej płyt niż Doda. Jednym się udaje, innym nie. Warto się zastanowić, dlaczego niektórym się nie udaje.

 

Brakuje im wsparcia mediów?

 

Przede wszystkim o to chodzi. Jak słusznie pan zauważył, ogromny wpływ na kształtowanie gustów muzycznych mają media – telewizor, radio, prasa, obecnie także coraz bardziej internet. Media promują, powiedzmy sobie szczerze, przede wszystkim przeciętność. Proszę zauważyć, że w zeszłym roku konkurs Fryderyka Chopina, który odbywa się raz na pięć lat, transmitowała jedynie TVP Kultura. A to wielkie wydarzenie na skalę światową... Piłkę nożną mamy zarówno w telewizji publicznej, jak i w komercyjnych stacjach. Jest ogromna różnica między kulturą wysoką, która cechuje się elegancją, smakiem, a tym, czym nas karmi w dużym stopniu rynek, często niestety kiczem. Jest u nas sporo artystów, którzy reprezentują bardzo wysoki poziom, ale nacisk jest położony na zupełnie inny rodzaj rozrywki.

 

  

Nie zanosi się na to, by z kształtowaniem muzycznej świadomości miało być w Polsce lepiej, ponieważ muzyka ma zniknąć ze szkół. Pan uczęszczał do szkół muzycznych. Uważa Pan, że taka droga edukacji to niezbędna droga dla muzyka, czy rację mają jednak ci, którzy mówią, że szkoły zabijają indywidualizm artysty.

 

Muzyka już zniknęła ze szkół, został jedynie taki dziwny wytwór jak sztuka. Wydaję mi się, że jedno i drugie stwierdzenie jest prawdziwe. Ktoś mi kiedyś powiedział: "ukończyłeś Akademię Muzyczną i jeszcze grasz? To znaczy, że masz silną osobowość muzyczną". Niestety, w obecnym systemie kształcenia „tłamsi“ się indywidualności. Nie chodzi o krytykę, ale artysta może stracić swoją muzyczną osobowość, którą trzeba rozwijać od najmłodszych lat.

Patrząc z drugiej strony – mój kolega Leszek Możdżer (z którym jakiś czas temu biliśmy rekord Guinnessa grając na największym fortepianie świata), jest klasycznie wykształcony, a gra w sposób zdecydowanie odbiegający od tego, co jest klasyczne. System kształcenia jest z pewnością bardzo ważny, ale powinien funkcjonować nieco inaczej. Ale nie mnie o tym mówić i decydować, a raczej ludziom, którzy są za to odpowiedzialni. Szkolnictwo w Polsce to w ogóle temat rzeka.

 

Jak doszło do wspomnianego bicia rekordu Guinnessa wspólnie z Leszkiem Możdżerem?

 

Do Bogdana Przybylskiego, który jest właścicielem pięknego miejsca na Kaszubach, przyszła najdłuższa deska świata w jednym kawałku. To on był pomysłodawcą zbudowania najdłuższego fortepianu na świecie. Finalnie instrument ma ok. 7 metrów i jest fortepianem, na którym można grać koncerty. Dostałem zaproszenie od Bogdana Czapiewskiego, jako pianista grający odmienny styl muzyki. Chodziło o przedstawienie rożnych stylistyk. Pojawili się klasyczni pianiści, tacy jak Stasiu Deja, właśnie Bogdan Czapiewski, Leszek Możdżer grający jazz oraz ja z boogie woogie i bluesem w klasycznej aranżacji. Chodziło o to, by pokazać, że fortepian może zabrzmieć w każdej z tych różnych stylistyk. Udało nam się.

 

Sam Pan gra w różnej stylistyce, jest Pan uniwersalnym pianistą. Czy Pana zdaniem lepiej próbować grać różne rzeczy czy lepiej skoncentrować się na jednym stylu by go rozwijać?

 

To dobre pytanie. Myślę że nurtuje to większość wykonawców - ograniczać się do jednego stylu i go rozwijać, czy grać różną stylistykę i w sumie nie być majstrem w żadnej. Często nad tym się zastanawiam. Gdybym grał jedynie boogie woogie, myślę, że w Polsce nie znalazłbym wielkiej rzeszy odbiorców. Ja staram się łączyć elementy mego klasycznego wykształcenia z rytmami amerykańskimi z lat 30tych i 40tych z Chicago. Próbuję to łączyć, robić coś, czego nie robią inni i dawać nową wartość.

 

Boogie woogie to Pana ulubiony styl?

 

To najbardziej gorąca muzyka, jaką znam na fortepian. Wywodzi się z bluesa, który zbudowany jest na 12 taktach. Słyszałem gitarzystów, którzy mówili, że grają boogie woogie, ale to typowa forma fortepianowa. Ta muzyka narodziła się wśród czarnoskórych bluesmanów. W Polsce niewiele osób wie, z czym ten styl się wiąże, słysząc go mówią, że to rock'n'roll grany na fortepianie. To na pewno nie jest rock'n'roll.

 

  

Zapowiedział Pan nową płytę "Katharsis". Mógłby powiedzieć Pan coś więcej o tym projekcie?

 

W wersji wstępnej album będzie gotowy już w grudniu, a dostępny będzie na wiosnę. Póki co, jesteśmy w fazie rozmów. Na "Katharsis" będzie można posłuchać połączenia różnych stylistyk. Będzie to wzbogacone o sekcję rytmiczną zawodowych muzyków – będzie trąbka, perkusja, kontrabas. Może to być niespodzianką na polskim rynku. Na tym etapie nie chcę zdradzać więcej szczegółów, ale planuję także kolejne duże przedsięwzięcia... Można zrobić coś zupełnie nowego w Polsce…

 

Czyli można porwać publiczność bez użycia mikrofonu?

 

Dzięki wspaniałym wykonawcom boogie woogie, dzieje się to teraz na zachodzie. To jest niezwykle rytmiczna, energetyczna muzyka, ludzie przy niej tańczą. Dlaczego nie? Ten gatunek trafił do klubów na całym świecie dopiero w latach 50tych. Ale publiczność na zachodzie nauczyła się rozumienia tej muzyki. W Polsce ludziom się wydaje, że jeśli ktoś jest pianistą to musi grać albo Chopina albo jazz. Nie ma niczego pośrodku, muzyki rozrywkowej, przeróbek standardów itp. Chcielibyśmy zrobić pewien przełom w Polsce, który zaistniał już w Niemczech i we Francji.

 

Grał pan solowo, w duecie, na 10 fortepianów. Jak różni się takie granie?

 

Oczywiście, że praca solowa wymaga innego myślenia o muzyce, niż praca w duecie. Od czasów Marka i Wacka nie ma duetu fortepianowego, który zaistniałby na całym świecie. To ogromna satysfakcja i praca, kiedy 2 fortepiany muszą brzmieć jak 1 organizm. Należy pokazać możliwości 4 rąk, 2 pianistów, 2 fortepianów, ale ma to brzmieć jak komputer o 4 rękach i stalowych palcach.

Praca z indywidualnościami muzycznymi, które działają jako zespół, ogromnie mnie satysfakcjonuje. Myślę, że to jest bardzo twórcze i ciekawe.

 

Korzystając ze swojego doświadczenia, jakich Pana zdaniem błędów powinni unikać młodzi pianiści?

 

Nagraliśmy kiedyś płytę w duecie fortepianowym dla Sony Music Polska. Aranżował ją Piotr Rubik. Jako młodzi ludzie wydawało nam się, że Sony otworzy nam drzwi na cały świat. Przestrzegano nas, by nie podpisywać kontraktu, bo podpiszemy umowę na jedną płytę, a okaże się, że jesteśmy związani na 5 lat. Powiedziałem wtedy, że o niczym podobnym nie słyszałem, a właśnie to nas spotkało.

Dzisiaj mogę radzić młodym kolegom muzykom, by zastanowili się dobrze przed podpisaniem umowy z rekinem na rynku światowym. Niekoniecznie musi oznaczać to kartę przetargową do sukcesu.

Trzeba na to uważać i okazuje się, że czasem mniejsza wytwórnia może pomóc bardziej, niż potentat. W Polsce jest coraz więcej małych, niezależnych wytwórni, z którymi można współpracować z sukcesem.

 

Czyli myślał Pan o tym żeby wydawać swoje nagrania własnym sumptem?

 

Tak, jak najbardziej. Czym innym jest jednak nagranie płyty, a czym innym jej promocja i dystrybucja. Zaistnienie na rynku płytowym, promocja i sprzedanie albumu to niełatwe zadanie.

 

Dziękuję za wywiad!

 

Rozmawiał: Jakub Sommerfeld

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Zespół

FZ tworzy:5134 zespołów
25670 muzyków
Dodaj zespółZnajdź zespół
 

Przeczytaj również...

Zapraszamy do lektury krótkiego wywiadu ze Zgredybillies                        
„To prawdziwy amerykański rock prosto z Warszawy. Jeden z tych zespołów, na których koncert wpadasz przypadkowo, a potem chcesz, żeby grali co tydzień” –...
Eris Is My Homegirl, to muzyczne objawienie ciężkiego grania z programu „Must Be The Music”.  Korzenie zespołu sięgają listopada 2008, lecz ...
Zapraszamy do lektury wywiadu z Romanem Bereźnickim - liderem grupy Lecter                      
Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Dawidem Portaszem z zespołu Jafia Namuel                
O muzyce Neurasji trudno powiedzieć jako o muzyce konkretnego nurtu. To oryginalna, zmierzająca w kierunku rockowej alternatywy twórczość, na którą...
Zespoły, które składają się wyłącznie z przedstawicielek płci pięknej należą w naszym kraju do rzadkości.                 ...
Blindead – jeden z najważniejszych zespołów nie tylko krajowego post-metalu, zakończył niedawno promocję swojego ostatniego albumu "Afflliction XXIX II...
Zapraszamy do przeczytania wywiadu z półfinalistą Eliminacji do Przystanku Woodstock.                  
Neuronia znowu wchodzi do studia. Zapraszamy do lektury wywiadu!                

Partnerzy

INVESTcon GROUP S.A.OwsiakNet.pl - Portal Pozytywnych InformacjiIzabelin StudioJedynka Polskie RadioPrzystanek Woodstock FestivalFundacja Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
PolsoundESS AudioAplauz AudioSalony Muzyczne RIFFCopernicus Center Fundation

Współpracujemy z...

BasheshPepsi RocksMLWZStowarzyszenie SAWPMusic MachinesTABASCO - Event Marketing i Produkcja TelewizyjnaKlub.fmRadio PiKserwis MuzaNowa.plDla Studenta