
Przesłuchiwanie płyt debiutantów to zawsze wielka niewiadoma. Wskazówki, które otrzymuje się jeszcze przed uruchomieniem krążka, potrafią być mocno mylące. Pierwsze skojarzenie? Zarówno tytułem, jak i okładką nawiązują mi one do klasyka gatunku sludge metalu - Neurosis i ich rewelacyjnego "Times of Grace". Nasuwa się więc pytanie, czy w tym przypadku mamy do czynienia z niszczącymi dźwiękami przesterowanych gitar okraszonymi wrzaskami wokalisty i zabójczą ścianą dźwięku? Absolutnie nie.
Jest jednak jedna rzecz łącząca obydwie pozycje. Nastrojowość. O ile Neurosis tworzy ją poprzez długie, powolne i ciężkie utwory, tak Neurasja stawia na minimalizm. Bardzo dużą rolę odgrywa tu rewelacyjny głos panny Asji, gdyż doskonale wie jak, skupić na sobie uwagę słuchacza. Jest to zdecydowanie największy atut tej płyty, która miejscami przypomina mi dokonania duńskiej formacji Lampshade, innym zaś razem, mniej psychodeliczną, a bardziej jazzowo-trip-hopową wersję zespołu Księżyc. Choć są to zupełnie inne muzyczne światy, takie porównanie nasunęło mi się na samym początku przygody z Neurasją za sprawą utworu "Małymi krokami".
Z albumem tym jest trochę jak z jazdą polską koleją. Niby wolno, niby spokojnie, a podróż ta i tak potrafi przyprawić człowieka o ciarki na plecach. Choć wiesz, że nie powinno wydarzyć się nic nadzwyczajnego, minuty te spędzasz w pełnym skupieniu i wychwytujesz nawet najdrobniejszy szmer. Gdzieś w połowie drogi, gdy już zaczynasz się relaksować, nagle przygoda nabiera tempa. "Dusze" to jej najbardziej stromy zjazd, który też niespodziewanie się kończy. Nie. On się nie kończy, on się ury
Choć muzycy w swoich kompozycjach postawili na język polski (co się oczywiście chwali), tylna część digipacka zawiera także angielskie nazwy utworów. Być może oznaczać to będzie próbę zawojowania rynków zagranicznych materiałem posiadającym polskie teksty. Gdyby jednak ta zła, paskudna zagranica nie zechciała przygarnąć naszych rodaków, ponieważ nie potrafi ich zrozumieć, cóż. Jej strata.
Artur Kasprzyk
Recenzje płyt
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.