Besides zwycięża Must Be The Music
Piotr Rogucki: oto zespół, który może reprezentować nasz kraj.
Nowy klip od Mama Selita
Just do ID pochodzi z krążka Materialiści. Obrazek zarejestrowano na Woodstocku.
Nowy materiał DIOXA HIFI do odsłuchu.
7 minut do śmierci to trzecia solowa płyta rapera reprezentującego ekipy HIFI Banda i Marathon.
YUMA przedstawia singiel Mówię nie
Dziś oficjalna premiera. Kawałek zapowiada debiutancką płytę zatytułowaną W sercu miasta.
Płyta zespołu TABU z woodstockowego koncertu już w sprzedaży...
Już dziś można zamówić w przedsprzedaży płytę zespołu TABU z koncertem zarejestrowanym na 20. Przyst...
KSU zapowiada Dwa narody.
Po sześciu latach muzycy wracają z nowym krążkiem. Na album weszło 20 numerów.

Wywiady

poniedziałek, 09, lipiec 2012

"Teraz zmierzam ku prostocie" - wywiad z Tomaszem Olszewskim z TTG

Z Tomaszem Olszewskim - byłym gitarzystą legendarnego zespołu Turbo i obecnym gitarzystą Titus Tommy Gunn - rozmawialiśmy między innymi o przyszłości TTG, solowym projekcie Mega Joga, Eliminacjach do Przystanku Woodstock i płycie "Potrafimy Zwyciężać". Zapraszamy do lektury.

 

Ostatnio trochę mniej słychać o Titus Tommy Gunn. Co dzieje się w tej chwili z tym projektem?

TTG istnieje cały czas, choć ostatnio nie gramy. Titus zajmuje się teraz swoim nowym projektem. Poza tym nagrywa kolejną płytę z Acid Drinkers. TTG odsunięty jest obecnie na dalszy plan, ale spokojnie – od stycznia mamy już gotową płytę, która czeka tylko na miksy. Prawdopodobnie ukaże się ona późną jesienią.

W takim razie czego będzie można się spodziewać po nowym krążku Titus Tommy Gunn?

Będzie on zupełnie inny niż „La Peneratica Svavolya” – bardziej dynamiczny i selektywny. Poza tym znajdzie się na nim więcej mojego wokalu.

A propos Twojego wokalu – wspólnie z zespołem Black Jack nagrałeś dwa utwory, w których mogliśmy usłyszeć jak śpiewasz. Jak pracowało Ci się z muzykami Black Jacka?

Muszę powiedzieć, że muzycy z Black Jacka są świetni. Te dwa utwory, które z nimi nagrałem brzmią bardzo dobrze. Nie wiem, co dalej będziemy nagrywać, ale nasza współpraca na pewno nie skończy się na tych dwóch utworach.

Czyli przewidujesz dalszą współpracę z Black Jackiem?

Tak, jak najbardziej.

 

A myślisz o solowym projekcie?

Tak, od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem założenia własnej grupy. No i stało się. – stworzyłem nowy projekt. Wszystkie utwory skomponowane są przeze mnie. Kilka z nich napisałem pare lat temu. Jeden pochodzi nawet z połowy lat osiemdziesiątych. Nad aranżacjami pracowałem wspólnie z Marcinem i Pawłem. Tekstami zająłem się sam. Postawiłem na język polski. W skad mojego zespolu wchodzi Marcin „Viking” Leitgeber na bebnach, z ktorym gralem w TTG i Pawel Stachowiak na basie, ktory gral między innymi z Pilichowskim i Radulim.

Powiedz coś więcej o tych tekstach…

Teksty dotyczą sytuacji, w której znajduje się teraz nasz kraj i nie tylko. W zasadzie dotyczą sytuacji, w której znajduje się cała Europa. Są bardzo teraźniejsze.

A od strony muzycznej co możesz powiedzieć o swoim nowym projekcie?

Chciałem, żeby nasza muzyka obejmowała hardrock i oldskul, ale moim zdaniem wyszedł z tego świeży, ostry rock.

To masz skład, masz muzykę, masz teksty – a co z nazwą?

Bardzo długo myślałem nad nazwą. Moją nową grupę nazwałem Mega Joga.

Czyżbyś sam był joginem?

Joginem rocka (śmiech). Mega joga to moje powiedzenie z lat osiemdziesiątych. Kiedy coś bardzo mi się podobało, mówiłem na przykład „kurwa, to jest dopiero mega joga”. Mówiłem też tak, gdy coś było trudne do zrobienia, ale przynosiło świetny efekt. Myślę, że ta nazwa pasuje do tego projektu.

Macie już jakieś utwory, tak?

Tak, chętnie o nich opowiem. Na płycie, którą planuje wydać znajdzie się cover Jacka Skubikowskiego „Ja tu tylko śpię” oraz moje własne utwory – „Magazin”, „Euro grawitacja”, „Mega Joga” i „Marzenia Al Capone” oraz “Ogień”. Są to proste kawałki – matematyką i skomplikowanym graniem zajmowałem się wystarczająco długo. Teraz zmierzam ku prostocie.

 

Próbowaliście już nagrać te utwory? Wspomniałeś, że planujecie wydać płytę…

Tak, właśnie wróciliśmy z warszawskiego studia Izabelin, którego właścicielem jest Andrzej Puczyński. Zarejestrowaliśmy dziewięć utworów. Jeszcze nie w całości – mamy bębny, gitarę i bas. Brakuje tylko solówek i wokalu. Wracając jeszcze do zespołu Black Jack – na płycie chcę umieścić „Rehab”, czyli numer nagrany właśnie z tym składem.

Amy Winehouse w rockowym wydaniu…

Tak, ludzie twierdzą, że to dobry numer, dlatego będzie jednym z dziesięciu utworów na płycie.

To kiedy zaczniecie koncertować?

Późną jesienią, może nawet zimą.

Zmieńmy temat – wspomniałeś o Andrzeju Puczyńskim, który podobnie jak Ty jest jurorem Eliminacji do Przystanku Woodstock. Jak oceniasz poziom zespołów, które się do nich zgłosiły?

W tamtym roku przesłuchałem płyty 680 zespołów. Poziom był dobry. W tym roku przyszło o 100 płyt więcej. I muszę powiedzieć, że poziom jest o wiele wyższy. Jestem wręcz zauroczony kapelami eliminacyjnymi. Są jednak kapele, które powinny jeszcze trochę poćwiczyć. Sporo mnie one nauczyły – wiem jak nie grać (śmiech).

A czy wśród półfinalistów i finalistów były kapele, które szczególnie Ci się podobały?

Tak, oczywiście. Jestem zaskoczony sceną folkową. Naprawdę podobał mi się wrocławski finał na tę scenę. Kapela Back To The Ocean po prostu mnie zauroczyła. No i oczywiście Kabanos – nie wiedziałem, że mają tak dużo fanów. Jeśli chodzi o dużą scenę, to podobały mi się zespoły Hope, Rust, Poparzeni Kawą Trzy i  wiele, wiele innych. Poziom był bardzo wysoki. Za rok będzie pewnie jeszcze wyższy.

Jako juror Eliminacji widzisz jak teraz wygląda scena. Czy mocno zmieniła się od czasów, kiedy Ty zaczynałeś grać?

Zmieniła się nie do poznania. Kiedyś było o wiele trudniej, bo nie było sprzętu. Inaczej się też występowało. Wszystko zmieniło się na przestrzeni ostatnich 20 lat. Kiedyś ludzie, którzy wchodzili w muzykę musieli być bardzo kreatywni. Wszystko trzeba było zrobić samemu – od ciuchów po gitary. Teraz start jest dużo lepszy.

A czy teraz łatwiej jest zaistnieć?

Od długiego czasu dużo ludzi podchodzi do mnie i mówi, że chciałoby grać tak jak ja. Dobrze, tylko po co? W tym kraju trzeba być charakterystycznym.

Sugerujesz, że to kwestia nie tylko muzyki?

Tu trzeba mieć pomysł. Wszystko tkwi w pomyśle. Dziś trudno jest zaistnieć, ponieważ istnieje o wiele więcej kapel. Kiedyś było ich mniej.

Nawiązując do Twojego wieloletniego doświadczenia muzycznego – czy zdarzyły Ci się jakieś ciekawe sytuacje, o których mógłbyś opowiedzieć?

Było ich całkiem sporo. Najlepszy był chyba przełom lat 80-tych i 90-tych. Największym wariactwem była trasa Sepultury z Turbo. To było chyba największe wariactwo mojego życia. Szalenie się wtedy bawiliśmy. Nawet muzycy Sepultury byli pod wrażeniem (śmiech).

To może opowiesz o jakimś szczególe. Cały czas mam wrażenie, że pływamy po powierzchni…

Gdybym zaczął mówić o szczegółach, to wyszedłbym stąd w kajdankach (śmiech). Świetne imprezy były między innymi u Titusa na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Co piątek spotykaliśmy się na tak zwanych „tradyszyn”. Trwały one do niedzieli. Sporo wtedy piliśmy. Więcej wolę nie mówić (śmiech).

Mogliśmy usłyszeć Cię na płycie „Potrafimy Zwyciężać”. Jakie znaczenie miało dla Ciebie wzięcie udziału w projekcie upamiętniającym Powstanie Wielkopolskie?

Było to dla mnie olbrzymim zaskoczeniem, że Gosia Kaczmarek zwróciła się do mnie z tą propozycją. Byłem tym bardzo zaszczycony. Odebrałem to jako wyróżnienie. Nie ukrywam, że nagranie utworów na „Potrafimy Zwyciężac” było dla mnie wyzwaniem. Chopin czy Hymn Polski w wykonaniu gitarowym to nie jest prosta sprawa. Wymagało to ode mnie ciężkiej pracy. Wiele się dzięki temu nauczyłem.

A co w ogóle myślisz o tego typu inicjatywach, które za pomocą muzyki upamiętniają historię?

Tego typu inicjatywy są świetne. Powinno ich być jak najwięcej, żeby przypominać młodym ludziom o tak ważnych wydarzeniach jak Powstanie Wielkopolskie.

Skoro mówisz o młodych ludziach, to zapytam o rady, jakich mógłbyś udzielić młodym ludziom. Chodzi oczywiście o rady, jakich mógłbyś udzielić młodym zespołom…

Przede wszystkim młodzi powinni grać to co mają w sercach i to co mają w głowie. Często powtarzam młodym, którzy do mnie przychodzą „graj nawet jednym palcem, ale zrób to tak, żeby miało to charakter”. Właśnie o to chodzi – trzeba grać prosto, ale z charakterem. Nie ma sensu grać jak ktoś inny.

Na koniec – ostatnie słowo należy do Ciebie…

Płyta mojego projektu wyjdzie mam nadzieję późną jesienią. Gościnnie pojawi się na niej dwóch gości – znanych muzyków, którzy są teraz na topie. Nic więcej jednak nie mogę teraz powiedzieć. Powiem krótko – zapraszam do słuchania Mega Jogi.

Dzięki za rozmowę.

Kategorie Wywiady