Kolejni artyści na Enea Spring Break 2018!
Skład festiwalu powiększył się o…
Pamiętacie jeszcze Snow Patrol?
Będzie okazja sobie przypomnieć już w maju. Nowy krążek!
Hugo Race i Chris Eckman ponownie łączą siły
Czyli mamy nową Etno-płytę Dirtmusic! Nazywa się "Bu Bir Ruya".
Beach House i ich szczęśliwa „Siódemka”
Tak jest, nowe wydawnictwo nazywa się po prostu „7”.
 Nowa płyta w serii Polish Jazz!
„Human Things" - charyzmatyczny duet Agi Zaryan z Grzegorzem Dowiałło zapowiada album Piotra Wy...
David Byrne powraca z „American Utopia”
Były mózg Talking Heads z tuzinem gości na nowym albumie.

Newsy

Sławek Rapior :: wtorek, 22, lipiec 2014

WOW, to prawie już...


Jeżeli zauważyłeś ostatnio, że źle śpisz, a miękkie łóżko nie jest Ci przyjaciółką, matką i kochanką, czas spakować śpiwór i ruszyć w jedynym właściwym kierunku. Uwaga, uwaga – kostrzyńska ziemia wzywa. Wszyscy są zaproszeni. Nikt nie płaci. Wkrótce wyszalejesz się za cały rok. Ładuj baterię. Nadchodzi 20. Przystanek Woodstock!
 
Gdy przed tygodniem udaliśmy się na rekonesans pola woodstockowego do Kostrzyna nad Odrą, niewiele wskazywało na to, że na przełomie lipca i sierpnia odbędzie się tu jeden z większych w Europie festiwali muzycznych – Przystanek Woodstock. Szkielet sceny rósł w oczach, z linii lasku sterczały pojedyncze namioty pierwszych Woodstockowiczów, a ekipy budowlane przecinały teren ciężkimi pojazdami wznosząc pióropusze kurzu i pyłu. Tyle.

Depcząc tę ziemię dwa tygodnie później stąpałbym po twarzach ludzi w gęsto porastających pole obozowiskach. Pozwalał, aby przytulali mnie lub lali po tyłku paskiem w zamian za ciepłe piwo. Poddawał się całej masie spontanicznych akcji z ludźmi, których właśnie poznałem lub pamiętam z ubiegłych lat. Pozytywni popaprańcy są tu na wyciągnięcie dłoni. Wokół radosne, wykrzywione od słońca twarze ludzi, którzy tak, jak ty są tu, by pielęgnować tradycję zrodzoną przed dwudziestoma laty. Są tu by na chwilę uciec od wszystkiego co stare i złe i zanurzyć się w strumieniu energii dyktowanej setkami tysięcy głodnych emocji ciał. By tworzyć historię niepowtarzalnego zjawiska przyjaźni z muzyką w tle. Bo to Woodstock właśnie.
 
Przez Kostrzyn nad Odrą na przełomie lipca i sierpnia przewinie się kilkaset tysięcy osób. Przystanek Woodstock to taki magnez, który przyciąga wszelkiej maści osobliwości z różnych stron kraju. Na trzy dni, tydzień lub dłużej wyłazimy spod kamieni w zacienionych miejscach, by rzucić wyzwanie słońcu i sprawdzić ile wytrzyma nasze ciało i umysł. Przybywamy z namiotami i plecakami, wbijamy śledzie w wysuszoną ziemię i zamieszkujemy. Jesteśmy solą tej ziemi i przyjechaliśmy tu, by zabrać co nasze, by zapomnieć o całym mrocznym świecie i na tych kilka dni oddać się szaleństwu. Poddajemy się bez walki wyjątkowemu klimatowi muzyki i jedności. Integracja to podstawa w tym miejscu. Podobnie jak beztroska wypisana na twarzy. Uśmiechy przebijające się przez grymas zmęczenia widać już od wypełnionego przyjezdnymi dworca, skąd do festiwalowego pola jest blisko 4km. Tą drogą przewala się z wolna korowód, przypominający potężnego węża, który pożera wszystko na swej drodze. Ruch uliczny zastyga, ostatni patrol policji żegnamy przy rondzie i po krótkiej przeprawie przez las... jest.
 
Jak znikąd wyrasta miasteczko Woodstock. Setki tysięcy kolorowych namiotów, tworzących mini obozy, nowe państwo w państwie, którym rządzą prawa miłości, przyjaźni, muzyki, jedności i tolerancji. Tworzymy żywy organizm, który do spełnienia potrzebuje podstawowych impulsów. Ludzie w strojach, pokręconych niczym z najbardziej pojechanych snów manifestują wolność i letni luz. Gdzieś nad wszystkim majaczy potężna scena, którą w niecały tydzień postawiła dwudziestoosobowa ekipa. To jedno z czterech muzycznych punktów festiwalu, na którym zagra w tym roku łącznie 75 kapel. Do tego masa spotkań, eventów, warsztatów, akcji i wydarzeń, więc ładuj akumulator, bo nie jedziesz na piknik z koleżankami babci. Kiedyś spojrzysz wstecz i popijając melisą tabletki na zgagę powiesz: „byłem tego częścią”. Na kilka chwil wyszedłem poza siebie i stałem się kółkiem w machinie mojej generacji, machinie napędzanej impulsem wolności, która właśnie tu na Woodzie eksploduje blaskiem przyciągającym oczy całego świata.
 
Bo Przystanek Woodstock to nie dni w kalendarzu, to nie miejsce na granicy Polski i Niemiec, zespoły, czy festiwalowe atrakcje. Woodstock to stan umysłu – niekończąca się opowieść pisana przez Was, którzy z roku na rok przybywacie tu, by zamienić kilka zwykłych dni na opasły wór wspomnień, których nie odbierze Wam żadna lepka łapa. To dzieje się właśnie teraz. Za kilka dni weźmiesz głęboki oddech, pociągniesz długi łyk, rozejrzysz się wokół i powiesz: „Siema Woodstock”! Będziesz jednym z pół miliona zwycięzców, którzy przebyli długą drogę (trwało to rok), żeby wycisnąć z tego miejsca ile tylko się da i tyle samo oddać magicznej kostrzyńskiej ziemi. Masz na to mnóstwo czasu, bo Woodstock nie zasypia. Więc co odpowiesz, jeśli ktoś zawoła: „zaraz będzie ciemno”..? Może po prostu: „Zamknij się”;). To powinno wystarczyć. 
Kategorie Newsy | Polecamy

Partnerzy

Współpracujemy