Eliminacje 2012_1




artykuly Zespół "Nie ma drogi na skróty" - wywiad z Quo Vadis

 

 

Quo Vadis – niekwestionowana legenda polskiego metalu, w przyszłym roku obchodzi 25 - lecie działalności. Po poznańskim koncercie charytatywnej trasy dla Covana, zadaliśmy im parę pytań. Członkowie Quo Vadis okazali się tak sympatycznymi rozmówcami, że przegadaliśmy prawie godzinę. Efekty znajdziecie poniżej.


Jak doszło do Waszego uczestnictwa w trasie dla Covana?

Tomasz „Skaya” Skuza: Temat Covana jest nam znany już od dłuższego czasu, strasznie mu kibicujemy i trzymamy za niego kciuki. Darek z Creative Music zorganizował tą całą trasę i zaproponował nam żebyśmy zagrali gdzieś w pobliżu naszego miejsca zamieszkania, czyli Szczecina – wybraliśmy Wrocław i Poznań, bo po prostu lubimy tutaj grać – jutro jedziemy do Wrocławia.

 

Co sądzicie na temat tego typu imprez charytatywnych? Czy braliście kiedyś udział na przykład we WOŚP?

TS: Braliśmy nieraz udział w WOŚP. Mieliśmy także na swoim koncie kilka tego typu działań, może nie do końca koncertowych. Nasza znajoma w Warszawie, cierpiała na ciężki przypadek nowotworu – jej wielkim marzeniem było nauczyć się grać na perkusji. Znaleźliśmy kogoś kto sprezentował jej tę perkusję, nasz bębniarz także podarował jej część zestawu, po czym zawieźliśmy jej całość. Niestety sprawa zakończyła się przykro, pociesza nas jedynie ta świadomość, że chociaż w tych ostatnich chwilach, udało się spełnić marzenia tej dziewczyny. A wracając do pytania – na pewno nie odżegnujemy się od tego typu działań. Zwłaszcza jeśli chodzi o Covana, który w zasadzie uległ wypadkowi, który mógłby przydarzyć się każdemu z nas, muzyków – czyli podróżując busem. Wystarczy też wspomnieć Pawła Bergera z Dżemu, czy też Monikę Kuszyńską z Varius Manx…

Marcin „Cimas” Szeremeta: Są to strasznie przykre sprawy, ale tak po prostu jest – zespoły poruszają się po całej Polsce jeżdżąc bardzo dużo, tak naprawdę koncert jest zaledwie małym ułamkiem tego wszystkiego, trasy to głównie siedzenie i jazda w busie. Kibicujemy strasznie Covanowi i bardzo byśmy chcieli, żeby wrócił do pełni zdrowia i żebyśmy zagrali z nim na jednej scenie.

 

Powstaliście w 1988 roku. W przyszłym roku stuknie wam 25 lat. Jak odnajduje Was współczesna, nieco młodsza publiczność? Czy macie jakąś stałą grupę wiernych fanów, czy udaje wam się cały czas zdobywać nowych?

T.S: To jest dość trudne pytanie - cały czas generalnie gramy to co lubimy i to co nam się podoba. To zależy też od miejsca i ludzi – jeśli przyjdzie więcej naszych rówieśników, oni są bardziej szczęśliwi gdy słyszą nasze starsze kawałki, takie jak „NKWD” albo „Trzy szósteczki”. Z kolei są też takie miejsca, gdzie przychodzą młodsi ludzie, którym bardziej pasuje to co np. gramy na płycie „Infernal Chaos”. Wtedy też gramy więcej nowych rzeczy. Chociaż generalnie nie ma na to zasady.

 

A propos wspomnianej wcześniej rocznicy, czy zamierzacie ją jakoś specjalnie obchodzić?

T.S: Oczywiście, jest to taka nasza tradycja. Obchodziliśmy nasze dziesięcio, piętnasto, i dwudziestolecie. Jeszcze nie myśleliśmy co dokładnie zrobimy, ale postaramy się żeby było to huczne (śmiech). Mamy materiał na pewnego rodzaju płytę składankową, która zawierałaby wersje demo utworów z naszych płyt, kawałki nigdzie nie publikowane, rożnego rodzaju rarytasy. Chociaż wydaje nam się, że taka płyta to jeszcze nic szczególnego, chcielibyśmy wzbogacić ją jakimś DVD, czy jakimiś nowymi numerami, albo starymi utworami w nowych wersjach. Ten temat jest otwarty jak na razie. Po wydaniu „Infernal Chaos” planowaliśmy wydać epkę z kilkoma utworami z tej płyty po polsku. Pomyśleliśmy jednak, że te kilka utworów to za mało i chcielibyśmy to wydawnictwo jakoś rozszerzyć. Stąd ten pomysł na nagranie kilku naszych „szlagierów” w nowych wersjach. Zobaczymy jak to się uda i na ile będzie nas to zadowalać.

 

 

Wracając do ostatniej płyty, co sprawiło że zdecydowaliście się ją nagrać w całości po angielsku?

T.S: Pierwotnie powstawała ona i po polsku i po angielsku. W sumie nie mieliśmy większego parcia na anglojęzyczną wersję, jednak gdy zaczęliśmy obmawiać tematy kontraktowe i dystrybucyjne z niemiecką firma Twilight, oraz z firmą Metal Scrap z Ukrainy, wymogło to na nas konieczność nagrania płyty po angielsku, gdyż oni tego oczekiwali. Przyzwyczailiśmy się już do tego, że ta płyta jest właśnie w tej formie, bardzo nam się to podoba.

M.S: Tak naprawdę uważam, że niewiele jest zespołów które potrafią sprzedać swój ojczysty język za granicami. Ewenementem są na przykład: Rammstein, Die Toten Hosen...

 

Czy odnosicie wrażenie, że dzisiaj jest o wiele łatwiej wystartować młodemu zespołowi niż kiedyś?

M.S: To chyba są dwa odrębne okresy. Przełom lat 80 i 90 był okresem ogromnej prosperity, jeśli chodzi o muzykę rockową. Ta muzyka znajdowała się w radio, można było zobaczyć ją w telewizji, do tego był Jarocin, była Metalmania. Każdy tego typu koncert był świętem. Także na koncerty zespołów, które grały po sąsiedzku, po garażach, przychodziła masa ludzi, znajomych, przyjaciół, ludzie byli spragnieni muzyki i zabawy. Teraz niestety żyjemy w takich czasach, że ludzie wolą kliknąć myszką, odpalić YouTube i zobaczyć jak grają zespoły w Internecie, niż ruszyć tyłek i pójść do klubu na koncert. Tym bardziej że Internet spowodował to, że tej muzyki i wszystkich zespołów jest naprawdę potworna ilość. Każdy zespół może we własnym zakresie nagrać płytę, technika także strasznie poszła do przodu. Kiedyś tego nie było, był magnetofon „Kasprzak” i brzmiało to wiadomo jak. Zespół żeby nagrać płytę, musiał wyłożyć ciężkie pieniądze na studio. Teraz nie ma takich ograniczeń – właśnie to głównie przemawia na plus za dzisiejszymi czasami.

 

A nie sądzicie, że w tym wszystkim było jednak trochę uroku? Że trzeba było się naprawdę postarać żeby zdobyć jakąś płytę, biegało się i przegrywało kasety, demówki, podczas gdy dzisiaj za pomocą kilku kliknięć ściągamy całą dyskografię danego zespołu?

M.S: Zawsze będziemy wspominać te czasy z sentymentem. Bardzo miło wspominam tamte lata.

T.S: Chyba każdy wspomina młodzieńcze lata z rozrzewnieniem, kogo byśmy się nie spytali. Tamte czasy zawsze będą nam się kojarzyły fajnie, tak samo jak za jakiś czas będziemy wspominać, to co jest teraz. A jeśli chodzi o muzykę – jest coraz większa dostępność do studia, jest wiele możliwości rejestrowania dźwięku, mimo że zawsze pozostaje bariera, jeśli chodzi o warunki cenowe. Oczywiście, jeśli chcesz nagrać dobrze płytę, a nie byle jak, musisz udać się do studia, które będzie kosztować. Na pewno prościej jest jeśli chodzi o instrumenty, sam pamiętam jak mój tato jako pracownik fizyczny zarabiał ok. 80 marek, a gitara Hohner, na którą dzisiaj nawet byś nie splunął, kosztowała 500 marek, czyli prawie roczne zarobki. Dzisiaj idziesz po prostu do sklepu i kupujesz co chcesz, nie ma praktycznie rzeczy nieosiągalnych. A dlaczego jest trudniej? Internet, oprócz tego że jest też wynikiem tego postępu technologicznego, strasznie ogłupia ludzi. Staliśmy się społeczeństwem plastikowym, obrazkowym, coraz mniej osób czyta książki i gazety, wszystko jest podane na tacy, łopatą do głowy. Do tego dochodzi MTV, które wychowuje sobie przyszłe pokolenia, promując papkę i wszystko co jest łatwe, przyjemne, kolorowe i proste. Wzorce, które obowiązywały 20 lat temu, odchodzą dziś do lamusa. Uważam że muzyka rockowa, punkowa, metalowa, czyli po prostu muzyka ciężka, jest wyrazem naturalnego buntu młodego człowieka, czymś co po prostu wypływa z jego natury. Dzisiejsze dzieciaki nie mają przeciwko czemu się buntować. Kiedyś np. najpopularniejszym polskim zespołem była Armia – byli wtedy na absolutnym topie, pojawiali się jako gwiazda w telewizji, etc. Który z metalowych zespołów dzisiaj, no może wyłączając Behemotha, który wszedł na salony dzięki Nergalowi, pojawia się regularnie w mediach?

 

Co sądzicie o zdobywaniu popularności przez programy takie jak „X – Factor” czy tez „Must Be The Music”?

M.S: Mam dorastającego syna, który otworzył mi oczy na pewne sprawy. Nie podobały mi się tego typu programy, tam naprawdę nie są promowani uczestnicy tylko jurorzy, to oni są gwiazdami, a nie występujący, którzy są mniej lub bardziej barwnym dodatkiem. Wkurzało też mnie to, jak przejmowali się oni tym, co mówi jury. Mój syn stwierdził, że udział w takim programie jest lepszą alternatywa dla tych wszystkich młodych ludzi, niż stanie po bramach, plucie na chodnik i picie piwa – ci ludzie mają swoje pasje, niech robią wszystko żeby je pokazać światu, niech robią coś ze swoim życiem i mają dzięki temu swoje 5 minut. Dzięki temu spojrzałem na to z innej perspektywy.

T.S. Ja mam trochę żal, zdaję sobie sprawę że te programy mają swoje odpowiedniki, ale od programu „Idol”, wykreowała się postawa jurora, jako człowieka nie motywującego, ale wyłącznie krytykującego, wręcz poniżającego innych. Zupełnie nie rozumiem takiego dołowania ludzi i nie podoba mi się to. Później przeszło to także do innych programów. Wierzę, że mimo to, znajduje się tam wiele talentów...

M.S. Jest wiele utalentowanych ludzi, niech szukają tam swojej szansy. Życzymy im dużo wiary we własne wartości, a nie zdawania się na opinie ludzi, którym może się to podobać lub nie. Ilu ludzi, tyle gustów. Nie ma sensu płakać ani rozpaczać, tylko dlatego że pan z telewizji powiedział że jesteś slaby. Jeśli wierzysz w to co robisz, to osiągniesz to.

 

 

Nawiązując do tego tematu – czy jako zespół, który istnieje już tyle lat, macie jakieś rady dla wszystkich tych, którzy zaczynają grać i próbują swoich sił na scenie, np. młodych zespołów metalowych?

T.S. Nie ma absolutnie żadnego złotego środka, wszyscy w zasadzie borykamy się z tymi samymi problemami - brakiem wydawcy, mało koncertów, występy płatne lub bezpłatne. Teoretycznie, biorąc pod uwagę nasz staż, powinniśmy mieć to już za sobą, ale dotyka nas w tym samym stopniu, podobnie jak i wiele innych zespołów.

M.S. Uwierzcie po prostu w siebie, nie zwracajcie uwagi na opinie. Nie liczcie na to, że przyjdzie do was pan z cygarem i zaproponuje wam kontrakt na milion. Nie ma drogi na skróty. Żeby coś osiągnąć, musi być praca. Ta droga jest długa, nic nie stanie się w pięć minut. Często jest tak, że mimo wielkiej pracy nie widać efektów, ale to nie jest powód, żeby poddać się i przestać.

T.S. Jest dokładnie tak jak mówisz. W momencie gdy zakładasz zespół, marzysz o koncertach, płytach itd. Trzeba mieć świadomość, że nawet jeśli nie pojawi się ten pan z cygarem, mimo tego nie przestawać marzyć, tylko robić to co się lubi. Płynie z tego naprawdę dużo frajdy. Dzięki temu że gramy, odwiedziliśmy wiele miejsc zarówno w Polsce jak zagranicą, poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi. To są właśnie te momenty, w których myślisz sobie, że dlatego właśnie warto było grać - żeby przyjechać np. do Sewastopolu, spotkać tamtych ludzi, przeżyć ten niepowtarzalny klimat, którego nie dostąpilibyśmy jako zwykli turyści. Ważna też jest przyjaźń – my mamy strasznie dużo frajdy ze wspólnego grania, strasznie lubimy ze sobą przebywać. Robić to po prostu z ludźmi, których się lubi.

 

Czyli nie liczą się korzyści materialne? Mimo tej ciężkiej harówy liczy się przyjemność że samego grania, chociażby dla garstki oddanych fanów?

M.S. To kwestia celów - czy grasz by mieć z tego przyjemność, czy też robisz to dla sławy, która można zdobyć na wiele sposobów - pokazując tyłek w mediach lub też ciężko pracując, czerpiąc przyjemność z grania. Zależy co kto woli.

 

Dzięki za rozmowę!

 

Rozmawiał: Krzysztof Stachowiak

Foto: Dariusz Lazarroni Łasak

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Zespół

FZ tworzy:5132 zespołów
25660 muzyków
Dodaj zespółZnajdź zespół
 

Przeczytaj również...

Zapraszamy do lektury krótkiego wywiadu ze Zgredybillies                        
„To prawdziwy amerykański rock prosto z Warszawy. Jeden z tych zespołów, na których koncert wpadasz przypadkowo, a potem chcesz, żeby grali co tydzień” –...
Eris Is My Homegirl, to muzyczne objawienie ciężkiego grania z programu „Must Be The Music”.  Korzenie zespołu sięgają listopada 2008, lecz ...
Zapraszamy do lektury wywiadu z Romanem Bereźnickim - liderem grupy Lecter                      
Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Dawidem Portaszem z zespołu Jafia Namuel                
O muzyce Neurasji trudno powiedzieć jako o muzyce konkretnego nurtu. To oryginalna, zmierzająca w kierunku rockowej alternatywy twórczość, na którą...
Zespoły, które składają się wyłącznie z przedstawicielek płci pięknej należą w naszym kraju do rzadkości.                 ...
Blindead – jeden z najważniejszych zespołów nie tylko krajowego post-metalu, zakończył niedawno promocję swojego ostatniego albumu "Afflliction XXIX II...
Zapraszamy do przeczytania wywiadu z półfinalistą Eliminacji do Przystanku Woodstock.                  
Neuronia znowu wchodzi do studia. Zapraszamy do lektury wywiadu!                

Partnerzy

Jedynka Polskie RadioINVESTcon GROUP S.A.OwsiakNet.pl - Portal Pozytywnych InformacjiFundacja Wielka Orkiestra Świątecznej PomocyPrzystanek Woodstock FestivalIzabelin Studio
Salony Muzyczne RIFFPolsoundAplauz AudioCopernicus Center FundationESS Audio

Współpracujemy z...

Dla StudentaKlub FABRIKA PoznańRadio RevoltaMusic MachinesTABASCO - Event Marketing i Produkcja TelewizyjnaPortal muzyków i realizatorów Realizator.plJimiWaySWAMPerkusistaFantom Media