Graliście niedawno koncert pamięci Ryśka Riedla. Nastawiliście się jakoś szczególnie na to wydarzenie? Przygotowaliście coś specjalnego?
Wojtek: Był to dla nas wielki zaszczyt i napięcie, ponieważ mieliśmy okazje zagrać z profesjonalnymi muzykami, wybraliśmy utwory mniej popularne( „Poznałem go po czarnym kapeluszu” oraz „Oh słodka”). Nasze aranżacje były dość podobne do oryginałów z wyjątkiem oczywiście solówek, które były całkowicie improwizowane. Publiczność odebrała nas bardzo dobrze, dostaliśmy różne rady od bardziej doświadczonych muzyków, które są dla nas bardzo cenne. Gratulowali nam muzycy z Żuków, którzy zaczęli grać jak jeszcze mnie na świecie nie było. Dostaliśmy wstępne zaproszenie na koncert poświęcony Tadeuszowi Nalepie, który odbędzie się w najbliższych miesiącach. Ludzie po koncercie podchodzili i mówili, że trzymają za nas kciuki. Było to niesamowite przeżycie. 
Jak na tak młodą kapelę, sporo koncertujecie. Co Wam to daje? Czujecie się estradowymi zwierzętami? ;)
Wojtek: Lubimy koncertować, mamy ostatnio bardzo dużo szczęścia i koncerty przychodzą do nas same. Spora liczba koncertów pozwala nam się ograć, nabrać doświadczenia oraz zaprezentowania się przed publicznością. A czy jesteśmy estradowymi zwierzętami to już chyba nie nam oceniać.
.
A jak wypada frekwencja na Waszych koncertach? Czy ludzie czują jeszcze bluesa?
Wojtek, Michał: Frekwencja wypada różnie. Zależy to od wielu czynników. Między innymi jaki to dzień tygodnia, jak koncert został zareklamowany czy w końcu ile gramy koncertów w danym czasie. Zdarza się, że gramy dla pełnej sali, ale zdarza się też grać dla 10 osób. Ostatnio staramy się już ograniczać koncerty w Bydgoszczy ponieważ, od pewnego czasu gramy około 3 koncertów miesięcznie w jednym mieście, nie nadążamy tworzyć nowego materiału i gramy podobne do siebie koncerty. Chcielibyśmy się pokazać troszkę w innych miastach kosztem koncertów w Bydgoszczy. A jeżeli chodzi o bluesa... to rewelacyjnie jest widzieć, jak on żyję w ludziach. Czasem na koncertach widać, jak szybko ludzie, nie słuchający tej muzyki na co dzień, szybko ją w sobie odkrywają.
A teraz z zupełnie innej beczki: do kogo należy Blues-Mobil, którego można podziwiać na Waszej stronie internetowej?
Wojtek: A no to jest mój wóz. Wbrew pozorom potrafi pomieścić niesamowite ilości sprzętu. Gdy jedziemy gdzieś dalej niż Bydgoszcz to drugim samochodem musi już jechać Michał no bo niestety 5 ludzi ze sprzętem jeszcze nam się nie udało zmieścić do cinquecento.
Praktykujecie jeszcze jakieś inne formy (auto)promocji Waszego zespołu?
Michał: Mamy bardzo dużo szczęścia. Pewien muzyk powiedział mi kiedyś, że w tej branży 70% to przypadek i szczęście. Tak właśnie jest z nami. Nie potrzebujemy na siłę się reklamować. Przemawiamy muzyką. (nie czujemy się np. komfortowo udzielając wywiadu, wolimy aby muzyka odpowiadała na wszystkie pytania;-) ). I to właśnie muzyka sprawia, że dziennikarz radiowy zaprosił nas na koncert w radio po wakacjach. To muzyka sprawia, że pewien dobry człowiek obiecał nam nagranie płyty demo itd.
Oglądaliście film Svěráka pt. „Butelki zwrotne”? Czy Wasza kapela jest jak czeski film? ;)
Nie ;-)
Ok:) Dlaczego, mimo młodego wieku, nie gracie czegoś bardziej „młodzieżowego”?
Michał: Bogu dzięki wychowaliśmy się w domach żyjących bluesem i rock'n'rollem. Gdyby nie to, to pewnie bym teraz rapował :-)
Wojtek: Chyba chodzi tu właśnie o to na czym się wychowaliśmy i to, że mamy wysoką odporność na działanie mody i innych tego typu dziwnych rzeczy.
Bardzo spodobał mi się „Blues o L”. Czy moglibyście przybliżyć genezę tego utworu? Rozumiem, że powstał na bazie trudnych życiowych doświadczeń?
Wojtek: Jest to jedyny tekst napisany przeze mnie. Powstał po trudnym spotkaniu z egzaminatorem na prawo jazdy. Praktycznie cały tekst opisuje to co wydarzyło się naprawdę, więc wystarczy posłuchać. Co tu dużo gadać. Oblałem ten egzamin.
Zauważyłam, że na Waszej stronie pojawił się konkurs na tytuł utworu. Kiedy rozwiązanie? A może werdykt został już ogłoszony? Zdradźcie jakieś szczegóły.
Michał: Dostaliśmy kilka propozycji i tutaj ja zawiodłem z wyborem. Ale obiecuję, że niedługo to się zmieni:-)
Na koniec powiedzcie, czy w karierze Butelek Zwrotnych wydarzyło się coś szczególnie zabawnego? Macie jakąś anegdotę do opowiadania fankom? ;)
Michał: Pamiętam jak kiedyś wychodziłem z Wojtkiem z pubu i jakaś dziewczyna krzyknęła do mnie „cześć”, na co odpowiedziałem przywitaniem. Ona powiedziała: „sorry pomyliłam cię z Michałem”. Odpowiedziałem: „jestem Michał”. A ona: „ale ja myślałam, że to taki z Butelek Zwrotnych, na co powiedziałem: „a nie, to nie ja”. :-)
Dobre! Dziękuję Wam za rozmowę i życzę powodzenia!
Rozmawiała Marta Przydanek
Zdjęcia: www.myspace.com/butelkizwrotne