
„Wiara w siebie, Konsekwencja i Publiczność – cokolwiek by to nie oznaczało!”
Jesteście po nowej płycie. Recenzje wręcz rewelacyjne. Gatulacje! Jak poszły nagrania? Z czym mieliście najwięcej problemów w studio???
Dla nas – rzecz jasna – najważniejsza jest satysfakcja z wykonanej pracy, zarówno przy tworzeniu, jak i nagrywaniu płyty. Z kolei, najbardziej motywują nas dobre opinie ze strony naszej publiczności, potwierdzane na jesiennych koncertach, promujących „Ferajnę”. Recenzje w pismach muzycznych są bardzo przychylne, a nawet często pojawiają się opinie, że to najlepsza płyta w dorobku FARBEN LEHRE (m.in. Pasażer czy Teraz Rock). To szczególnie cieszy, bowiem my uważamy, że tak właśnie jest...
Natomiast, jeśli chodzi o problemy w studio, to takowych nie odnotowaliśmy. Jedyną rozbieżnością z zamierzeniami był fakt, że nie udało się, aby gościnnie zaśpiewał z nami Tomek Lipiński. Nie znaleźliśmy wspólnego terminu, żeby się wzajemnie zgrać...
Czy materiał był w stu procentach przygotowany przed wejściem do studia, czy może ostateczny kształt utwory przybierały dopiero w studio?
Mamy tego typu metodę pracy, że zawsze wchodzimy do studio z gotowym materiałem na płytę. Rzadko się zdarza, abyśmy coś modyfikowali czy wymyślali przy rejestracji nagrań. Raczej takie typowe smaczki, czasem dogrywki to rzeczy, które – co się zdarza – powstają w studio. Wyjątek stanowi przypadek Marka Maklesa, stałego gościa na naszych ostatnich płytach. On utwory, do których ma coś dograć poznaje dopiero w studiu, jednak zdecydowanie nieźle wychodzi to w praktyce.
W jaki sposób organizujecie swoje trasy koncertowe? Macie sponsorów, czy ryzykujecie?
Jesteśmy zarówno zespołem jak i organizatorami niezależnymi od dużych korporacji czy sponsorów. Zdecydowaną większość koncertów, tras, które firmujemy gramy po prostu za wpływy z biletów. Z tych środków opłacamy wszelakie koszty, zatem odpowiadając wprost na twoje pytanie: robimy swoje i ryzykujemy. Nie należę do ludzi bojących się, na dodatek mam dużo wiary w siebie, dlatego tego typu ryzyko nie jest dla mnie powodem do rezygnacji z własnych planów.
Polskie media wspierają Was? Wyciągają do Was pomocną dłoń, czy o wszystko trzeba się starać, dzwonić, spotykać?
Jak widzicie młodsze muzyczne pokolenie? Słuchacie supportów na koncertach? Może są kapele młodego pokolenia, które zwróciły Waszą szczególną uwagę?
Covery — dobra szkoła warsztatu czy prosty sposób na poszerzenie repertuaru?
Ani jedno ani drugie. Covery, które gramy traktuję jako wyraz szacunku, a czasami wręcz hołdu dla twórców pierwowzorów. Nigdy nie patrzymy na trudność wykonawczą – kluczem do ich wykonywania jest prosta zasada. Dany utwór musi nam się podobać :)
Co się zmieniło na polskim rynku muzycznym? Gdybyś porównał połowę lat 90 i aktualną sytuację?
Na przestrzeni tego okresu zmian nie było znowu tak wiele. Na plus trzeba zaliczyć na pewno pojawianie się coraz większej ilości klubów, w których można grać koncerty. Tak samo, jak publiczność z roku na rok wykazuje coraz mniej agresywnych reakcji, a więcej chęci dobrej zabawy przy ulubionej muzyce. Na minus z kolei można ocenić fakt, iż zazdrość i zawiść pomiędzy kapelami rozwija się w tak szybkim tempie. Takie właśnie są uroki galopującej konkurencji...
Z kolei media, po początkowym zachłyśnięciu się demokracją i wolnością niestety powracają na „z góry ustalone pozycje” czyli tworzenie koterii, służalczość i lewe „geszefty”. Niestety, ale stare nawyki ponownie biorą górę...
Jakie plany na nadchodzący 2010 rok?
Na wiosnę tradycyjnie trasa PUNKY REGGAE live i dalsze etapy promocji płyty Ferajna. Może jakiś teledysk? Czas pokaże.
Na koniec — podaj trzy istotne rzeczy, o których powinna pamiętać młoda kapela, zaczynająca koncertować?
Wiara w siebie, Konsekwencja i Publiczność – cokolwiek by to nie oznaczało...
Rozmawiał Darek „Krawiec” Krawczyk