Jimiway Blues Festival już dziś
Święto bluesa w Ostrowie Wielkopolskim obchodzi w tym roku 20 - lecie.
FZ Tour vol.5: Baobab i Rootzmans
Słoneczne reggae w Katowicach już w najbliższą sobotę.
Michael WIN Band wraca na bluesową scenę.
Zespół zapowiada płytę i koncerty w Polsce.
SPAM - Sztuka, Pasja, Artyści, Marzenia
  Inicjatywa promuje ludzi niebanalnych, ambitnych i twórczych.  
Raggafaya w klipie i na scenie
Terrrapia Tour potrwa do połowy grudnia.
Yelram wraca z koncertami
Koncertową jesień rozpoczną w Ostrowie Wlkp.

Recenzje

piątek, 18, maj 2012

Sicknest "Demo" - recenzja

 

Czasem zupełnie niepozorne wydawnictwa kryją w sobie pozytywne zaskoczenie. Mimo że płyta którą zespół Sicknest podrzucił do naszej redakcji jest niezwykle skromna, zarówno pod względem treści jak i jej wydania, zdecydowanie warto zapoznać się z twórczością tego zespołu.

 

Sześcioosobowy skład Sicknest powstał zaledwie rok temu w Sosnowcu i Katowicach. Praktycznie każdy z muzyków udzielajacych się w tej formacji ma za sobą epizody w innych składach, jednak wspólnie zdecydowali się, jak sami to okreslaja, "założyć projekt o niebanalnym ukierunkowaniu muzycznym". Płyta zatytułowana po prostu "Demo 2012" zawiera niestety tylko dwa, za to całkiem rozbudowane, wielowątkowe i pełne pomysłów utwory – zespół zapewne cały czas pracuje nad kolejnymi i prezentuje więcej na swoich koncertach. Jak na debiutancką próbkę działalności zespołu, krążek ten brzmi zaskakująco nieźle - Sicknest określa swoją muzykę jako Metal/Progressive/Experimental, i to chyba najlepszy klucz do sklasyfikowania tych dzwięków. Zespół posiada sporo progresywnego zacięcia – nie spodziewajcie się jednak technicznych popisów w stylu Dream Theater. Sicknest próbuje zbudować swój styl w materii raczej klasycznego metalu, ubarwiajac go nieco nowoczesniejszymi brzmieniami. Otwierający płytę, trwajacy ponad sześć minut "Kill Or Be Killed" to przykład własnie takiego grania – spokojne intro przechodzi w heavymetalowe wymiatanie, zwieńczone świetnymi partiami gitar. Drugi, niemalże ośmiominutowy utwór, opatrzony nazwą zespołu, to już przykład nieco nowoczesnego brzmienia - ciekawa rytmika, zniekształcony efektami wokal i rewelacyjna praca perkusji. Umiejętnościom technicznym muzyków także nie można niczego zarzucić - sprawny wokalista obdarzony mocną i ciekawą barwą głosu, niekiedy poruszajacego się także w wyższych rejestrach, świetnie uzupełniający się gitarzyści (brawa za solówki!), klawiszowiec dodający muzyce odpowiedniego patosu, punktualna sekcja, a przede wszystkim, pełen inwencji, gęsto grający bębniarz. Sicknest to naprawde nieźle zapowiadajace się zjawisko – imponujące technicznie, na swój sposób oryginalne, unikające bezmyślnego kopiowania innych i szukające własnego stylu dzięki ciekawemu łączeniu wielu gatunków. Rozejrzyjcie się za nimi bo naprawdę warto. Czekamy na więcej!

 

Krzysztof Stachowiak

Kategorie Recenzje płyt