
To bez wątpienia jedno z najciekawszych wydarzeń tegorocznej jesieni, głównie z powodu idei towarzyszącej wydaniu tej płyty. Idei której głównym celem jest pielęgnowanie pamięci o wydarzeniach Powstania Wielkopolskiego a przede wszystkim uświadomienie nieco młodszym słuchaczom, że patriotyzm nie jest tylko pustym frazesem ze słownika.
O całej otoczce i zaangażowaniu wielu ludzi w powstanie tej płyty powiedziano już wiele, i zapewne wiele jeszcze będzie się mówić, warto jednak skupić na tym co najważniejsze - czyli na warstwie muzycznej. „Potrafimy zwyciężać” to niemal idealny concept album, swoją konstrukcją przypominający nieco słuchowisko radiowe, głównie za sprawą rozmaitych przerywników łączących utwory. Urywki wiadomości i odgłosów walki, fragmenty pieśni patriotycznych, hymn Polski w gitarowym wykonaniu Tommy’ego The Rocka, czy też wiersz recytowany przez aktora Andrzeja Pieczyńskiego. To właśnie dzięki tym krótkim interludiom, album brzmi zaskakująco spójnie, mimo dość sporego rozstrzału stylistycznego - oprócz dominującego na płycie ciężkiego rocka mamy tutaj reggae, punk, hip hop a nawet folk. Na szczególną uwagę zasługuje także samo wydanie płyty -piękny, rozkładany digipack z bogatą ilustrowaną książeczką, w której naprawdę sporo jest do czytania.
Niezwykle popularna ostatnio Luxtorpeda to jedna z lokomotyw napędzających tę płytę. Początkowo przyjacielski projekt, teraz w zasadzie już pełnoprawny zespół Roberta „Litzy” Friedricha, jeszcze rok temu praktycznie nikomu nieznany. A dziś? Rewelacyjna debiutancka płyta, niesamowicie energetyczne koncerty, tysiące fanów i numer jeden na liście przebojów radiowej Trójki. „Za wolność” to jeden z mniej dynamicznych kawałków Luxów, nadrabiający za to klimatem. Hipnotyczny, najeżony ciężkimi riffami, z jak zwykle rewelacyjnymi bębnami Krzyżyka, okraszony intrygującym tekstem autorstwa Litzy i Hansa. Zupełnym kontrastem jest następujący po nim utwór Marshantii Dorren - to po prostu pięknie rozwijająca się, nieco teatralna, melancholijna ballada, przełamana nieco ostrzejszym brzmieniem gitar. Dzięki zespołowi K=I=W=I znów powracamy do cięższych brzmień - ich utwór to po prostu soczysta, ciężka, stonerowa jazda z miażdżącym brzmieniem, przypominająca nieco dokonania rodzimego Corruption. Kolejny wykonawca, Babilon to ekspresyjnie wykrzyczany tekst i niemalże punkowa agresja, trochę w stylu ostrzejszych utworów starego dobrego Dezertera. W klimacie cięższych brzmień, ale w nieco bardziej nowoczesnym wydaniu, pozostajemy za sprawą tria [deleted] –to jeden z bardziej klimatycznych momentów tej płyty, głównie za sprawą intrygującego głosu wokalistki ukrywającej się po pseudonimem Third Eye. Najdłuższy utwór tego zestawu, czyli zespół Enoly, tutaj w kolaboracji z nawijającym bez wytchnienia hiphopowcem Enrikle, to dla mnie największe pozytywne zaskoczenie tej płyty. Wykręcone, połamane brzmienie, świetna technika a przede wszystkim hiperaktywny perkusista - brzmi to naprawdę rewelacyjnie. Następny na liście kawałek zespołu The Sandals to murowany koncertowy hicior i kolejna wycieczka w stronę klasycznego punk rocka - tym razem w bardziej ulicznym wydaniu. Kultowej postaci poznańskiego hiphopu czyli Peji raczej przedstawiać nikomu nie trzeba - trzeba przyznać że jego próba zaadoptowania powstańczego tekstu do rapowej estetyki okazała się nadzwyczaj ciekawa. Niezwykle optymistyczny i pełen pozytywnej wibracji utwór zespołu Erijef Massiv to jedyny na tej płycie reprezentant nurtu reggae i dancehall. W podobnym, radosnym klimacie utrzymany jest także zamykający płytę utwór formacji Nowy Folklor Afro - Polski. To po prostu świetnie bujający, wielokulturowy folk, w zaskakujący sposób połączony z regionalnymi melodiami oraz tekstami.
Po niespełna trzech kwadransach docieramy do końca płyty - pozostaje lekki niedosyt, choć z drugiej strony to chyba optymalny czas na zaangażowanie i skupienie słuchacza. Na szczęście udało się uniknąć nadmiernego patosu i pompatyczności, co bez wątpienia jest jedna z zalet tej produkcji. Całość jest niezwykle przyjazna dla ucha - brzmi bezpośrednio i po prostu szczerze.
Dobrze się dzieje że w dzisiejszych, niełatwych przecież czasach powstają takie płyty - ku pokrzepieniu serc, poczuciu dumy i wskrzeszeniu nie tylko lokalnego patriotyzmu. „Potrafimy zwyciężać” to płyta nie tylko dla nas, Wielkopolan. To płyta którą śmiało możecie postawić na półce obok „Powstania Warszawskiego” Lao Che - od czasu tamtego krążka to chyba najciekawsze wydawnictwo poświęcone podobnej tematyce.
Recenzje płyt