Najważniejsza jest jednak muzyka, jeżeli się podoba to połowa sukcesu, resztę można już załatwić... - zapraszamy do lektury wywiady z zespołem None!
Na Waszym koncie wiele sukcesów: koncerty u boku Machine Head czy Soulfly, pozytywne recenzje wszystkich płyt, występ na Wacken 2009 i zwycięstwo w Wacken Metal Battle… a to i tak wielki skrót osiągnięć. Powiedzcie, na czym polega fenomen NoNe?
Demolka: Sprawa jest w zasadzie jasna, receptą jest ciężka praca. Poza tym robimy to, co lubimy, bez żadnego przymusu, wkładamy w to całe serce i z czasem wszystko samo wychodzi. Istotną rzeczą jest też to, że trzeba znaleźć się w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu. Ponadto nieoceniona jest też pomoc ludzi zaangażowanych w sprawy organizacyjne, mających kontakty w klubach itd.
Mihau: Nie wiem czy w ogóle można mówić o jakimkolwiek fenomenie zespołu NoNe. Warto też zaznaczyć, że recenzje naszych płyt często nie były wcale pochlebne. Nagminnie wrzucano nas do jednego worka, jako plagiatorów wspomnianych przez Ciebie zespołów. Cóż, nigdy nie ukrywaliśmy swoich inspiracji i zawsze uważaliśmy, że nie ma powodów do wstydu. Uczyć się należy przecież od najlepszych. Jednak do plagiatu było nam daleko. Myślę, że wynikało to wszystko z tego, że byliśmy jednym z pierwszych zespołów, grających w tamtym czasie w ten sposób i narażeni byliśmy na krytykę.

FZ: A co zespół NoNe robi w wakacje?
Demolka: Odpoczywamy, gramy próby i myślimy o jesiennych koncertach. Trzeba przecież coś zaplanować na przyszłość z odpowiednim wyprzedzeniem, żeby wszystko miało ręce i nogi.
Mihau: Staramy się też pracować nad nowym materiałem. W domach przygotowujemy już szkice numerów. Planujemy na przyszły rok nową płytę studyjną i myślę, że po wakacjach zabierzemy się za komponowanie pełną parą. Wakacje w przypadku zespołu NoNe zawsze były czasem lekkiej stagnacji oraz czasem ładowania baterii na jesień i zimę, kiedy aktywniejsza jest działalność koncertowa.
FZ: Chcielibyście rozpocząć promocję Waszej kapeli na skalę światową? A może już się za to zabraliście?
Demolka: Fajnie jest zaistnieć za granicą, ale jak wszyscy doskonale wiedzą, nie jest to takie proste. Przede wszystkim, trzeba mieć wsparcie ze strony wytwórni, trzeba mieć spore nakłady finansowe, nic nie jest przecież za darmo. Warto też znać promotorów, którzy organizują koncerty i trasy. Trzeba na to wszystko poświęcić mnóstwo czasu. Najważniejsza jest jednak muzyka, jeżeli się podoba to połowa sukcesu, resztę można już załatwić. Na razie działamy tu w Polsce i myślę, że na razie na tym się skupimy. Chociaż jak wygram w totka kilka baniek to może cos podziałam, hahaha.
Mihau: Warto tutaj zaznaczyć, że zespół NoNe od zawsze wszystkim zajmuje się sam. Nigdy nie mieliśmy menedżera, który mógłby pokierować nami w profesjonalny sposób. Każdy z nas poza graniem zajmuje się różnymi sprawami i momentami ciężko jest nam pogodzić to wszystko ze sobą. Na niektóre rzeczy, takie jak działalność zagraniczna, po prostu brakuje nam czasu. Jeżeli znalazłby się ktoś, kto chętny byłby pomóc, to na pewno byśmy nie odmówili.

FZ: Odejdźmy na chwilę od muzyki. Jesteście ściśle związani ze sztuką tatuażu, w najbliższym czasie koncertujecie na konwencji w Gdańsku. Jak wyglądają takie imprezy w Polsce?
Mihau: Myślę, że na to pytanie najlepiej odpowie Demolka, z racji tego, że od wielu lat profesjonalnie zajmuje się tatuażem. Ja siedzę w tym od niedawna i to jakby z drugiej strony fotela, czyli jako klient, hehe. Ale ze swojej strony mogę powiedzieć, że kultura tatuażu jest wysoce rozwinięta w naszym kraju, w niczym nie odbiegamy od naszych zachodnich sąsiadów.
Demolka: Jeżeli chodzi o poziom polskich tatuatorów to jest bardzo wysoki. Ja na co dzień prowadzę swoje studio tatuażu w Bydgoszczy i w tym roku jestem obecny na każdym konwencie i to ,co zauważam powala mnie na kolana. Poziom prac jest naprawdę wysoki, mamy kilku naprawdę zdolnych artystów (np. Leniu, Junior, Tofi, Sławek), docenionych na festiwalach na całym świecie. Jeżeli chodzi o same festiwale, to są one bardzo dobrze organizowanie, z roku na rok jest coraz lepiej. Jest coraz więcej rozmaitych atrakcji, od konkursów tatuażu, poprzez koncerty muzyczne i występy różnego rodzaju performerów, po takie rzeczy, jak kupienie sobie profesjonalnego sprzętu do tatuowania, koszulek i innych bibelotów. Można podpatrzeć ,jak pracują najlepsi, wiele się od nich nauczyć, pogadać i dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, z którymi nie ma się do czynienia na co dzień. Najważniejsze jednak, że można zobaczyć ,jak wygląda robienie profesjonalnego tatuażu, od początku do końca.
Mihau: W tym roku zespół NoNe pojawi się na trzech konwencjach tatuażu. Pierwsza odbędzie się w Gdańsku w dniach 7-8 sierpnia w Centrum Stocznia. Druga odbędzie się w poznańskim Eskulapie w dniach 2-3 października, a trzecia odbędzie się we Wrocławiu, w hali Iase (w sąsiedztwie Hali Stulecia) w dniach 16-17 października i będzie to pierwsza tego typu impreza w tym mieście.

FZ: A czy zmienił się jakoś stosunek społeczeństwa do zjawiska tatuażu? Kiedyś rysunek na ciele równał się z kryminałem… albo byciem marynarzem ;) Nadal tak jest?
Demolka: Niestety jeszcze troszkę tak jest, zwłaszcza wśród starszych ludzi. Gdzieś w ich świadomości funkcjonuje obraz wytatuowanego kryminalisty. Na szczęście wiele rzeczy się zmienia i przyczynia do polepszenie sytuacji, między innymi profesjonalne konwencje, jak i również wszelkiego rodzaju programy w mediach, między innymi wszystkim znane „Miami Ink” i „LA Ink” czy talk show Ewy Drzyzgi, do którego zapraszane są postacie znane ze sceny tattoo. Najważniejsze jednak żeby ludzie zobaczyli i zrozumieli, że tatuaż to nie kilka kresek zrobionych na kolanie w piwnicy długopisem tylko coś, co jest skomplikowanym procesem, często wymagającym wielogodzinnej pracy i ogromnego talentu. Na szczęście młodzi ludzie, którzy przychodzą do studia się tatuować i interesują się w jakimś stopniu sztuką tatuażu, wiedzą mniej więcej, o co w tym wszystkim chodzi.
FZ: Jak oceniacie tegoroczne Eliminacje do Przystanku Woodstock?
Demolka: Mieliśmy tę przyjemność uczestniczyć w tegorocznych eliminacjach, niestety odpadliśmy, haha. Widocznie NoNe jeszcze nie jest gotowy żeby zmierzyć się ze sceną woodstockową, haha.
Mihau: Myślę, że eliminacje to doskonała szansa dla młodych zespołów żeby zaistnieć. W przypadku zespołów doświadczonych (a za taki uważam NoNe, mamy w końcu pięć płyt na koncie i dziesięć lat koncertowania) nie do końca może się to wydawać ok, ktoś mógłby bowiem nam wytknąć, że przegraliśmy z amatorskimi zespołami. No, ale zasady znane są wszystkim i uczestnictwo w imprezie oznacza akceptację zasad. Jeżeli dla NoNe to jest jedyna droga żeby dostać się na Woodstock, będziemy próbowali do skutku.
FZ: Opowiedzcie coś o Black Star Fest, imprezie zorganizowanej ku pamięci zmarłego przyjaciela Olassa.
Demolka: Planujemy coroczną imprezę upamiętniającą Jego pamięć, która odbywać się będzie w okolicach 7 lutego, czyli urodzin Olka. Niestety początki były trudne, co można było zauważyć na pierwszej edycji w tym roku i bez wsparcia sponsorów ciężko jest zaprosić jakąś gwiazdę. Może za kilka lat, kiedy będziemy mieli już jakieś większe doświadczenie, a impreza będzie miała rozgłos, zrobimy naprawdę duży koncert z topowymi bandami. Na chwilę obecną przygotowujemy się na druga edycje.
FZ: Wraz z upływem lat, skład NoNe bardzo się zmieniał. Czy zamierzacie kontynuować granie w obecnej ekipie?
Demolka: Jeżeli wszystko idzie, jak należy to nie ma potrzeby zmian. No chyba, że ktoś ma inne plany. Zespół NoNe nikogo nie trzyma na siłę, hahaha.
Mihau: NoNe na przestrzeni lat zmienił kilka razy skład. Myślę jednak, że miało to dobry wpływ na kształt naszej muzyki. Zawsze słabe momenty nas mobilizowały i sprawiały, że chcieliśmy zrobić coś lepszego. W mojej ocenie płyta „The Rising” jest tego doskonałym przykładem, ukazała się bowiem po tych wszystkich problemach personalnych i jest dojrzałym i świadomym albumem. Wytyczyła nam nową drogę, z której nie zamierzamy schodzić. Mam nadzieję, że będzie to miało też odbicie w naszej ekipie. Ale jest też tak, jak powiedział Demolka, każdy ma swoje życie i swoje plany. Nikt przychodząc do zespołu nie podpisuje z nami cyrografu.
FZ: Jakie nowości płytowe ostatnimi czasy przyciągnęły Waszą uwagę? Możecie polecić jakieś perełki?
Demolka: No ja słucham obecnie samych staroci. Przesłuchałem ostatnio całą dyskografię DEATH i stwierdzam znów po latach, że to był kawał zajebistej muzy. Dla mnie nowości to Devil Driver, hehehe.
Mihau: Ja się ostatnio skupiłem na nowym Deftones. Dla mnie „Diamond Eyes” to płyta, na którą czekałem z niecierpliwością i nie zawiodłem się. Dla mnie to fenomenalny zespół, który mimo tego, że zmaga się z tragedią, potrafi porządnie skopać dupę. Żałuję tylko, że nie przyjeżdżają do Polski. Uważam, że ktoś powinien w końcu ich zaprosić do nas, zwłaszcza że są na trasie w Europie. Powinni zagrać na Woodstock! Jurek powinien o tym pomyśleć planując przyszłoroczny przystanek, taka moja osobista prośba, he he he. A tak poza tym to czekam na nowy Acid. Miałem okazję przesłuchać nowy materiał ze Ślimakiem i jestem zdania, że to będzie najlepsza płyta Acid od czasów „Infernal Conection”! Kawał dobrego rokendrola, typowego dla Kwasożłopów.
FZ: Dzięki za rozmowę i do zobaczenia na koncertach!
Demolka: Dzięki! Hell Yeah!!!
Mihau: Dziękuję i zapraszam na koncerty NoNe!
Rozmawiała Marta Przydanek
Zdjęcia: zdjęcie całego zespołu – www.none-band.com
pozostałe Piotr Prosowski
Sprawdź: