
Fu to raper, który pierwsze kroki na scenie stawiał w 1996 roku. Nagrywał płyty zarówno solowe, razem z formacją ZIP Skład oraz z Olsenem. Jego ostatnim albumem jest solówka "De Facto" z czerwca 2011.
Fu to raper, który pierwsze kroki na scenie stawiał w 1996 roku. Nagrywał płyty zarówno solowe, razem z formacją ZIP Skład oraz z Olsenem. Jego ostatnim albumem jest solówka "De Facto" z czerwca 2011.
Rozmawialiśmy z Fu o tym jak bardzo zmieniła się polska scena hiphopowa, o współpracy z młodymi producentami, wrzucaniu płyt na YouTube, a także o postawie Jędkera. Zapraszamy do lektury!
Pierwsze kroki na scenie stawiałeś już w 1996 roku w zespole Ko1fu. Jak bardzo różniła się tamta scena hiphopowa od dzisiejszej?
Przede wszystkim wtedy inaczej postrzegało się rap, miał inny przekaz. Nie było takich możliwości jak dzisiaj. Trudno było dostać jakikolwiek sprzęt do nagrywania utworów, nie mówiąc o programach komputerowych, nie było to ogólnie dostępne tak jak dzisiaj... To co było również ważne i co chciałbym zaznaczyć, to mentalność polskich raperów i wzajemny szacunek były inne. Brakuje tego dziś w polskim środowisku hiphopowym...
Myślisz, że łatwiej mieli debiutanci na scenie hiphopowej w latach 90tych czy początkujący dzisiaj?
W tamtych czasach było o wiele trudniej niż teraz. Mało która wytwórnia traktowała nas poważnie, nikt nie chciał ryzykować wydaniem rap albumu. To był świeży towar z zachodu, który dopiero zaczynał raczkować w Polsce. Dziś debiutanci, dzięki takim raperom jak ja, reszta Zipów czy Molesta, Morwa, Wzgórze, Kaliber, Liroy itp. mają przetarte szlaki. Dziś łatwo wydać płytę, my prekursorzy wytyczyliśmy tę drogę, przetarliśmy szlak, pracowaliśmy na to, żeby dziś hip-hop był szanowany i miał taki odbiór w społeczeństwie jak chociażby we Francji czy Niemczech...
Kiedyś Twoje teledyski leciały na Vivie niemal każdego dnia. Dzisiaj w większych mediach nawet nie ma informacji o Twoich nowych nagraniach. Jak myślisz, dlaczego media odcięły się od hiphopu?
Większość wielkich mediów traktuje hiphop jak muzykę już niepotrzebną, która wypadła z mody. Komercyjne stacje uzależnione są od puszczania plastikowej muzyki i w kółko każą nam słuchać tego samego shitu. Ktoś kto ma jakikolwiek rozsądek i gust muzyczny szuka muzyki, którą kocha i zawsze ją znajdzie. Nie musi to być komercyjna stacja Viva czy MTV, ale na przykład internet. Tam skupia się teraz wszystko. Mi to nie przeszkadza, tym bardziej, że teraz o wiele większa ilość ludzi ogląda klipy w internecie na youtube niż w TV.
Gdybyś popatrzył na swoją przygodę z rapem z boku i mógł przestrzec młode zespoły by nie popełniały Twoich błędów... Znalazłbyś coś takiego?
Człowiek nigdy nie jest w stanie postępować tak, aby nie popełniać żadnych błedów, żeby nie wiem jak się starał... Co mogę powiedzieć to: pilnuj swojego interesu czyli tego co Ci się należy za sprzedaż płyt, bo nigdy niewiadomo ile się tych płyt sprzedało. Jeśli ktoś wyczuje, że jesteś nieobeznany w tym temacie i mało bystry, wykorzysta to przeciwko Tobie. Druga ważna sprawa to taka, żeby odstawić alkohol przed graniem koncertu. Zawsze po, nigdy przed... (śmiech)
Wytwórnia Prosto wydała ostatnio reedycje klasycznego "Chleba powszedniego". Reedycje to coś czego chce polski słuchacz?
Jeśli ktoś jest kolekcjonerem polskich płyt hiphopowych to owszem, jak najbardziej tak.
Na Twoich płytach zawsze było wielu różnych, nieznanych szerzej jeszcze producentów. Tym razem postawiłeś na Zbyla. Jaka jest tego przyczyna? Lubisz podawać rękę młodym, zdolnym?
Uważam, że Zbylu to utalentowany i warty poświęcenia mojego czasu producent. To Człowiek pełen pasji i oryginalności. Działam również z SebassBeats, Urbanem czy Kamilsonem. Zawsze staram się promować młodych, zdolnych producentów, żeby wnieśli świeżość na polską scenę i ukrócili drogę starym producenckim wyjadaczom, którzy siedzą w tym trochę lat.
Co sądzisz o kondycji dzisiejszej sceny hiphopowej? Sprawdzasz dokonania debiutantów, ludzi działających w undergroundzie?
Polska scena hiphopowa ma to do siebie, że co jakiś czas przechodzi różne upadki i wzloty, ale zawsze jest na wysokim poziomie i jest jedną z najlepszych w Europie. Jestem z tego dumny. Sprawdzam debiutantów i różne ekipy, jeśli to tylko możliwe bo uważam, że jest sporo utalentowanych raperów w podziemiu, którzy robią dobre zamieszanie i życzę im powodzenia.
Często podejmowałeś współpracę z gośćmi zza granicy. W jaki sposób dochodziło do wspólnych nagrań na przykład z Francuzami?
Poznawałem różnych muzyków, raperów, na festiwalach, koncertach, przez kumpli lub będąc za granicą, bądź najprościej - przez myspace. Tak powstają kolaboracje i wspólne utwory z zagranicznymi muzykami. Hiphop jest wszechstronną muzyka, więc trzeba łączyć siły i robić rewolucje, nagrywać dobry rap pierwszej klasy, rapować o wartościach i o swojej kulturze, o sztuce ulicy!
Na swoich płytach sporo eksperymentujesz śpiewasz, łączysz gatunki. Również na "De facto" zaprosiłeś muzyków z innego niż hiphopwego nurtu. Jakiej muzyki słuchasz na co dzień?
Mówiłem to już wiele razy, że staram się być wszechstronnym raperem, zbytnio nie monotonnym. Chcę wyznaczać sobie jakieś nowe wyzwania muzyczne, eksperymentować, łączyć style, pokazać, że hiphop można naprawdę mieszać z każdą dobra muzyką jaką jest np. jazz, rock, funk, blues czy reggae. Poza hiphopem uwielbiam słuchać muzyki reggae i dancehall, czuję siłę tej muzyki, która kreatywnie wpływa na moją wyobraźnie i na samopoczucie...
Jesteś zadowolony z odbioru płyty "De facto?" Zdecydowałeś się wrzucić cały materiał na YouTube. Coraz więcej raperów decyduje się na taki krok. Uważasz, że to opłacalne dla artystów?
Nie do końca jestem zadowolony, sporo ludzi sugeruje się tylko singlami, nie słuchając całej płyty. Myślę, że duży błąd tkwi w tym, że moja wytwórnia wrzuca na YouTube na Prosto tv wszystkie utwory w całości do odsłuchu. Można tak działać, ale wrzucając kawałki nie w pełnej wersji tylko po 20 sekund... Ludzie słuchają całej płyty w necie i mają w nosie kupowanie oryginalnych płyt. Oczywiście nie wszyscy, ale wiem, że jest jakiś procent takich agregatów... Odbiór wśród słuchaczy jest jak najbardziej pozytywny. Spotykam się z bardzo dobrymi opiniami na temat nowej płyty i to mnie cieszy, choć nigdy zbytnio nie przejmowałem się zdaniem innych. Robię swój rap taki, na jaki mam ochotę i wbrew innym.. Myślę, że nie należę do czołówki raperów, którzy gonią się nawzajem za tym, żeby dostać złotą płytę choć doceniam ich osiągnięcia i szanuję ich robotę... Ja tworzę mój rap, który jest odizolowany od wszystkiego i mam styl. Ktoś to docenia albo nie i tyle.. Tak było przy pierwszej płycie n.o.c.c. Co do płyty De Facto mam taką samą politykę działania jak wtedy...
A co sądzisz o polityce Jędkera, który porzucił rap na rzecz prostej muzyki do radia?
Czasami jego postawę i decyzje porównuję do filmu dokumentalnego "I'am still here" z życia Joaqina Phoenixa, który zmistyfikował swoją karierę żeby zerwać z aktorstwem na poczet bycia raperem i poświęcić sie muzyce, pomimo tego że słabo mu to wychodziło. Zaczął ćpać, strasznie przytył, wszyscy sie od niego odwrócili, ludzie go wyśmiewali i obrażali go... Przez rok czasu pokazał jak łatwo można zejść na psy, a po tym oznajmił mediom, że to wszystko było sprytnie ukartowane. Udało mu się nabrać całe Hollywood. Miał być to cios w stronę celebryckiego świata, i udało mu się to zrobić, choć w kwestii Jędkera/Monopol aka różowy Melonik aka "Nie po drodze" za długo to trwa i chyba widać, że jemu się to podoba. Odkrył chłopak swoje powołanie w disco bandżo i tyle... Znam tylko parę utworów Monopolu i więcej nie chcę znać.
Dzięki za wywiad!
Rozmawiał: Jakub Sommerfeld
Foto: ROZLANE MLEKO PHOTOGRAPHY
Zespół
Komentarze
a i przekaz zajebisty, prawdziwi z Tobą łukasz!
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.