
Z Marcelle Spirit zetknąłem się już przy okazji wydania ich materiału promocyjnego z 2007 roku, który zawierał, m.in. singiel „Latarnie przy Reymonta”. Wydawnictwo wpadło mi w ręce przy odsłuchu setek innych w jakimś konkursie, a że wpadło już wówczas i w ucho, to pamiętam. Dlatego ucieszyłem się, gdy na redakcyjnym stole zawitała parująca jeszcze nowością debiutancka płyta zespołu zatytułowana po prostu „Marcelle Spirit”. Cóż po niej?
Dwanaście zgrabnych, melodyjnych, klasycznie „zwrotkow-refrenowych”, gitarowych kawałków przyprószonych nieco elektroniką plus intro.
Płyta brzmi bardzo żywo, bardzo rockowo – utwory są zróżnicowane, ciekawie zaaranżowane, poszczególne riffy przyjemnie plączą się po uchu. Dużym plusem zespołu jest wokal – minusem natomiast, chwilami irytujące teksty (np., „Klepsydra”). Nazywani są polską odpowiedzią na My Chemical Romance... hmmm... MCR nie lubię a MS mnie się podoba.
Ciekawostką jest, że „Marcelle Spirit” to również debiut wydawniczy wytwórni Modern Rock Revolution”.
Zasadniczo, płyta jest bardzo dobra, zgrabnie wymyka się schematom radiowo-telewizyjnej, pop rockowej nijakości. Myślę, że to, czym naprawdę jest i co ma do powiedzenia zespół Marcelle Spirit okaże się przy okazji kolejnych wydawnictw. Wyjście z progu dobre – oby wiatr Was poniósł we właściwym kierunku.
Paweł Boroń
Marcelle Spirit, „Marcelle Spirit”, CD 2009
zobacz:
marcellespirit.ovh.org
www.myspace.com/marcellespirit