„Zawsze miło jest widzieć na koncertach wielu ludzi, ale ważniejsze jest by Ci, którzy przyszli nas posłuchać zrobili to świadomie” - rozmowa z St. James Hotel!
Zacznijmy od tendencyjnego pytania: skąd wzięła się nazwa Waszego zespołu?
Jacek: Bezpośrednią inspiracją był tekst piosenki Nicka Cave „Jesus of the moon”, potem na tę samą nazwę trafiłem w piosence Boba Dylana „Blind Willie McTell”. W każdej z tych piosenek St. James Hotel jest tłem i świadkiem ludzkich historii, pomyślałem że to dobre miejsce do dopisania naszej części tej historii, czułem że jesteśmy kolejna falą, w której pobrzmiewają echa wcześniejszych.
Czy St. James Hotel jest dla Was azylem tak, jak dla bohaterów Waszej piosenki o tym samym tytule?
Tomek: Dla mnie St.James jest pewnego rodzaju zaworem bezpieczeństwa - pozwala mi wyrównać ciśnienia, powodowane przez sprawy życia codziennego… Ucieczką od rzeczywistości, sposobem na wyrażenie,
Czyli muzyka może być wciąż ucieczką od szarego, nudnego życia?
Jacek: Dla mnie muzyka jest integralną częścią życia, poza tym czy można uciekać od czegoś co kochasz??? Podejrzewam, że dla wielu ludzi moje życie będzie szare a dla mnie jest harmonijne, to wszystko zależy od punktu widzenia, najważniejsze jest, jaki sami mamy do naszego życia stosunek. Takie ucieczki często prowadzą do rozdwojenia naszej osobowości a ja uważam że muzyka musi być siłą życia a życie tak silne i intensywne jak ona.
Jak St. James Hotel spędza wakacje? Leniuchujecie?
Tomek: Obecnie koncentrujemy się na próbach i przygotowaniach do nagrania płyty.
Jak oceniacie tegoroczną edycję Eliminacji do Przystanku Woodstock?
Tomek: Jeżeli chodzi o Katowice to wydaje mi się, że dominowała cięższa muzyka. Poziom oczywiście bardzo wysoki. Zastanawiam się czy taka muzyka dominuje na samym festiwalu...
Jacek: Oczywiście, poziom był bardzo wysoki, większość wykonawców prezentowała to, co muzycznie jest na czasie, trochę zabrakło mi zespołów i osobowości idących pod prąd.
Czy czterech młodych, zdolnych, przystojnych i eleganckich mężczyzn potrafi się dogadać w jednej kapeli? ;)
Jacek: Ha ha, okazuje się, że potrafi. Jak każdy zna swoje miejsce w zespole, to nie ma z tym problemu. Jesteśmy zgodni, a przede wszystkim potrafimy ze sobą normalnie porozmawiać, bez kłótni, chamstwa i pyskówek.
Ludzie, którzy mają do czynienia z Waszą muzyką, bardzo zachwalają wokal. Zdradźcie zatem, w czym tkwi jego tajemnica?
Tomek:… „nie ma żadnej tajemnicy, że jestem Tu”…
Jacek: Wiem, że Tomkowi trudno wypowiedzieć się na własny temat, ale dla mnie źródłem tego jest naturalizm Tomka , tak w pisaniu tekstów, jak i ich wykonywaniu a następstwem tego jest naturalna charyzma. Tomek nie jest tworem (potworem) bandy producentów i stylistów - jest sobą.
Co z płytą? Jest? Będzie? Ciężko znaleźć informacje na ten temat.
Tomek: Nad płytą pracujemy! Na przełomie Llpca/Sserpnia wchodzimy do studia zarejestrować materiał. Premiera płyty ma się odbyć na tegorocznej, jubileuszowej Rawie Blues.
Czy prywatnie wszyscy słuchacie tylko muzyki wymienionej na Waszej stronie w kategorii wpływy, tzn. Wovenhand, Nicka Cave’a, Toma Waitsa, Soulsavers…?
Tomek: „Prywatnie”;) słucham „wszystkiego”… zaczynałem od Doorsów i gdzieś tam moje korzenie są, zawsze do nich powracam. Każda muzyka jest warta posłuchania - potem się okazuje, w jakie miejsca muzyczne wracamy,…co nas kręci,…co nas podnieca, co sprawia, że zaczynamy się zastanawiać, zadawać pytania…myśleć…wspominać…odpoczywać… Muzyka to naprawdę niesamowita galaktyka, po której można bezkreśnie podróżować.
Jacek: Ja słucham wielu nurtów muzycznych szczególnie miejsce poza artystami wymienionymi powyżej zajmują pieśniarze bluesowi z lat 1920 -1950, amerykańscy artyści folk i country. Jednym słowem poszukuję w muzyce tego, co jest naturalne a nie jest „produktem” wytworzonym w wiadomym celu.
Jak wygląda frekwencja na koncertach St. James Hotel? Czy ludzie chcą Was słuchać?
Tomek: Najtrudniej jest mówić o samym sobie… To pytanie należałoby zadać naszej powiększającej się z koncertu na koncert publice. Uważam, że to, co gramy kierujemy do specyficznej publiki. St. James Hotel stawia na to, by być przy tym wszystkim, co robimy bardzo naturalni, zgodni ze samym sobą i chyba to czuć i słychać w muzyce i tekstach.
Wojtek: Zawsze miło jest widzieć na koncertach wielu ludzi, ale ważniejsze jest by Ci, którzy przyszli nas posłuchać zrobili to świadomie. Tylko wtedy można nawiązać nic połączenia miedzy zespołem, a widownią, która - jak już Tomek wspomniał – w miarę upływu czasu powiększa się. I to niewątpliwie cieszy.
Jacek: Bardzo cieszy nas to, że nasza muzyka przemawia do ludzi, że nie są obojętni na nią, my na scenie to czujemy i jest to bardzo dobre miejsce, aby za tę otwartość podziękować. Ogromnym wyzwaniem i testem naszej słuchalności był finałowy koncert festiwalu Maj Music gdzie graliśmy przed Czesławem dla kilku tysięcy ludzi i zostaliśmy bardzo dobrze przyjęci, mając pełną świadomość tego, kto jest gwiazdą wieczoru.
Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów. Na koniec proszę Was jeszcze o parę słów skierowanych do czytelników Fabryki Zespołów.
Wojtek: Pozdrawiamy wszystkich i zapraszamy na koncerty St. James Hotel. Najbliższe, to Festiwal im. Ryśka Riedla KU PRZESTRODZE – 30 lipca na Polach Marsowych w Chorzowie i OFF-Festival – 7 sierpnia w Katowicach. Mamy nadzieję, że zapowiadana płyta zaskoczy pozytywnie wszystkich tych, którzy nas jeszcze nie słyszeli i spełni muzycznie oczekiwania tych, którzy zespół już znają, głównie z wykonań live. Do zobaczenia na koncertach.
Rozmawiała Marta Przydanek
O zespole:
Historia każdego zespołu jest jak droga - początkiem naszej drogi była wspólna fascynacja muzyką, która powstała tysiące mil od śląskiej ziemi. Tworzyli ją Son House, Bukka White, Leadbelly, Bob Dylan, Johnny Cash. Echa ich twórczości można usłyszeć w muzyce naszych mistrzów: Nicka Cave, Davida Eugena Edwardsa i jego zespołów 16 Horsepower
i Wovenhand, również w całym nurcie muzyki alt-country.
St. James Hotel powstał wiosną 2009 roku w Katowicach, z inicjatywy Tomasza Pełczyńskiego i Jacka Raciborskiego. Na przełomie kwietnia i maja 2009 roku nagraliśmy pierwsze EP, z której nagrania były prezentowane m.in. w radiowej Trójce i w RMF-ie. Udział w drugiej edycji Festiwalu Generacja w mysłowickim MCKu - 20 czerwca, był naszym scenicznym debiutem. Latem zespół otrzymał zaproszenie na studencki festiwal Fama
w Świnoujściu, 26 września grupa znalazła się w gronie laureatów - organizowanej przez krakowski Instytut Sztuki - Ogólnopolskiej Otwartej Giełdy Piosenki, co miało miejsce
w legendarnym klubie Pod Jaszczurami. Tym samym St. James Hotel zakwalifikował się do głównego konkursu 45 Festiwalu Piosenki Studenckiej, który odbył się 15 października na deskach krakowskiej PWST. Rok 2010 rozpoczęliśmy 10 stycznia występem dla WOŚP na mikołowskim rynku. Udział w konkursie Łowimy Talenty - w ramach Maj Music Festival - dał nam zwycięstwo w tegorocznej edycji tej imprezy, w wyniku czego 9 maja zespół zaprezentował się publiczności zebranej na katowickim lotnisku Muchowiec. St. James Hotel został również zaproszony do udziału w koncercie eliminacyjnym do Przystanku Woodstock, na zbliżający się Festiwal Muzyczny im. Ryśka Riedla oraz na OFF Festival.
Aktualnie zakończyliśmy przygotowania utworów na debiutancką płytę, której premiera zaplanowana jest na 9 października 2010, w dniu występu zespołu na 30 – jubileuszowej Rawie Blues. Dokąd zaprowadzi nas nasza droga nie wiemy. Mamy nadzieję, że będziecie nam w niej towarzyszyć.
Skład zespołu: Tomasz Pełczyński (wokal, gitara), Jacek Raciborski (gitara basowa), Norbert Jasłowski (gitara akustyczna), Łukasz Zając (perkusja)