Eliminacje 2012_1




Wywiady z zespołami "Reggae w Polsce nie jest takie jakie powinno być" – wywiad z Aresem Chadzinikolau

 

 

Czy warto inwestować we własne studio? Co daje muzykowi pójście do szkoły muzycznej? Co jest źródłem sukcesu artysty? Co jest nie tak z polskim reggae? Czy można naprawiać świat dzięki dźwiękom? Zapraszamy do przeczytania kolejnego wywiadu z Aresem Chadzinikolau.

 

Można powiedzieć że jesteś człowiekiem renesansu – piszesz książki, jesteś tłumaczem, śpiewasz reagge, piszesz utwory na fortepian, malujesz obrazy. Co jest najbliższe Twojemu sercu i jak na to wszystko znajdujesz czas?

 

Przyjąłem taką zasadę, że nie można się nudzić w życiu, trzeba cały czas się rozwijać, rozwijać talenty dane przez Stwórcę za pośrednictwem Rodziców. Moja siostra zajmowała się malowaniem obrazów, miała chwilę zwątpienia. Chciałem ją jakoś zmotywować do działania, więc sam zacząłem malować. Dzięki temu wróciła do sztuki, a ja dostałem pierwsze kasety reggae od niej z Grecji. Co do pisania książek, wyrosłem w środowisku literackim. Dzięki mojemu ojcu, który miał rozległe kontakty zarówno wśród polskich, greckich, jak i z całego swiata literatów, pisano wtedy, że "przejąłem pałeczkę z powodzeniem". Dużo pomagałem Ojcu w jego pracy translatorskiej, redakcyjnej i organizatorskiej. A muzyka? Wszystko zaczęło się od momentu, w którym lekarz klepnął mnie w pośladek, gdy sie urodziłem i wydałem pierwsze dźwięki. Potem oczywiście pojawiły się na mojej drodze szkoły muzyczne, pierwsze zespoły, Akademia Muzyczna, pisanie utworów zarówno dla zespołu, jak i na fortepian. Parę lat temu założyłem pierwsze reggae studio w Polsce – Ariston Roots Reggae Studio. Tam nagrywamy z zespołem i z przyjaciółmi, a moje nuty na fortepian wydaje Absonic.

 

Radzisz młodym zespołom inwestowanie we własne studio, tak jak to Ty zrobiłeś? Czy lepiej na początku poszukać kogoś kto już dysponuje odpowiednim miejscem do nagrań?

 

Ja w okresie studiów miotałem się przez dłuższy czas, nie miałem gdzie nagrywać, gdzie ćwiczyc z kolegami. Moim największym marzeniem było skompletowanie takiego sprzętu który dałby mi możliwość nagrywania swoich pomysłów o każdej porze dnia i nocy. Często jest tak, że budzisz się z dobrym pomysłem o 4 rano i nie masz co z nim zrobić. Jeśli umawiasz się z jakimś właścicielem studia to wiadomo, że on nie przyjmie cie bezinteresownie. Dla ludzi naprawdę zdecydowanych na to by zostać muzykami, własne studio to obowiązek. Tu nie chodzi o to by posiadać najlepszy, idealny sprzęt. Mając studio w domu można naprawdę się rozwinąć i przeżyć cudowną muzyczną przygodę.

 

Mówiłeś o szkołach muzycznych na swojej drodze. Jak to z nimi jest? Niektórzy mówią, że pójście do takiej szkoły to obowiązek, a niektórzy, że takie miejsca zabijają osobowość muzyka.

 

Jak widać, nie zabiły osobowości, lecz wprowadziły ogładę :) Szkoły dają możliwość poznania rzemiosła i konfrontacji z innymi muzykami na takim samym poziomie bądź wyższym. Dzięki nim otrzymujemy szeroki pogląd na historię muzyki, poznajemy kompozytorów, ich zawirowane życie, literaturę i różne style. Jestem wykładowcą Akademii Muzycznej i obecnie kształcenie w takich placówkach jest zdecydowanie bardziej otwarte niż 20-30 lat temu. Sam byłem wyklęty za to, że na studiach grałem reggae. Wykładowcy tego nie rozumieli. Dzisiaj możemy poznać niemal wszystkie style. Wraz z kolegami wykładowcami prowadzimy zajęcia z muzyki rozrywkowej. Zajmujemy się jazzem, bluesem, soulem, a nawet reggae. W ogóle myślę, że dzisiaj młodym muzykom jest łatwiej. Jest internet, są studia nagrań, studia filmowe. Nie trzeba dużo kombinować aby nagrać demo, zrobić klip, czy wydać płytę własnym sumptem. Dzięki internetowi drzwi do promocji się szeroko otwierają, nawet na zachód. Jesli ktoś będzie konsekwentny i cierpliwy, to powiedzie się nawet w dobie olbrzymiej konkurencji. Nie zawsze jednak da się wyłowić perłę w odpowiednim czasie. Trzeba być bardzo zdeterminowanym i dążyć do doskonalenia siebie. Nie myśleć o zarobieniu na Hammery jak raperzy w Stanach, ale o spełnieniu muzycznych marzeń i o rozwoju.

 

Mówisz o otwartych drzwiach na zachód. Ty także grałeś za granicami Polski. Jakie masz związane z tym doświadczenia?


Za granicą rynek jest większy, wszystko idzie zupełnie innym tempem. Gdyby nie to, że siedziałem w Stanach, nie założyłbym studio w Polsce. Wydaję mi się, że w PL jest zbyt mały rynek menadżerów, pasjonatów. Ludzi którzy uwierzą w artystę i zawalczą, by mógł rozwinąć skrzydła. A artysta musi uważać, by tego nie schrzanić.

 

W Polsce brakuje dobrych menadżerow, ale czasami winne są też same zespoły, ktore nie chcą w nich zainwestować, bo myślą że wszystko uda im się zdobyć łatwym kosztem.


Zespół należy traktować jako związek, firme rodzinną. Zespół powinien polegać na wzajemnym szacunku, zrozumieniu, także i zabawie. Każdy z grupy powinien iść własną drogą, mieć własne inspiracje, ale cel powinien być wspólny. By kapela odniosła sukces powinna osiągać kompromis i dbać o wspólną energię. Najlepszym zespołem jest taki, który mimo różnych osobowości, potrafi znaleźć swoje, oryginalne brzmienie. To jest bardzo żmudna i wieloletnia, ale też łącząca się z wieloma przyjemnościami, praca.

 

 

Czyli według Ciebie źródłem sukcesu jest oryginalność?

 

Myślę że tak. Na rynku jest za duży zalew monotonii, takiej samej muzyki, która nie ma duszy i serca. Jak zrewolucjonować rynek muzyczny? Moim zdaniem jedynie poprzez wydobycie z siebie głębi. Teksty powinny być barwne, poruszające istotne sprawy. Aranżacja powinna być wyszukana i niesztampowa. Trzeba odnajdywać ciekawostki w brzmieniach, w poszczególnych dźwiękach gitary czy klawiszy. Do tego musi dojść polot i energia, która jest na koncertach. Wydaje mi się, że nam udało się przenieść tę energię na nasz nowy dwupłytowy album "Humanity & Soul". Znajdziecie na nim 24 nowe songi. Mimo że każdy z utworów jest inny, wszystko łączy się w całość. Nie są to przypadkowe utwory, które po prostu nagraliśmy. Kiedy zabieram się do pracy, piszę po 40-50 utworów, potem przez miesiąc albo dwa wybieram te, które do siebie pasują. To bezcenne sprawy warsztatowe. Ja nie spotkałem nauczyciela, który by mnie tego nauczył i by mi wpajał myślenie takimi kategoriami. Do wszystkiego dochodziłem ciężką pracą, własnymi przemyśleniami...

 

Co do Twoich oryginalnych pomysłów, jednym z nich było śpiewanie reggae dla dzieci. Skąd taki pomysł?

 

Ares i Maluchy, tak? To pierwszy w Polsce reggae projekt dla dzieci. Już gdy pracowałem z dziećmi w szkołach muzycznych pisałem dla nich piosenki, ale prawdziwą motywacją do takiego dzialania były moje dzieci, które już podrastały i zaczęły interesować się muzyką. Śpiewały podczas naszych prób zespołu, grały na przeszkadzajkach. W którymś momencie powiedziałem sobie: "Skoro mam studio, dam im możliwość rozwoju". I dały radę :) Teksty, które napisałem są adekwatne do dziecięcej rzeczywistości. Być może są nieco moralizatorskie, np. o tym by się nie kłócić, by słuchać rodziców, wspólnie pomalowac świat we własne kolory. W przypadku tego projektu, połączyły się nasze zaprzyjaźnione rodziny i śpiewało aż czternaścioro dzieci. Najfajniejszym songiem, który udało się nam nagrać to "Unite Rasta Children". To bardzo nośny utwór, który wzbudził największy aplauz podczas występu na Woodstocku. Myślę, że właśnie taki przekaz powinna mieć muzyka, a szczególnie reagge, które niesie ze sobą głęboką wiarę.

 

Także koncerty graleś w bardzo nietypowych miejscach – na przykład w filharmonii. Jest jeszcze jakieś miejsce, w którymś chciałbyś zagrać?

 

To nie jest bardzo istotne w jakim miejscu grasz, liczy się publiczność. Niekiedy podczas małych, klubowych koncertów, energia między publiką a wykonawcą przenika najlepiej. Nasz koncert w filharmonii poznańskiej był historyczny, ponieważ do tej pory reggae nie gościło w tak królewskiej sali w PL. Później pisano, że to byl najlepszy występ tego wieczoru.


Graliście na Woodstocku, w filharmonii, ale ostatnio nie można było Was zobaczyć na żywo. Teraz wznawiacie koncertową działalność...

 

Tak, wznawiamy ją dzięki naszym fanom, którzy są nam wierni od wielu lat. Przyznam się, że pracując nad płytą, zapomniałem że są osoby którym zależy na tym byśmy występowali. Wyłączyłem się z działalności koncertowej na ponad rok ze względu na prace w studiu. Poza tym także z powodów osobistych. Moim zdaniem reagge w Polsce nie jest takie jak powinno być, nie łączy ludzi. W tym środowisku nie ma tej jedności i miłości, o której wielu śpiewa. Tylko i wyłącznie dzięki fanom wracamy do działalności...

 

Z polskim reagge nie jest tak jak być powinno? Dlaczego?

 

Tworząc reagge miałem głęboką wiarę, że to muzyka bez granic, wykluczająca rywalizacje, że to środowisko braci i sióstr. A okazuje się, że to jak w społeczeństwie, że liczy się prywata. Są hermetyczne kręgi, które niechętnie łączą się z innymi. Jest jednak także wielu fantastycznych wykonawców, z którymi można nawet się przyjaźnić. Byłoby cudownie zapomnieć o tych podziałach. To muzyka bez agresji, która powinna tworzyć nową rzeczywistość. Tak było w latach 80tych, kiedy wszyscy się połączyli, bo walczyli z systemem. Dzisiaj tak naprawdę nie mamy z czym walczyć, więc ludzie walczą miedzy sobą. To wielki błąd, ponieważ rewolucja nie ma polegać na tym że bedziemy startować do siebie pięściami, tylko że będziemy zwracać się do siebie z wielkim zaufaniem, szacunkiem i miłością. Kiedy robi się coś wspólnie to można naprawdę zburzyć wszystkie mury albo odnowić te zrujnowane, aby doznały słonecznego blasku. Wierzę że wielu z środowiska reggae'owego pójdzie tą drogą. Mam głęboką wiarę w ludzi, nie tracę jej i myślę że nadejdzie ten czas jedności, kiedy reggae wyjdzie na pierwszy plan. Jest dostrzegane w mediach, programach telewizyjnych. W "Must be the music" są Raggafaya i Majestic, jest też "Voice of Poland". To piękne, że reagge dochodzi do głosu. Ostatnio zostałem zaproszony do programu "Pytanie na śniadanie". Pierwszy raz w Polsce, rano w telewizji poleciało reggae. Historical moment (śmiech)

 

Pokazujesz że można naprawiać świat muzyką poprzez działalność charytatywną. Nagrałeś utwór dla ofiar w Haiti.

 

Po gwaltownych wydarzeniach na Haiti, zgłosiła się do mnie organizacja z Amsterdamu Duch Gong. Wraz z Fundacją Wyclef'a wybrano mnie jako reprezentanta Polski. To było bardzo miłe, tym bardziej że wydarzenia na Haiti dotknęły najbardziej dzieci. Od razu wziąłem się do pracy. To było wielkie wyróżnienie, a także bardzo potrzebne działanie w mojej twórczości. Zawsze staraliśmy się występować na koncertach charytatywnych, czy to dla WOŚP czy to dla Afryki. To zdecydowanie wiodąca sprawa w muzyce reagge. To cegiełka, którą możemy dokładać do lepszego świata.

 

Nie mogę nie zapytać się o wspomniany "Voice of Poland". Jaki był twój cel kiedy zgłaszałeś się do tego programu?

 

Sam tam się nie zgłosilem. Byliśmy na Krecie, gdzie kończyliśmy mix i mastering naszej płyty u Professora Skank'a i dostalem maila z zaproszeniem do Warszawy na przesłuchania. Wtedy nie wiedziałem nic o tym programie. Kiedy dowiedziałem się, że to "Voice of Poland" miałem bardzo mieszane uczucia. To nie jest "Idol" czy "Mam talent", ale głos Polski. Ta nazwa zobowiązuje do wielkiej pokory i poświęcenia. Miałem sporo dylematów, kiedy zobaczyłem tę mega produkcję. Nie wiedziałem czy ja tam rzeczywiście pasuję, tym bardziej że jestem rasta. Dzisiaj mogę powiedzieć, że dobrze zrobiłem. Nie żyjemy w średniowieczu. Tylko w telewizji możemy podzielić się z bliźnimi swoją filozofią, afirmacją życia. Nie chodzi też o samo występowanie, ale o bagaż doświadczeń i bodziec do rozwoju. Stevie Wonder, którego wybrano mi do śpiewania na początku, kompletnie nie był w mojej stylistyce. Nigdy nie sądziłem, że potrafię zaśpiewać takie rzeczy, które wykonuje w tym programie. Okazało się, że nie wykorzystuje swojego głosu. Zbigniew Hołdys powiedział, że mam fantastyczny rockowy głos. W momencie kiedy Nergal się odwrócił, cała ta podróż się zaczęła... Co będzie dalej? Myślę, że oglądanie tego wymagającego dla wokalistów programu, będzie dla Was ciekawym doświadczeniem. Trzymajcie kciuki!

 

Powodzenia i dziękuję za wywiad!

 

Rozmawiał: Jakub Sommerfeld 

Foto: Facebook

Komentarze  

 
0 # Marika26 2011-11-16 12:32
Kocham Aresa!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Zespół

FZ tworzy:5134 zespołów
25670 muzyków
Dodaj zespółZnajdź zespół
 

Przeczytaj również...

Zapraszamy do lektury krótkiego wywiadu ze Zgredybillies                        
„To prawdziwy amerykański rock prosto z Warszawy. Jeden z tych zespołów, na których koncert wpadasz przypadkowo, a potem chcesz, żeby grali co tydzień” –...
Eris Is My Homegirl, to muzyczne objawienie ciężkiego grania z programu „Must Be The Music”.  Korzenie zespołu sięgają listopada 2008, lecz ...
Zapraszamy do lektury wywiadu z Romanem Bereźnickim - liderem grupy Lecter                      
Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Dawidem Portaszem z zespołu Jafia Namuel                
O muzyce Neurasji trudno powiedzieć jako o muzyce konkretnego nurtu. To oryginalna, zmierzająca w kierunku rockowej alternatywy twórczość, na którą...
Zespoły, które składają się wyłącznie z przedstawicielek płci pięknej należą w naszym kraju do rzadkości.                 ...
Blindead – jeden z najważniejszych zespołów nie tylko krajowego post-metalu, zakończył niedawno promocję swojego ostatniego albumu "Afflliction XXIX II...
Zapraszamy do przeczytania wywiadu z półfinalistą Eliminacji do Przystanku Woodstock.                  
Neuronia znowu wchodzi do studia. Zapraszamy do lektury wywiadu!                

Partnerzy

Fundacja Wielka Orkiestra Świątecznej PomocyINVESTcon GROUP S.A.OwsiakNet.pl - Portal Pozytywnych InformacjiIzabelin StudioJedynka Polskie RadioPrzystanek Woodstock Festival
PolsoundESS AudioAplauz AudioSalony Muzyczne RIFFCopernicus Center Fundation

Współpracujemy z...

G-Unit RecordsUnited VisionKlub FABRIKA PoznańJimiWayLion Stage ManagementRadio PiKTattoo FestModern Rockserwis MuzaNowa.plKlub.fm