Zamów debiut Know w preorderze
Na pierwsze LP nu-metalowcy z Wrocławia czekali trzynaście lat. No i jest.
Terrific Sunday... akustycznie
  Nagranie "Streets of Love" bez prądu, to pokłosie udziału w projekcie Informal Sounds. ...
Nie umilkły jeszcze echa "Trójkątu warszawskiego", a Taco Hemingway już publikuje nowy mat...
Koncertowe wideo od Afromental
Nagranie utworu "Mental House" miało miejsce podczas grudniowego koncertu w Stodole.
Skindred i inni na Czad Festiwal
Pięciu nowych artystów - dwóch zagranicznych oraz trzech znad Wisły.
Kto na Rawa Blues? Sam zdecyduj!
W głosowaniu bierze udział sześć zespołów. Potrwa ono do końca lipca. 

Recenzje

piątek, 18, maj 2012

Sicknest "Demo" - recenzja

 

Czasem zupełnie niepozorne wydawnictwa kryją w sobie pozytywne zaskoczenie. Mimo że płyta którą zespół Sicknest podrzucił do naszej redakcji jest niezwykle skromna, zarówno pod względem treści jak i jej wydania, zdecydowanie warto zapoznać się z twórczością tego zespołu.

 

Sześcioosobowy skład Sicknest powstał zaledwie rok temu w Sosnowcu i Katowicach. Praktycznie każdy z muzyków udzielajacych się w tej formacji ma za sobą epizody w innych składach, jednak wspólnie zdecydowali się, jak sami to okreslaja, "założyć projekt o niebanalnym ukierunkowaniu muzycznym". Płyta zatytułowana po prostu "Demo 2012" zawiera niestety tylko dwa, za to całkiem rozbudowane, wielowątkowe i pełne pomysłów utwory – zespół zapewne cały czas pracuje nad kolejnymi i prezentuje więcej na swoich koncertach. Jak na debiutancką próbkę działalności zespołu, krążek ten brzmi zaskakująco nieźle - Sicknest określa swoją muzykę jako Metal/Progressive/Experimental, i to chyba najlepszy klucz do sklasyfikowania tych dzwięków. Zespół posiada sporo progresywnego zacięcia – nie spodziewajcie się jednak technicznych popisów w stylu Dream Theater. Sicknest próbuje zbudować swój styl w materii raczej klasycznego metalu, ubarwiajac go nieco nowoczesniejszymi brzmieniami. Otwierający płytę, trwajacy ponad sześć minut "Kill Or Be Killed" to przykład własnie takiego grania – spokojne intro przechodzi w heavymetalowe wymiatanie, zwieńczone świetnymi partiami gitar. Drugi, niemalże ośmiominutowy utwór, opatrzony nazwą zespołu, to już przykład nieco nowoczesnego brzmienia - ciekawa rytmika, zniekształcony efektami wokal i rewelacyjna praca perkusji. Umiejętnościom technicznym muzyków także nie można niczego zarzucić - sprawny wokalista obdarzony mocną i ciekawą barwą głosu, niekiedy poruszajacego się także w wyższych rejestrach, świetnie uzupełniający się gitarzyści (brawa za solówki!), klawiszowiec dodający muzyce odpowiedniego patosu, punktualna sekcja, a przede wszystkim, pełen inwencji, gęsto grający bębniarz. Sicknest to naprawde nieźle zapowiadajace się zjawisko – imponujące technicznie, na swój sposób oryginalne, unikające bezmyślnego kopiowania innych i szukające własnego stylu dzięki ciekawemu łączeniu wielu gatunków. Rozejrzyjcie się za nimi bo naprawdę warto. Czekamy na więcej!

 

Krzysztof Stachowiak

Kategorie Recenzje płyt