Eliminacje 2012_2




Wywiady z zespołami „Nie da się wyrazić emocji w języku innym, niż ojczysty.” – rozmowa z Apple Bells

 

Apple Bells to projekt Błażeja i Łukasza, których wspólna fascynacja muzyką sięga jeszcze lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Mimo, iż pod tą nazwą zaczęli grać jako nastolatkowie, dopiero w tym roku mamy okazję posłuchać ich debiutu, zatytułowanego „Rzeka dam”. Fabryce Zespołów opowiedzieli m.in. o tym, co wydarzyło się podczas ich pierwszego koncertu w życiu i dlaczego tak długo trwało nagrywanie ich pierwszej płyty. Zapraszamy do lektury!

 

Początki Apple Bells sięgają jeszcze lat 90-tych. Jak bardzo różni się zespół z XX wieku od tego współczesnego? Jaki styl prezentowaliście dawniej i jak wyglądał Wasz sprzęt?

 

Styl klasyczny z podskokiem, lekko nonszalancki, ale wtedy bardziej interesowały nas uciechy życia codziennego. Podobno na styl pracuje się wiele lat, kto by o tym wtedy myślał? Byliśmy na etapie na którym nie przywiązywało się wielkiej wagi do sprzętu. Ta cecha na szczęście nam pozostała. Większość kompozycji nadal powstaje na tej samej gitarze. Jest dziurawa, popękana, ale ma duszę, bo przeszła bardzo wiele, zdarzało się też, że latała...zupełnie tak jak my. Dawniej liczyła się integracja, wspólne spędzanie czasu, muzyka. Każdy z nas uczył się grać i słuchać w przerwach pomiędzy kolejnymi szaleństwami. Zupełnie inaczej wtedy pojmowaliśmy muzykę, ale w niczym to nie przeszkadzało. Graliśmy głównie utwory rockowe i bluesowe i to nam wystarczyło do dobrej zabawy. Oczywiście próbowaliśmy również pierwszych improwizacji. Niestety w 21 wieku staliśmy się bardziej schizofreniczni, ale to już ktoś kiedyś przepowiedział…

 

Pamiętacie jeszcze Wasz pierwszy i jedyny koncert przed rozpadem? Poszło coś nie po Waszej myśli, zapamiętaliście z niego coś szczególnego?

 

Nigdy nie było rozpadu. Wszystko jednak co dobre w życiu zabija brak czasu i pęd życia. Pierwszy koncert był zupełnie spontaniczny. Takie wydarzenia pozostają na długo w pamięci. Rzadko można powiedzieć, że coś udaje się w stu procentach, wtedy prawie tak było. Emocje, szaleństwa, zabawa, wszystko bez stresu i z serca, a w dodatku na koniec popaliły się wzmacniacze. Dosłownie poleciał z nich dym. Ta trauma spowodowała, że ciągle czujemy lęk przed sceną (śmiech).

 

Powiedzcie, jak zmienia się postrzeganie zespołu przez osoby młode, a jak po latach. Co kierowało Wami podczas zakładania Apple Bells, a co zmotywowało Was do reaktywacji?

 

Nie można mówić o reaktywacji, lecz raczej kontynuacji wspólnej pasji. Początków w latach 90 nie pamiętamy, coś je zamazało (śmiech). Obecna współpraca zaczęła się rozmową na ulicy. Jeden z nas stwierdził, że trzeba dalej coś robić z muzyką a drugi przystał na tą propozycję. Początkowo spotykaliśmy się raz, potem dwa razy na tydzień komponując kolejne utwory. Miejsce, w którym tworzyliśmy jest ściśle związane z przyrodą w najlepszym wydaniu. Sala prób z widokiem na stawy, wiklinę i góry. Tam rodziły się pierwsze koncepcje utworów. Energia tego miejsca znalazła odbicie w naszej muzyce. Obudziła nasze wspomnienia, emocje, wrażliwość oraz inne cechy, o których nie będziemy mówić. Nadmienimy tylko, że w świetle księżyca poznaliśmy też swoje ciemne strony.

 

  

Czy warto tworzyć zespół w wieku kilkunastu lat, gdy nie posiada się jeszcze wiele życiowego doświadczenia i nie do końca wie, czego chce?

 

Jasne, że warto. Chociażby po to, żeby mieć wspomnienia. Przecież to one budują naszą tożsamość. Doświadczenia życiowe z czasem zamieniają się we wspomnienia. Lepiej żeby były dobre. Dlatego zawsze warto otaczać się dobrymi ludźmi i dużo z nimi rozmawiać. Żeby tworzyć zespół wystarczy dobra energia i prawdziwe emocje. Trzeba zawsze wiedzieć czego się chce i stopniowo to realizować. Często bywa tak, że marzenia z przeszłości determinują nasze działania w późniejszym wieku. Realizacja marzeń jest również formą ucieczki od przemijającego czasu.

 

Życie w Kobiernicach utrudnia funkcjonowanie zespołu? Myślicie, że formacje z mniejszych miejscowości nie mają takich samych szans na „przetrwanie”, co te z największych miast?

 

Tworzenie muzyki polega na dobraniu odpowiedniego zespołu ludzi. Nie jest istotne skąd się pochodzi, ale co i jak się robi i jakim się jest człowiekiem. Najważniejsze jest ciągłe szukanie kompromisu pomiędzy członkami zespołu i znalezienie wspólnej, wypadkowej drogi. Nie dotyczy to kompromisu artystycznego tylko międzyludzkiego. Granie nie jest dla nas kwestią przetrwania, lecz przekazu. Biorąc pod uwagę obecny obraz świata i dostępność rożnego rodzaju mediów, konkurencja w zakresie tzw. „dobrego startu” przestała być istotna. Kiedyś porównaliśmy dobrą twórczość do perły, którą autor kładzie na zatłoczonej drodze. Jeżeli ktoś ją podniesie to znaczy, że dostrzeżono jej wartość. Tej zasady się trzymamy.

 

Dlaczego zespół nosi angielskojęzyczną nazwę, gdy nagrywa płytę w całości po Polsku? Nie myśleliście o czymś, co bardziej wpasuje się w zawartość „Rzeki dam”?

 

Rzeka Dam jest odniesieniem do przeszłości, jest powrotem do młodości. Rozmawialiśmy o zmianie nazwy na polską jednak nazwa Apple Bells pochodzi dokładnie z tamtych lat, dlatego nie została zmieniona. Jest ona sentymentalna tak jak my. Geneza nazwy to historia wytartych jeansów. Reszta niech zostanie niedopowiedzeniem a ciekawskich odsyłamy do wywiadu w Radio 17 zamieszczonego na naszej stronie www.applebells.com

 

Choć mieliście zarejestrowany album w wersji instrumentalnej, długo czekaliście na dogranie tekstów. Dlaczego tyle czasu zajęło Wam ich stworzenie? Czy aż tak dużą wagę przywiązujecie do warstwy lirycznej?

 

Tekst jest istotną częścią naszej muzyki. Ubieranie dźwięku w słowa powinno być procesem długotrwałym i przemyślanym, szczególnie w przypadku budowania albumu koncepcyjnego. Warstwa liryczna, w naszym wypadku bardziej przypominająca dramat lub tragifarsę, jest wynikiem długiego procesu twórczego opartego o wymianę doświadczeń i przeżyć każdego z nas. Podtytuł „Śpiewogra” najlepiej oddaje charakter tego albumu.

 

Czy myślicie, że dzisiejszym zespołom brakuje intrygujących tekstów? Czy rzeczywiście mało komu na nich zależy?

 

Obecnie w polskiej muzyce jest wiele przykładów dobrze dobranej warstwy lirycznej. Nie zmienia to faktu, że drzewiej bywało lepiej. Jest też oczywiście drugi biegun, czyli pisanie i śpiewanie po angielsku. Powyższego zdania nawet nie warto komentować, no chyba, że „łaciną”. Naszym zdaniem nie da się wyrazić emocji w języku innym, niż ojczysty.

 

Debiutancki materiał Apple Bells na swoją premierę czekał długie lata. Utwory nagrywać zaczęliście w 2008 roku, ale dopiero teraz możemy poznać efekt końcowy tych prac. Nie chcieliście przez ten czas w nich nic zmienić, nie myśleliście, że coś mogłoby zabrzmieć inaczej?

 

W pracy nad każdym dziełem zawsze następuje moment kiedy należy powiedzieć „koniec”. Podstawą tworzenia jest parcie do przodu, inspiracje, fascynacje. Na każdym etapie życia może fascynować nas coś innego lub ktoś inny więc taka myśl odnośnie zmian może powracać. Należy być jednak wiernym ideałom danego okresu tworzenia i z nimi się utożsamiać.

 

Czego oczekujecie po wydaniu tej płyty? Planujecie się dzięki niej wypromować i jeździć po Polsce, czy zrobiliście ją dla siebie?

 

Płyta ma na chwilę obecną charakter studyjny. O koncertach i dalszych planach często rozmawiamy. Obecnie skupiamy się na adaptacji filmowej płyty i pracujemy równocześnie nad materiałem na drugi album. To co robimy wynika z naszych pasji i chęci rozwijania własnych zainteresowań. Praca nad tego typu albumem daje wiele osobistej satysfakcji. Fajnie by było, jeżeli ktoś słuchając tej płyty powróci choć na chwilę do swojej młodości, do miłych wspomnień z okresu beztroski. Bardzo wiele osób pomogło nam w zrealizowaniu naszych marzeń, były również przeszkody i liczne trudności. Na szczęście „ludzi dobrej woli jest więcej…”.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiał: Artur Kasprzyk

Komentarze  

 
+1 # Młoda 2011-11-17 21:29
Bardzo fajny wywiad i genialna płyta!
Zachęcam wszystkich do poświęcenia 43 minut życia na uruchomienie wehikułu czasu, który umożliwi dryfowanie wśród swoich wspomnień w rytm muzyki Rzeki Dam.
Nie pożałujecie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # tonka pull 2012-03-16 12:35
"..nie da się wyrazić emocji w języku innym niż ojczysty..".. no chyba, że jest to mandrahan..wschodni mandrahan..:-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Zespół

FZ tworzy:5134 zespołów
25670 muzyków
Dodaj zespółZnajdź zespół
 

Przeczytaj również...

Zapraszamy do lektury krótkiego wywiadu ze Zgredybillies                        
„To prawdziwy amerykański rock prosto z Warszawy. Jeden z tych zespołów, na których koncert wpadasz przypadkowo, a potem chcesz, żeby grali co tydzień” –...
Eris Is My Homegirl, to muzyczne objawienie ciężkiego grania z programu „Must Be The Music”.  Korzenie zespołu sięgają listopada 2008, lecz ...
Zapraszamy do lektury wywiadu z Romanem Bereźnickim - liderem grupy Lecter                      
Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Dawidem Portaszem z zespołu Jafia Namuel                
O muzyce Neurasji trudno powiedzieć jako o muzyce konkretnego nurtu. To oryginalna, zmierzająca w kierunku rockowej alternatywy twórczość, na którą...
Zespoły, które składają się wyłącznie z przedstawicielek płci pięknej należą w naszym kraju do rzadkości.                 ...
Blindead – jeden z najważniejszych zespołów nie tylko krajowego post-metalu, zakończył niedawno promocję swojego ostatniego albumu "Afflliction XXIX II...
Zapraszamy do przeczytania wywiadu z półfinalistą Eliminacji do Przystanku Woodstock.                  
Neuronia znowu wchodzi do studia. Zapraszamy do lektury wywiadu!                

Partnerzy

Fundacja Wielka Orkiestra Świątecznej PomocyINVESTcon GROUP S.A.OwsiakNet.pl - Portal Pozytywnych InformacjiIzabelin StudioJedynka Polskie RadioPrzystanek Woodstock Festival
PolsoundESS AudioAplauz AudioSalony Muzyczne RIFFCopernicus Center Fundation

Współpracujemy z...

Klub FABRIKA PoznańSWAMFantom MediaCentrum Kultury RotundaRockMetal.plPerkusistaPortal muzyków i realizatorów Realizator.plBasheshGitarzystaRadio Woodstock