
Grupa Projekt istnieje od 2002 roku. „Pięknie jest” to ich debiutancki krążek, którego premiera odbyła się we wrześniu tego roku. Znajdziemy na nim 11 nowych utworów, w których gitarowym riffom często towarzyszą skrzypce. To mieszanka popu, alternatywy i rocka. Dlaczego tak długo trzeba było czekać na fonograficzny debiut? Jak doszło do występów Grupy Projekt w telewizji już w 2003? O czym Robert Latocha rozmawiał z wokalistą Genesis? Czy w Polsce jest zapotrzebowanie na muzykę Grupy Projekt? Odpowiedzi na te pytania, (a także na wiele innych) znajdziecie w naszym wywiadzie.
Istniejecie od 2002. Dlaczego tak długo trzeba było czekać na Wasz fonograficzny debiut?
Prawda, że długo. Mieliśmy klika podejść i w końcu we wrześniu 2009 zapadła decyzja. Niewątpliwym bodźcem (:)) była presja mojej żony, która jest naszym menadżerem.
Często pytam się w wywiadach o rolę menadżera. W Waszym przypadku wynikałoby z tego, że menadżer to ważne ogniwo zespołu...
Bez wątpienia. Choć wydaje mi się, że mnie trochę podpuszczasz. Nie chcesz chyba, abym podcinał gałąź na której siedzę:)
Dość szybko można było za to zobaczyć Was w telewizji – już w 2003 pokazaliście się np. w programie „Kawa czy herbata”, a teledysk do „Wyspy szczęśliwe” był pokazany w „Teleexpresie”. Jak do tego doszło?
W „Teleexpresie” w tym czasie, było okienko promujące młodych artystów, a my wtedy nimi byliśmy:) Mieliśmy również ten przywilej, że pomimo krótkiej działalności posiadaliśmy zrealizowany wideoklip. Co do programu „Kawa czy herbata” wyglądało to inaczej. Nasza menadżer skontaktowała się z producentem programu. Następnie został zaproponowany nam termin, który bez wahania przyjęliśmy. Wszyscy bardzo miło wspominamy ten debiut. Tego dnia promował swój koncert również Ray Wilson, w owym czasie wokalista Genesis. Zamieniliśmy klika słów w kuluarach, o jego pobycie w Polsce, mojej gitarze, itd. Pierwszy raz miałem okazję porozmawiać z artystą z tak zwanej „pierwszej ligi”.
Z którym artystą z „pierwszej ligi” chcielibyście porozmawiać najbardziej? Czy ta rozmawiając z wokalistą Genesis prosiliście go o jakieś muzyczne wskazówki?
Przyznam się, że cenię sobie twórczość Matthew Bellamy'ego. Ciekawi mnie skąd czerpie inspiracje. W rozmowie z Ray’em nie poruszyliśmy tematu „jak Ty to robisz?”. Było w tym raczej trochę kurtuazji. Ot, znaleźliśmy się przypadkiem w tym samym miejscu i podobnych okolicznościach.
Jak wyglądał proces tworzenia teledysku do utworu „Zobacz stoję”? Czytałem, że nie musicie korzystać z pomocy grup filmowych, ponieważ Wasz perkusista jest fachowcem w tej kwestii.
Prawda. Darek Bendyk jest absolwentem PWSFTViT w Łodzi. Radzi sobie z tym doskonale. Pisze scenariusz, reżyseruje, realizuje zdjęcia, przeprowadza obróbkę (pewnie coś pominąłem) i dopiero kiedy wszystko jest zapięte na ostatni guzik możemy wideoklip obejrzeć. Jest autorem całej listy teledysków koszalińskich zespołów. Z tego punktu widzenia to skarb.
Ja o procesie tworzenia mógłbym zabrać głos jedynie jako odtwórca jednej z postaci występujących w teledysku, a to nie będzie już takie ciekawe.
Wasza wersja „Wysp szczęśliwych” wygrała internetowy konkurs na interpretacje wiersza Gałczyńskiego. Moglibyście powiedzieć coś więcej o tym konkursie? Uważacie, że warto brać udział w konkursach muzycznych i przeglądach?
Były to początki tego typu konkursów w Polsce. Nie mieliśmy nawet nagrania studyjnego, tylko demo – taka wersja chałupnicza. Piosenkę zgłosiliśmy do konkursu i z pomocą całej rzeszy znajomych i ich znajomych udało się nam wygrać.
W przypadku drugiej części pytania „czy warto?”. Jestem zdania, że tak. Ktoś oczywiście piecze przy tym swój placek, ale chce się również nim podzielić.
W zapowiedzi płyty czytamy, że zmieniliście nieco styl w porównaniu z pierwszymi nagraniami - jest tu mniej poetyckich re-interpretacji, a więcej rockowych tonów. Skąd pomysł na taką zmianę klimatu?
To raczej próba rozpoczęcia pisania piosenek od początku do końca przez zespół (nie każdy uzna nasze teksty za poezję). Myślę, że większość przez to przechodzi i z upływającym czasem próbuje zmian. Nie staraliśmy się zmieniać na siłę.
Pod Waszym teledyskiem pojawiła się opinia „fajne macie hobby, ale sianka z tego nie będzie”. Myślicie, że w Polsce jest zapotrzebowanie na muzykę którą gra Grupa Projekt?
Rzeczywiście, kolega basisty zachęcał go tymi słowy do „dalszej pracy”... Każda motywacja jest dobra. Najważniejsze ją mieć. Co do zapotrzebowania to chyba ocenią to słuchacze. Zawsze po koncercie znajdują się osoby, którym nasza muzyka się podoba. Teraz możemy im zaoferować „Pięknie jest”.
Ostatnio skorzystaliście z tego, że jesteście w bazie Fabryki Zespołów i wypaliliście taniej płyty. Moglibyście powiedzieć o tym coś więcej?
Aby nie być posądzonym o kryptoreklamę odsyłamy do strony: http://www.fabrykazespolow.pl/firmy-ktore-poleca-fz
Dziękuję za wywiad!
Rozmawiał: Jakub Sommerfeld
Zespół