| The Mugshots: "Ska jest rozumiane strasznie ortydoksyjnie..." |
|
|
|
| Wpisany przez Paweł Boroń |
| Poniedziałek, 26 Kwiecień 2010 09:19 |
Nareszcie nawet największe lenie i najbardziej zgorzkniałe marudy zostały pobudzone do życia. Pojawiła się niespodziewanie i dodała wszystkim energii skuteczniej niż mocna kawa. Otwieram okno i przyjmuję jej potężną dawkę: elektryzujący dźwięk trąbki, wabiące brzmienie saksofonu, ożywczy akompaniament puzonu, pulsujący rytm perkusji. Do tego dynamiczna gitara i soczysty bas, a wszystko okraszone pełnym wigoru wokalem… zaraz, zaraz! To nie wiosna za oknem! To The Mugshots!
Przedstawcie się i powiedzcie, czym wyróżniacie się spośród setek podobnych młodych kapel? Cześć, jesteśmy The Mugshots z Warszawy. Wyróżniamy się przede wszystkim gatunkiem, który gramy. Zespoły skapunkowe w Polsce można zliczyć na palcach jednej ręki. Jest dużo zespołów ska, mających kilka numerów punk i odwrotnie - zespoły punkowe grające kawałki ska, lub po prostu punk z dęciakami. Skapunk to odzielny gatunek i trzeba to słuchaczom uświadamiać. Jeśli mamy być szczegółowi, to łączymy trzecią falę ska z punkiem, wychodzimy też czasem poza te gatunki, jak to robią np. Mad Caddies czy Mighty Mighty Bosstones.
Czy ska jest na topie? Myślicie, że z taką muzyką można dotrzeć do szerszego grona słuchaczy? Problem z muzyką ska polega na tym, że jest u nas rozumiana w dwojaki sposób. Pierwszy - to, do czego nawiązaliśmy wcześniej, zespoły punk z sekcją dętą.Nie zapominajmy, że ska, to muzyka z charakterysztycznym rytmem, dęciaki nie definiują zespołu, jako ska. Drugi - ska jest rozumiane strasznie ortodoksyjnie, jako zamknięty gatunek nie uznający łamania schematów, coś, co nie zmienia się od samego początku istnienia tej muzyki. Na koncertach jesteśmy przyjmowani niesamowicie ciepło, nawet przez ludzi poruszających się w zupełnie innych klimatach muzycznych, co nas samych zaskakuje i daje wiele motywacji i energii, która jest niezbędna, w szczególności zespołom, które zaczynają swoją przygodę ze sceną. Warto tu wspomnieć o imprezie "Muzyczna odwilż", imprezie z muzyką elektroniczną, gdzie reprezentowaliśmy scenę koncertową. Jak widać, skapunk ma potencjał i przyciąga.
Ile macie lat? Czym zajmujecie się na co dzień? No i skąd pomysł na założenie kapeli? Średnie wieku - 25, większość z nas pracuje w branży rozrywkowej, nagłaśnianie, czy prowadzenie imprez. Skąd pomysł na zespół? Z braku takich kapel w Polsce. Każdy z nas od dawna słuchał skapunkowych zespołów zza granicy i chciał zaszczepić ten gatunek również i u nas. W połączeniu z klimatami punk czy hardcore, które również nam w duszy grały, powstał zespół The Mugshots.
Na Waszej stronie internetowej wymieniacie wiele inspiracji. Czy im bardziej zróżnicowane wpływy, tym faktycznie lepiej? Nasze inspiracje nie są wypadkową tego, co gramy, chociaż w jakiś sposób nas definiują. To kapele, które napędzają nas do pisania i grania nowych numerów. W kazdym gatunku muzycznym można znaleźć coś, co inspiruje, nie zamykamy się na inne rodzaje a z każdego coś czerpiemy.
Jak, Waszym zdaniem, wygląda polska scena ska/punk? Dzieje się coś? Czy posucha nieznośna? Sceny skapunk w Polsce tak naprawdę nie ma, jak wspomnieliśmy wcześniej, jest scena ska i punk, są kapele punkowe z dęciakami, są zespoły ska, które grały kiedyś punk. W stanach, czy chociażby u naszych sąsiadów, w Niemczech, nie dość, że jest wiele zespołów skapunk, to jeszcze różne sceny się przenikają, organizowane są wspólne koncerty zespołów ska, punk, folk czy hardcore.
Skąd wzięła się nazwa Waszego zespołu? Nazwa nie nawiązuje do żadnej sytuacji, powstała na samym początku, ładnie brzmi, ładnie się kojarzy, wiele możliwości graficznych.
W najbliższym czasie będziecie koncertować u boku znanych zespołów – choćby naszego CGB czy też amerykańskich, legendarnych już, Toastersów. Nie boicie się takich wyzwań? Bać się - nie boimy, jest tylko mała trema. Większość z nas ma doświadczenie koncertowe z poprzednimi zespołami i wiemy, co potrafimy. Damy z siebie 100% i zagramy swoje. Granie z takimi zespołami to zaszczyt i jednocześnie wyzwanie. Miło, tym bardziej, że CGB sami zaproponowali nam wspólny koncert. The Toasters - wiele polskich zespołów chciałoby grać przed nimi. Zaszczyt? Oczywiście!
Łatwo jest zorganizować młodej kapeli występ na żywo? Łatwo, jeśli mówimy o mniejszych koncertach. Trzeba tylko chcieć i mieć trochę czasu. Pierwszy koncert zorganizowaliśmy sobie sami, frekwencja dopisała, pewnie około 250 osób, klub pękał w szwach. To najlepszy przykład tego, że jednak można, jeśli się chce.
A kiedy doczekamy się wydania Waszego materiału? Dobre pytanie :). Prawdopodobnie pod koniec roku wydamy LP.
Macie jakichś idoli, jakieś autorytety? Autorytet kojarzy nam się z ideologią, a jako zespół, nie jesteśmy związani z żadną. Oczywiście każdy z nas osobno ma swoich idoli, czy autorytety. Dla jednych będzie to jakiś muzyk, dla innych bliskie wspierające osoby.
Dziękuję Wam za wywiad, życzę wielu sukcesów… no i do zobaczenia na koncercie w Poznaniu! Do zobaczenia w Poznaniu i innych koncertach!
Rozmawiała Marta Przydanek Zdjęcia: www.themugshots.pl
|


The Mugshots: "Ska jest rozumiane strasznie ortydoksyjnie..."






