Eliminacje 2012_2




Wywiady z zespołami "Chcemy sprawdzić jak nasza muzyka przyjmie się poza granicami Polski" - wywiad z Letters From Silence!

 

„Im więcej się pracuje z muzyką czy też nad muzyką, im więcej jest pozytywnych rezultatów z tej pracy – tym więcej pojawia się kolejnych możliwości robienia czegoś nowego, innego, możliwości rozwoju” – zapraszamy do lektury wywiadu z Maciejem i Wawrzyńcem, czyli formacją Letters From Silence!

 

 

Minęło już nieco czasu od wydania „No Plain Shortcuts”. Możecie już powiedzieć o reakcjach słuchaczy. Jak został przyjęty Wasz debiut?

Maciej: Odbiór płyty jest bardzo pozytywny i jesteśmy z niego zadowoleni. Zdecydowanie do słuchaczy dotarły te rzeczy, na których nam najbardziej zależało, czyli naturalność grania, szczerość wypowiedzi, mieszanie stylistyk, może też taka trochę nasza naiwność w graniu, którą uważam za absolutnie niezbędną dla każdego zespołu dla zachowania świeżości, niezbędnej przy uprawianiu muzyki!). Fajnie, że brak sekcji rytmicznej jest postrzegany jako coś charakterystycznego. W recenzjach przewija się też wątek różnorodności nastrojów, malowania brzmieniem – o to też zabiegaliśmy. Z drugiej strony po prostu nagraliśmy płytę tak, jak planowaliśmy, tak „raz-dwa-trzy”. Pozytywny odbiór jest dla nas bardzo satysfakcjonującym przejawem tego, że obraliśmy dobrą drogę. Pamiętajmy też, że płyta wyszła tuż przed wakacjami – w sam raz, żeby dać się zauważyć, ale, właśnie z powodu przerwy wakacyjnej, przyjdzie nam jeszcze poczekać kilka miesięcy na kolejne recenzje i wtedy ocenimy jej odbiór wśród gawiedzi.

 

A jak Wy sami oceniacie to wydawnictwo teraz, gdy chyba najgorętsze emocje już opadły?

 

Wawrzyniec: To miła mieszanka satysfakcji i spełnienia. Praca nad takim nagraniem wymaga olbrzymiego skupienia i uważności. Jeśli coś zostanie nagrane nie tak jak to sobie wyobrażasz i słyszysz w głowie, trzeba będzie z tym żyć i krzywić się przy każdym odtworzeniu takiego fragmentu. To niezbyt ciekawa perspektywa... Dlatego wraz z realizatorem spędziliśmy długie godziny (bez przesady) tylko przesłuchując nagrane partie i sprawdzając czy wszystko jest tak, jak ma być. „A może dałoby się to nagrać lepiej?” - to taki chochlik w głowie. Trzeba się pilnować, aby nie popaść w przesadę – wówczas płyta nagrywana będzie przez kolejne 4 lata. Dla mnie najważniejsze było to, aby to nagranie oddawało najwierniej atmosferę oraz zabarwienie emocjonalne warstwy lirycznej. Myślę, że dzięki naszej wspólnej pracy z Leszkiem Kamińskim udało się to osiągnąć.

 

Maciej: Wawa już powiedział najważniejsze, ale dodam jeszcze, że dla mnie wydanie płyty było przede wszystkim przekroczeniem pewnego pułapu, wyjścia z podziemi, z piwnicy, z jaskini. Z zespołu, który mieni się „alternatywnym” i dłubie coś w domach bez pewności czy w ogóle świat to kupi, weszliśmy do obiegu, w którym powinien funkcjonować każdy zespół. I to przekroczenie, zmiana statusu, wywołało we mnie najwięcej emocji. Oczywiście przyjemnych. Muzycznie z płyty jestem zadowolony w 100% - to jest dokładnie to, co mogliśmy i chcieliśmy osiągnąć w tych warunkach, w takich okolicznościach, w jakich to wszystko się wydarzyło.

 

Z uwagi na, powiedzmy, instrumentalny minimalizm w Lettres From Silence, mogliście chyba w większym stopniu skupić się na samej muzyce, jej brzmieniu podczas nagrywania. Jak przebiegała sesja w studiu S4 Polskiego Radia? Wspominacie coś szczególnie?

 

Maciej: Sesje były bardzo staranne i bez pośpiechu – był czas, żeby spokojnie pochylić się nad brzmieniem longplaya. Szczęśliwie mieliśmy do dyspozycji jedno z najlepszych studiów nagraniowych w tym kraju i jednego z najlepszych realizatorów. Mogliśmy wypróbować wszystkie technikalia – chociażby nagrywać na wiele mikrofonów czy kilka wzmacniaczy. Poza tym Leszek Kamiński zasugerował kilka rozwiązań, na które sami byśmy nie wpadli. Nauczyliśmy się bardzo dużo. Najbardziej osobiście zapamiętam chyba samą atmosferę studia (absolutnie uwielbiam grać w drewnianych pomieszczeniach) i uczucie komfortu, jakie towarzyszyło całości – zwłaszcza w fazie ,nagrywania, bo w fazie miksów już trochę odczuliśmy presję czasu. Fajnie jest, po latach homerecordingu, mieć kogoś, kto pomaga Ci w realizacji wizji i dosłownie ślęczy nad Twoją muzyką, dlatego że zwyczajnie dzieli z Tobą pasję pracy w studiu. Ach – no i Leszek od razu skrócił dystans między nami, więc niejako atmosfera w studiu była kumpelska, a nie na zasadzie „my i Pan Realizator”.

 

Wawrzyniec: Mnie najbardziej zapadły w pamięci chyba wszystkie chwile „pomiędzy”. Mam na myśli to, co działo się w przerwach między nagrywaniem – picie kawy, próby nie picia kawy ;-), żartowanie, komentowanie tego, co dzieje się na świecie, „rozmowy o życiu”. Fajnie, że był na to też czas. Poza tym to przyjemne uczucie, że ludzie, którzy na co dzień zajmują się muzyką i w pewien sposób mają na jej punkcie bzika, potrafią też znaleźć mnóstwo tematów niekoniecznie z nią (oraz z polityką ;-)) związanych, które wzbudzają w nich tak wiele emocji.

 

Do 1 grudnia trwa Wasza trasa koncertowa – jak nowy materiał sprawdza się na żywo?

 

Wawrzyniec: Dbaliśmy o to, aby nowe utwory stylistycznie stanowiły jedność z tymi zarejestrowanymi wcześniej na EP-ce. W związku z tym na scenie nie czujemy między nimi wyraźniej różnicy. Z tego, co obserwujemy publiczność też odbiera je chyba jako kontynuację wcześniej rozpoczętego przekazu. Ciekawie, szczególnie na dużych scenach, sprawdzają się utwory energiczne, takie jak np. „Lost Between The Lines”, natomiast kameralne przestrzenie zapewniają idealną atmosferę dla spokojniejszych kompozycji np. „No Plain Shortcuts” czy „Monday Morning”.

 

Jak wyglądają plany Letters From Silence na sezon zimowy, gdy trasa dobiegnie już końca?

 

Maciej: Jest wiele planów i pomysłów. Niedawno opublikowaliśmy nasz pierwszy oficjalny teledysk do utworu „One More Day”, być może rozpocznie się praca nad drugim. Ponadto już organizujemy drugą część trasy – zimowo-wiosenną i od stycznia ponownie będzie można nas zobaczyć na koncertach w Polsce. Chcemy też sprawdzić jak nasza muzyka przyjmie się poza granicami Polski i w tym kierunku będziemy pracować. I co najważniejsze – piszemy już materiał na drugi longplay!

 

Letters From Silence to już zamknięta całość? Możliwe jest, by w przyszłości na stałe ktoś jeszcze do Was dołączył?

 

Maciej: Niczego nie wykluczamy, ale niczego nie obiecujemy. Czas pokaże…

 

Co jest Waszą, jako muzyków, największa ambicją?

 

Maciej: Dla mnie osobiście to przede wszystkim uzyskiwanie kolejnych możliwości działania, robienia czegoś nowego, wychodzenia poza siebie i poza to, czego się już dokonało. Podejmowanie działań w nowych obszarach – muzycznych i poza muzycznych. Im więcej się pracuje z muzyką czy też nad muzyką, im więcej jest pozytywnych rezultatów z tej pracy – tym więcej pojawia się kolejnych możliwości robienia czegoś nowego, innego, możliwości rozwoju. Poznaje się nowych ludzi, jeździ się do nowych miejsc, gra się inaczej – to mnie nakręca. To trochę, jak nowa gałąź drzewa, która rodzi dwie nowe gałęzie itd. Im więcej zrobiłeś, tym więcej możesz zrobić i więcej się nauczyć. Spełnienie muzyczne czy też artystyczne widzę w rozwoju i poszukiwaniu. Owszem – pieniądze są ważne w tym wszystkim. Ale ja marzę o tym, żeby muzyka wypełniła życie – czasowo, emocjonalnie, zawodowo i… finansowo.

 

Wawrzyniec: Moją ambicją jest takie kierowanie twórczością oraz wszystkim, co się z nią wiąże, aby rezultat kojarzony był z jakością. Bardzo ważne jest dla mnie to, aby nigdy nie stracić czujności i nie pójść łatwiejszą drogą. Pokus jest sporo. Zdarzają się propozycje obiecujące np. dotarcie do większej grupy słuchaczy przy jednoczesnej konieczności pójścia na daleki kompromis np. z formą wstępu. Nie chcę tego! Może to brzmieć naiwnie, ale głęboko wierzę, że uważnym doborem miejsc, wydarzeń i propozycji możliwe jest wyrobienie sobie (być może w znacznie dłuższym czasie) „marki” kojarzącej się z jakością i bezkompromisowością artystyczną.

 

Jak definiujecie i oceniacie polski rynek muzyczny?

 

Maciej: To trudne pytanie i ciężko na nie jednoznacznie odpowiedzieć. Z jednej strony polski rynek wciąż jest bardzo mały, silnie zdominowany przez kilku wykonawców, kilka „gatunków” muzycznych i kilku „dużych” graczy. Artyści niszowi z trudem wiążą u nas koniec z końcem – bo nisze są małe i niestałe, wiążą się z ograniczonym kręgiem odbiorców i brakiem stabilizacji w kwestii stałego rozwoju. Z drugiej strony na małym rynku być może trochę łatwiej jest dotrzeć do tych najważniejszych, którzy „dużo mogą”. Kto wie. Z trzeciej strony – mam wrażenie, że świadomość odbiorców muzyki (mam na myśli ludzi względnie młodych i bardzo młodych) staje się coraz bardziej globalna – ludzie szybko reagują na nowinki ze świata, komentują, podchwytują. To zasługa Internetu. Jednak tzw. masowy odbiorca zmienia się wciąż powoli i nie widzę tu jakiegoś większego uplastycznienia odbiorców na naszym rynku.

 

Gracie razem od 2009, zauważacie by w ciągu ostatnich trzech lat rzeczywistość rodzimego świata muzyki zmieniała się? Polskim zespołom jest lepiej?

 

Maciej: Odwołam się do powyższej odpowiedzi. Wydaje mi się, że jest lepiej o tyle, że dzięki Internetowi bardzo szybko można dotrzeć z muzyką do odbiorcy (co nie jest żadnym odkrywczym stwierdzeniem) – ale przede wszystkim dlatego, że ten odbiorca jest już „przygotowany” na odbieranie nowości – właśnie dzięki oddziaływaniu globalnych trendów, bycia na bieżąco z tym, co się muzycznie na świecie dzieje. Bycie na czasie z muzyką jest trendy – każdy wrzuca na Fejsa co i rusz jakieś nowinki muzyczne, to jest sposób na internetowy – a więc i towarzyski – lans. I ten aspekt można wykorzystać w promocji własnej muzyki, chociaż – mówię tutaj cały czas o pewnej wąskiej (w porównaniu do ogólnej liczby ludności w Polsce) grupie odbiorców tzw „alternatywy” wobec mainstreamu i popu. I powtórzę – w szerszym kontekście świadomość tzw. słuchacza masowego jest orzechem ciężkim do zgryzienia i plasteliną ciężką do ulepienia przez muzyków.

 

Panowie, ostatnie słowo należy do Was!

 

Maciej: Koniec i bomba, kto czytał, ten trąba! Pozdrowienia i dzięki!

Wawrzyniec: Do zobaczenia na koncertach!

 

Rozmawiał Paweł Boroń

 

Więcej o zespole: www.myspace.com/lettersfromsilence

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Zespół

FZ tworzy:5134 zespołów
25670 muzyków
Dodaj zespółZnajdź zespół
 

Przeczytaj również...

Zapraszamy do lektury krótkiego wywiadu ze Zgredybillies                        
„To prawdziwy amerykański rock prosto z Warszawy. Jeden z tych zespołów, na których koncert wpadasz przypadkowo, a potem chcesz, żeby grali co tydzień” –...
Eris Is My Homegirl, to muzyczne objawienie ciężkiego grania z programu „Must Be The Music”.  Korzenie zespołu sięgają listopada 2008, lecz ...
Zapraszamy do lektury wywiadu z Romanem Bereźnickim - liderem grupy Lecter                      
Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Dawidem Portaszem z zespołu Jafia Namuel                
O muzyce Neurasji trudno powiedzieć jako o muzyce konkretnego nurtu. To oryginalna, zmierzająca w kierunku rockowej alternatywy twórczość, na którą...
Zespoły, które składają się wyłącznie z przedstawicielek płci pięknej należą w naszym kraju do rzadkości.                 ...
Blindead – jeden z najważniejszych zespołów nie tylko krajowego post-metalu, zakończył niedawno promocję swojego ostatniego albumu "Afflliction XXIX II...
Zapraszamy do przeczytania wywiadu z półfinalistą Eliminacji do Przystanku Woodstock.                  
Neuronia znowu wchodzi do studia. Zapraszamy do lektury wywiadu!                

Partnerzy

Fundacja Wielka Orkiestra Świątecznej PomocyINVESTcon GROUP S.A.OwsiakNet.pl - Portal Pozytywnych InformacjiIzabelin StudioJedynka Polskie RadioPrzystanek Woodstock Festival
PolsoundESS AudioAplauz AudioSalony Muzyczne RIFFCopernicus Center Fundation

Współpracujemy z...

JimiWayPerkusistaPortal muzyków i realizatorów Realizator.plStowarzyszenie SAWPDla StudentaGM RECORDS - tłocznia nośników optycznychKlub.fmG-Unit RecordsRadio WoodstockMusic Machines