test2
Izabelin Studio

    będziesz mógł:
  • dodać wizytówkę swojego zespołu lub firmy
  • komentować i wypowiadać się
  • rozmawiać ze specjalistami
  • i wiele innych możliwości
Wywiady z zespołami Kajetan Drozd, 7 W Nocy - "Najważniejsze to konsekwencja... "
HOT NEWS
... » Fabryka Zespołów to już 3463 zespołów i 17315 muzyków! Dziękujemy, że jesteście z nami!

Kalendarium wydarzeń

<<  Sierpień 2010  >>
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
        1
  2  3  4  5  6  7  8
  91011121315
16171819202122
232425262729
3031     

Polecamy

TAK dla POLSKIEJ muzyki
Promuj swoją firmę
Zapraszamy na XVI Przystanek Woodstock

Patronujemy

Castle Party 2010
Bank zespolow Katalog firm Promocja zespołów
Kajetan Drozd, 7 W Nocy - "Najważniejsze to konsekwencja... " PDF Drukuj Email
Wpisany przez Paweł Boroń   
Niedziela, 20 Grudzień 2009 17:51

"Od mniej więcej roku udaje mi się skupić tylko i wyłącznie na muzyce. To naprawdę ciężki kawałek chleba, ale ja nie mógłbym już inaczej. Najważniejsze to konsekwencja... Oczywiscie, są łatwiejsze i szybsze sposoby, ale dla mnie muzyka jest w pierwszej kolejności sztuką, a dopiero potem towarem..."

 

Rozmawiamy z Kajetanem Drozdem, liderem zespołu 7 W Nocy.

 

Witaj! Na początek pytanie zasadnicze — kiedy i jak zaczęła się Twoja przygoda z gitarą?

Wszystko zaczęło się w szkole średniej. Kolega grał na gitarze w zespole. Imponowało mi to. Pokazał mi pierwsze chywyty, wtedy wiedziałem już, że będę grał. Jednak, kiedy już w miarę «sprawnie» posługiwałem się gitarą, postanowiłem zająć się harmonijką ustną. Do poważnego grania na gitarze wróciłem dużo później.

 

Od początku był blues, czy próbowałeś się również w innych gatunkach? Dlaczego właśnie blues?

Oczywiście,  na początku grałem proste utwory, dostępne we wszystkich śpiewnikach. Później ten sam znajomy zaraził mnie grupą Dżem. Grałem więc większość piosenek z ich repertuaru. Zagłębiając się coraz bardziej w tę muzykę, postanowiłem dowiedzieć się, o co chodzi z tym bluesem. Tak trafiłem na Claptona, BB.Kinga czy Muddy Watersa. W bluesie zafascynowała mnie jasność wypowiedzi. Blues, dzięki prostej formie stał się niesamowitym środkiem wyrazu. Choć wielu muzyków zmieniało ten schemat mniej lub bardziej, to jednak najprostsza forma nadal sprawdza się najlepiej. Osobiście staram się swobodnie obracać w wielu innych gatunkach muzycznych. Nie jest mi obcy szeroko pojety rock, funk, czy wszytkie gatunki wywodzące się w prostej lini z bluesa. Od niedawna gram trochę jazz, a moją ostatnią pasją jest rockabilly, które powaliło mnie na kolana.

 

Pamiętasz swój pierwszy skład i pierwszą próbę? Jak to wyglądało?

Oczywiście. Graliśmy wtedy dużo coverów, m.in. wspomniany już Dżem. Gdzieś pomiedzy tym wszystkim wplataliśmy standardy bluesowe. Graliśmy głównie w czwórkę. Ja grałem na gitarze akustycznej, harmonijce oraz śpiewałem, Adam (ten sam, który pokazywał mi pierwsze chwyty), w związku z tym, że grał dużo lepiej, wywijał solówki na gitarze elektrycznej. Za instrumentami klawiszowymi, a właściwie za jednym keybordem, zasiadał Jacek. Pamietam, że potrafił grać biegle tylko w dwóch czy trzech tonacjach. Kiedy była potrzeba zagrać bluesa w tonacji, np. E-dur, Jacek sprytnie, za pomocą kilku przycisków zmieniał ją tak, że grał na instrumencie w tonacji C (obecnie jest świetnym klawiszowcem, gra na hammondzie i dużo koncertuje). Cały skład dopełniał Michał grający na perkusji. Graliśmy przynajmniej raz w tygodniu w małych knajpkach za niewielkie pieniądze. Bardzo miło wspominam tamte czasy. Myśleliśmy, że mamy najlepszą grupę na świecie. Teraz tylko Ja i Jacek zajmujemy się muzyką. Z Michałem nie mam już kontaktu. Z kolei Adam zaskoczył mnie kiedyś na koncercie w Krakowie. Przyszedł z małożonką posłuchać mojej grupy. Nawet dał się namówić i zagrał z nami jeden numer.

 

Twój pierwszy instrument? Na czym teraz grasz?

Dziadek kiedyś przywiózł gitarę elektryczną Defil Kosmos, która oczywiscie nie grała, ale była dobra do nauki piewszych melodii. Potem kupiłem nową gitarę akustyczną, również Defil, obie są sprawne i posiadam je do dzisiaj. Następnie zaopatrzyłem się w instrument elektroakustyczny Euro Handcrafter. Sprzedałem tę gitarę, by ostatecznie kupić Craftera model ED-155CEQ, którego obecnie używam. Moją pierwszą gitarę elektryczną kupiłem za pieniądze, które babcia dała mi na rower. To był piękny Stratocaster o świetnie brzmiącej nazwie Rockman. Niestety, ten instrument został mi skradziony w Krakowie z mojego Malucha. Potem kupiłem swojego pierwszego Les Paula. Polski Flame LPIII, którego cały czas używam i nigdy nie sprzedam (zbyt dużo wspomnień). Moim głównym wiosłem jest Japoński Les Paul Custom: Aria Pro II LC550 TB. To instrument z 1977 roku i, co ciekawe, ten model był produkowany tylko przez dwa lata. Wzmacniacz to Fender Deville 410, który posiada świetny «czysty kanał» i jest niesamowicie dynamiczny. Co do efektów to nie jestem ich maniakiem. Dobre brzmienie powinno wychodzić z ręki. Używam dwóch przesterów i «kaczki». Mam jeszcze przester, który zbudował dla mnie znajomy elektronik Kaziu. Jego hobby to budowa efektów gitarowych. Jestem z niego bardzo zadowolony. Świetnie sprawdza się na jam'ach, na które nie zabieram wszystkich «koncertowych zabawek».

 

Czy utrzymujesz się z grania, czy podpierasz się innymi zajęciami? Da się wyżyć w naszym kraju z muzyki?

Od mniej więcej roku udaje mi się skupić tylko i wyłącznie na muzyce. To naprawdę ciężki kawałek chleba, ale ja nie mógłbym już inaczej. Najważniejsze to konsekwencja... Oczywiscie, są łatwiejsze i szybsze sposoby, ale dla mnie muzyka jest w pierwszej kolejności sztuką, a dopiero potem towarem. Np. fakt, iż  nigdy nie grałem z playbacku, może w przyszlości stać się prawdziwym atutem, choć dziś niewątpliwie blokuje dostęp do wielu ośrodków mogących przyczynić się do wzrostu popularności mojej grupy, a co za tym idzie, do większych pieniędzy. Od niedawna prowadzę działalność edukacyjną. Sporo osób chce się u mnie uczyć gry na gitarze. W planach mam również autorskie warsztaty gitarowe.

 

Ile rocznie koncertów gra dobry bluesowy skład, taki jak «Siódma w nocy»?

W 2009 roku zagralismy ok. 70 koncertów. Jeśli doliczę występy solowe i koncerty z akustycznym trio, to w tym roku dobiję do 100.

 

Wolicie plenery czy grania klubowe?

Choć duże imprezy plenerowe mają swój niepowtarzalny klimat, to zdecydowanie jednak wolę imprezy klubowe. Bezpośredni kontakt z publicznością sprawia, że koncerty te stają się czymś prywatnym i niezapomnianym.

 

Kajetan, co myślisz o graniu coverów? To, Twoim zdaniem, dobra szkoła warsztatu czy prosty sposób na poszerzenie repertuaru?

Covery to najszybsza droga do zgranego zespołu. Mamy utwór który dobrze znamy i lubimy. Teraz należy go zagrać tak, aby podobał się nam i publiczności. I tu niestety zawsze jest odnośnik w postaci oryginału. Ja znam tylko kilka przypadków kiedy Cover okazał się lepszy od pierwowzoru (np. Joe Cocker With a little help from my friends”, Hendrix All along the watch tower czy Stevie Ray Vaughan — Little Wing). Przychodzi jednak taka chwila, że chcemy powiedzieć coś od siebie. Zespół, który gra tylko i wyłącznie covery nigdy nie osiągnie takiej pozycji jak zespół z dobrym autorskim materiałem. Osobiście, korzystając z coverów, staram się wyszukiwać te mniej popularne, czy wręcz zapomniane perełki. Oczywiście, bez coverów nie można sobie wyobrazić rasowego jam session.

 

W kwietniu «Siódma w nocy» wydała świetną, debiutancką płytę. Gratulacje. Skąd więc pomysł na «Kajetan Drozd Acoustic Trio»? Czy to projekt uboczny, równoległy, czy może masz zamiar skupić się teraz wyłącznie na akustycznym graniu?

Projekt z początku był spontaniczny i jednorazowy. Powstał na potrzeby akcji związanej z zakupem nowej perkusji do Śląskiego Jazz Clubu w Gliwicach. Perkusja była używana podczas comiesięcznych jamów bluesowych i jazzowych. Niestety, wiek dał jej się mocno we znaki. Powstał pomysł zorganizowania koncertu, z którego całkowity dochód przeznaczony został na zakup nowego zestawu. Publiczność przyjęła koncert tak rewelacyjnie, że nie mogliśmy odmówić sobie dalszej współpracy. To całkowicie akustyczny skład z kontrabasem, miotełkami perkusyjnymi i gitarą akustyczną. Obecnie traktuję go równolegle z «Siódmą w Nocy» oraz jako odskocznię od elektrycznego grania.

 

Kajetan, czy trzyosobowy skład jest, Twoim zdaniem, optymalny? Nie kusi Cię, żeby pobawić z większą ilością instrumentów?

Granie w trio ma całkiem sporo plusów. Czy to ekonomicznych czy logistycznych. Ważna jest  dobra sekcja rytmiczna. Inaczej będzie «pustawo». Ja traktuję to trochę jak wyzwanie. Naprawdę trzeba się postarać, żeby nie znudzić słuchacza bez wsparcia ze strony innych instumentów. Oczywiście mam kilka pomysłów na wykorzystanie np. sekcji dętej, czy jeszcze kilku ciekawych instrumentów. Znam wielu świetnych muzyków z Polski i nie tylko. Wszystko przed nami.

 

Jako «Twórca Niewyżyty» zapewne masz bardzo konkretne plany na 2010 rok. Możesz nieco uchylić rąbka tajemnicy?

W przyszłym roku «Siódma w Nocy» kończy pięć lat. Ja obchodzę jubileusz dziesięciu lat pracy na scenie. Jeżeli sponsorzy dopiszą, planujemy zorganizowanie II Bytomskiej Mocy Bluesa w zabytkowej Hali Elektrociepłowni Szombierki. To tam właśnie chciałbym świętować. Oprócz tego, koncerty w Polsce i za granicą, nowy materiał, może kolejne płyty.

 

Jako muzyk, artysta, kompozytor, autor tekstów — gdzie muzycznie chciałbyś być za pięć lat?

Chciałbym czynnie koncertować i komponować. W muzyce pięć lat to sporo czasu. Chciałbym za pięć lat spojrzeć wstecz i stwierdzić, że nie stoje w miejscu. Rozwijam się, gram coraz lepiej i piszę piosenki, które się podobają.

 

Jak, z Twojego punktu widzenia, wygląda wsparcie mediów dla polskiej muzyki? Masz z tym kłopoty, czy wszystko idzie, jak należy?

Choć blues jest w polsce coraz popularniejszy, to w skali całego kraju wciąż jednak jest muzyką niszową. Trudno oczekiwać, że media będą o nim trąbić na prawo i lewo. W tej kwestii jestem realistą i nie chcę wysówać roszczeń. Osobiście spotykamy się z życzliwością i pomocą. Dzięki przychylności redaktorów i wsparciu wielu ludzi jesteśmy obecni medialnie na tyle, na ile jest to możliwe. Za to im dziękuję.

 

Trzymamy mocno kciuki za dalsze sukcesy! Do zobaczenia na koncertach!

 

 

Rozmawiał Darek „Krawiec” Krawczyk

 

www.7wnocy.pl

 

 

Współpraca

WOŚPRapSiteBydgoskiRapTattoo FestLion Stage Management