
Choć kalendarz jasno daje do zrozumienia, że zaczęły się wakacje i sezon ogórkowy, młody, pochodzący z Grudziądza zespół Anima wcale nie próżnuje. Już w lipcu pojawi się na rynku ich pierwsza EP-ka, chłopaki szykują również liczne koncerty – w tym jeden z Marylą Rodowicz. Znaleźli jednak chwilę, by opowiedzieć o sobie i o swych planach Fabryce Zespołów.
Witam Was serdecznie. Zacznę od tego, co rzuca się w oczy, a właściwie w uszy, już po pierwszym kontakcie z Waszą muzyką: tematyka tekstów. Wszystko obraca się wokół miłości. Poważnie tacy z Was romantyczni faceci? ;)
Tak, chyba jesteśmy trochę romantykami. Wiesz, miłość nas otacza z każdej strony a chyba jesteśmy dość wrażliwi, więc piszemy o tym.
W swej muzyce oscylujecie przede wszystkim wokół rocka. Mam jednak wrażenie, że jest on nieco „utemperowany”, złagodzony. Chcieliście dodać do niego elementy popu, aby Wasze utwory trafiły do szerszego grona słuchaczy czy taka właśnie mieszanka gra Wam w sercach? A może jedno i drugie?
Raczej jedno wynika z drugiego. Mamy ciąg do takiej muzyki, ponieważ słuchamy podobnej. Naturalną rzeczą jest że to, co komponujemy zawiera cząstkę tego, co słuchamy. Na pewno niczego nie temperujemy, bo muzyka ma być taka, jaką właśnie robimy i wynika z głębi oraz potrzeby tworzenia. Piosenki powstają zwykle z myślą o koncertach. Jeśli znajdzie się szerszy krąg odbiorców, to będzie nam bardzo miło.
Sami podkreślacie, że Waszą mocną stroną są koncerty. Dlaczego tak bardzo lubicie występować na scenie?
Występy na scenie dają możliwość podzielenia się muzyką. Jest to pewien rodzaj magii, niesamowitej energii która przepływa ze sceny do publiczności i z powrotem. To nas czaruje. Jeśli dołożysz do tego siłę wzmacniaczy i wyjątkowość chwili, to otrzymasz wciągającą mieszankę, której potrzebujemy.
Trudno jest młodej, mało znanej kapeli zorganizować koncert?
Na pewno nie jest to sprawa łatwa. Trzeba przekonać odpowiednich ludzi, aby dali Ci szansę. W naszym przypadku od pewnego czasu zajmuje się tym wszystkim Kamil Niezgoda, dzięki któremu sprawy nabrały całkiem innego obrotu. Fajnie jest mieć taką osobę, która zna się na tym, wierzy w zespół a Ty zajmujesz się przede wszystkim muzyką.
Czy jest jakiś polski artysta, u boku którego szczególnie marzy Wam się występ?
Oj tak. Jest to zespół IRA, choć szanujemy wszystkich artystów. Na pewno fajnie byłoby zagrać również u boku PERFECT bądź LADY PANK. Niezmiernie się cieszymy, że niebawem zagramy koncert z Marylą Rodowicz. Marzy nam się aby mieć tyle znakomitych piosenek w repertuarze oraz grać w tak dobrej formie przez tyle lat.
Już w lipcu wydajecie swoją pierwszą EP-kę. Opowiedzcie coś o pracy w studiu nagraniowym. No i oczywiście o samej płycie!
Tak, jeszcze w lipcu światło dzienne ujrzy nasz pierwszy autorski materiał. Jest to trzy utworowy mini album zawierający esencję naszego grania.
Materiał wydajemy sami, traktując to jako profesjonalną wizytówkę, coś czym możemy się pochwalić i złapać kontakty. Praca w studio to ciekawe doświadczenie. Trzeba być maksymalnie przygotowanym, wychodzą przy tym jakieś niedociągnięcia i ciekawe wnioski. Studio daje też możliwość zarejestrowania materiału w nieco bogatszej wersji. Wiesz, można nagrać parę dodatkowych gitar, wokali czy odrobinę klawiszy. Wszystko jest i tak robione w ten sposób, by materiał bronił się na żywo.
Czy przy tworzeniu swoich piosenek inspirowaliście się jakimiś innymi kapelami? Czy ktoś miał na Was szczególny wpływ?
Największy wpływ na ANIMĘ, jeśli chodzi o klimat ma zespół THE RASMUS. Poza tym, Maroon 5, Sunrise Avenue. Inspirujemy się także songwriterami takimi jak Desmond Child, Quincy Jones czy nasz rodowity genialny Seweryn Krajewski.
Będąc na Waszej stronie internetowej, zauważyłam, że chcecie powiedzieć jak najwięcej o sobie i swej muzyce – zamieszczając bio, teksty piosenek itd. Myślicie, że Internet to dobry sposób dotarcia do ludzi?
Dzisiaj Internet to wrota, które się otwierają przed każdym. Jak widać już powoli nie da się żyć bez niego. Staramy się to wykorzystać i znaleźć swoje miejsce.
Choć jesteście początkującą kapelą, na pewno wiążecie swą przyszłość z muzyką. Jak myślicie – da się z tego wyżyć? Czy własny zespół to tylko sposób na spędzenie wolnego czasu?
Każdy z nas ma marzenia o profesjonalnym graniu. Wiesz, chcielibyśmy zajmować się tylko graniem, komponowaniem oraz nagrywaniem płyt. W chwili obecnej musimy godzić to z pracą, choć czasami jest bardzo ciężko. Dziękujemy naszym szefom za wyrozumiałość i możliwość realizowania siebie.
Na koniec powiedzcie mi, co uważacie za swój największy dotychczasowy sukces i co chcielibyście osiągnąć w przyszłości?
Za największy sukces uważamy nagranie naszego mini albumu, który się niebawem ukaże. Chcielibyśmy grać więcej koncertów oraz wydać cały album.
Dziękuję za rozmowę i życzę Wam sukcesów na scenie muzycznej!
Pozdrawiamy serdecznie!
Rozmawiała Marta Przydanek
www.animaband.pl