Na spokojnie opowiemy Wam to, co czuliśmy od początku, gdyż dopiero po opadnięciu emocji można logicznie pisać i myśleć – opowiadają Fabryce Zespołów o woodstockowych wrażeniach chłopaki z Pampeluny...
Sobota rozpoczęła się zdecydowanie za szybko - po 5 godzinach półsnu pobudkę zrobiło nam słońce niesamowicie grzejąc głowy:) Po śniadaniu udaliśmy się już za scenę gdzie od razu powitał nas Andrzej Puczyński. Po dość długiej wspólnej rozmowie przyszedł czas naszej próby, którą poprzedzała solówka Leszka Możdżera na fortepianie. Ze względu na prostotę grania oraz sprzętu, próbę mieliśmy chyba najkrótszą ze wszystkich zespołów. Następni próbowali się zawodnicy z Life of agony, którzy brzmieniem gitary zszokowali nas niesamowicie.
To coś niesamowitego, móc przebywać kolejną sekundę podczas takiej imprezy. Ale najbardziej ciary nam przeszły gdy sama publiczność wezwała nas na drugiego bisa! Ciężkie jest to do opisania. Po zejściu byliśmy jednak częściowo niezadowoleni nagłą sytuacją w odsłuchach przez co kilka utworów zagraliśmy bardzo krzywo i amatorsko. Ale mimo to, teraz tego nie zmienimy i cieszy nas ogromna ilość maili od ludzi z gratulacjami i niesamowitym zaskoczeniem. Po kontakcie z mediami wróciliśmy do obozowiska, aby dalej uczestniczyć w tej imprezie. Pozdrawiamy z tej okazji całą Waszą redakcję a także pracowników Fundacji, z którymi przebywaliśmy cały weekend i którzy dzielnie znosili naszą obecność.
Pampeluna
Opracował Paweł Boroń
Zdjęcia: www.wosp.org.pl