„Ten niszowy rynek jest bardzo wymagający i trudny w odbiorze. Zaistnieć można tylko dzięki ciężkiej pracy lub też odpowiednim kontaktom, które ułatwiają zagranie koncertu czy wydanie albumu” – rozmawiamy z Mariuszem Konikiem, twórcą i gitarzystą Blindfolded.
Sami siebie określacie mianem „projektu muzycznego zrzeszającego wielu muzyków”. O co chodzi? Skąd tyle zmian w składzie i osób zaangażowanych w tworzenie płyty?
Określenie „projekt” zdecydowanie trafniej pasuje do przedsięwzięcia, jakim jest Blindfolded. Nie jest to zwykły zespół. Blindfolded tworzy grupa ludzi reprezentujących polską progresywną scenę muzyczną. Przed rozpoczęciem nagrywania z wieloma z nich się nawet nie znaliśmy. Dlatego byłem pozytywnie zaskoczony, kiedy zaproszone do realizacji projektu osoby, zgodziły sie wziąć udział w nagraniu albumu Cursed Journey. Materiał powstawał na przestrzeni wielu lat, a jego korzenie sięgają jeszcze czasów, gdy istniał zespół Insanity z Czarkiem Madziarem (perkusja), Markiem Malinowskim (wokal), Adrianem Zaleskim (bas) oraz Zuberem (gitara rytmiczna) w składzie. Nasze drogi niestety się rozeszły, lecz pozytywny odbiór twórczości spowodował, iż zdecydowałem się kontynuować komponowanie.
Kiedy materiał był gotowy, jedyne co mi pozostało, to znalezienie odpowiednich ludzi, którzy pomogliby w przygotowaniu i nagraniu płyty. I tak bębniarz warszawskiej grupy Atropos Videu, po zapoznaniu się z materiałem, zgodził się zająć sekcją perkusyjną. Znajomy z lat licealnych Kamil Kondracki pomógł przy aranżacji i rejestrowaniu basu. Teksty napisali Krzysztof Wasilewski, Marek Malinowski, Maciek Michalski oraz ja. Główne partie wokalne przypadły Jankowi Pawłowskiemu, którego growl najbardziej pasował do klimatów melodyjnego deathu. Przy numerach Alone i Cursed Journey w aranżacjach partii wokalnych pomagał Ephemeris. Ogromną rolę odegrały niesamowite wyczyny wokalne Łukasza "Snake" Szemraja, laureata jednego z odcinków Szansy na sukces.
Nie odnalazłam nigdzie oficjalnej informacji, zatem pytam: czy Wasza płyta została ukończona i wydana?
Płyta została ukończona na początku tego roku. W tej chwili zajmuje się poszukiwaniami wytwórni płytowej, która wyda nasz album.
Praca nad albumem trwała bardzo długo. Czy jest to zatem materiał wypieszczony, dopracowany od początku do końca?
Praca nad materiałem trwała w sumie kilka lat. Znalezienie muzyków mających pasję oraz talent również wymagało czasu i cierpliwości. Ale nic nie dzieje się przypadkiem. Finalnie w Blindfolded zaangażowały się wybitne osoby, dla których muzyka to coś więcej, niż tylko zapis pojedynczych dźwięków. Każda z nich zostawiła w numerach cząstkę siebie. Przez wiele miesięcy doskonaliłem numery, aby uzyskać niepowtarzalny klimat nagrania. Następnie wraz z Robertem Wawro skupiliśmy sie na mixach oraz masteringu płyty. Wymaga to czasu, ale udało się osiągnąć odpowiednie brzmienie.

Opowiedz o samych utworach umieszczonych na Waszym krążku i ideach im towarzyszących. Czy „Cursed Journey” to faktycznie przeklęta muzyczna wyprawa? Co chcecie pokazać słuchaczom w czasie jej trwania?
Cursed Journey jest alegorią życia. Opowiada nam o sprawach codziennych, które stale nam towarzyszą. Problemy, smutki, radości , porażki i sukcesy. Życie może być wspaniałą inspiracją. Muzyka płynie z duszy, a wszystko co nas otacza ma wpływ na twórczość. Słuchając Cursed Journey, słuchasz ludzi, w których żyłach "płynie melodia", a serca "wybijają rytm".
Rozumiem, że dokładając do tego nazwę zespołu, otrzymujemy błądzenie z przepaską na oczach…?
Tak naprawdę wszyscy błądzimy idąc przez życie. Zakładając ten projekt, byliśmy niczym ślepiec idący po omacku. Nie wiedzieliśmy, co wyjdzie z tego przedsięwzięcia. Efekt był wielką niewiadomą, którą mogliśmy dostrzec dopiero po nagraniu całego materiału. Chcemy także pokazać, iż nawet najgorsze trudności nie powinny stawać na drodze do realizacji planów. Ślepiec jest symbolem wytrwałości w dążeniu do celu, która jest potrzebna, aby osiągnąć sukces w branży muzycznej.
Jak wygląda kwestia koncertów Blindfolded? Odbywają się przy udziale muzyków sesyjnych? Czy wymieniony na Waszej stronie skład jest oficjalnym?
Aktualnie z wielu przyczyn nie mamy planów koncertowych. Jedną z nich jest moje zaangażowanie w dwa nowo powstałe zespoły Qvintesecja oraz Incorporated. Dodatkowo, ciężko zgrać tak dużą grupę ludzi, którzy przecież mają własne, czynnie działające zespoły. Jednak, gdy tylko pojawi się okazja, ruszymy w trasę. Planuję, żeby wszyscy współtwórcy materiału wystąpili na scenie, więc będzie to zapewne ciekawy występ.
Czy kapele grające muzykę metalową mogą zaistnieć na rynku muzycznym? Co sądzicie o zespołach takich, jak Behemoth? Jak to jest - obecność w mediach to reklama czy raczej antyreklama?
Ten niszowy rynek jest bardzo wymagający i trudny w odbiorze. Zaistnieć można tylko dzięki ciężkiej pracy lub też odpowiednim kontaktom, które ułatwiają zagranie koncertu czy wydanie albumu. Zespoły, takie jak Behemoth , genialnie sobie radzą marketingowo. Potrafią sprzedać swoją muzykę, robiąc przy tym niesamowite show. Współczesny rynek wymaga od muzyki czegoś więcej niż tylko dźwięku.
Czy w Polsce istnieją wartościowe kapele metalowe? Kto, według Was, gra z polotem?
Oczywiście. I to całe mnóstwo. Chociażby panowie, z którymi pracowałem. Grają w zespołach, które działają na polskiej scenie od wielu lat. Dobrym przykładem jest zespół Unquadium świetnie poruszających się w klimatach melo deathu, Chain Reaction tworzący wybuchową mieszankę gatunków, czy ostatnio zauważone Votum, które pokazało, iż polska scena progresywnego rocka jest na wysokim poziomie.
Planujecie jakąś promocję swojego zespołu?
Planów jest całe mnóstwo. Wszystko robimy etapami. Zaczęliśmy od promocji w internecie, między innymi na portalu myspace. Powstała także idea stworzenia składanki z polską muzyką metalową. Dogadaliśmy sie z kilkunastoma znanymi zespołami grającymi muzykę progresywna, które chętnie udostępnią swoje numery. Następnie wysłaliśmy zapytanie do gazet poświeconych tej muzyce. Aktualnie czekamy na odpowiedź.
Czym zajmujecie się na co dzień? Czy muzyka może być sposobem na życie?
Każdy ma swoją pracę i obowiązki. Granie to pasja i rewelacyjny sposób na oderwanie się od szarej rzeczywistości. Muzyka, oraz wszystko co ją otacza, tworzy niesamowitą sferę. Można stwierdzić, iż muzyka jest swego rodzaju sposobem na życie. Osobiście nie wyobrażam sobie bez niej życia.
Dziękuję za wywiad i życzę powodzenia!
Również dziękuję i pozdrawiam.
Rozmawiała Marta Przydanek
Zdjęcia: www.myspace.com/blindfoldedbandpl