
Dlaczego musieliśmy czekać na nową płytę aż 10 lat? Jak Lombard podchodzi do nowych trendów w muzyce? Jakie pokusy czyhają na muzyków? Co zespół sądzi o angażowaniu się w politykę? Jak zmieniła się w Polsce scena muzyczna? Odpowiedzi na te pytania, a także na wiele innych, znajdziecie w naszym wywiadzie. Zapraszamy do lektury!
Na początek pytanie, które pewnie zadaje Wam każdy - dlaczego musieliśmy czekać za nową płytą aż 10 lat? Jakie to uczucie "być znowu w grze"?
Grzegorz Stróżniak – Lombard wciąż jest w grze, dziś jednak trochę innej niż kiedyś. Wszystko się zmieniło! Cieszymy się, że zespół taki jak nasz z 30-letnią tradycją, nie musi ścigać się na pierwszych miejscach list przebojów. Współczuję młodym ludziom, którzy walczą z dzisiejszym okrutnym szołbiznesem. Jesteśmy artystami dojrzałymi, mamy poczucie własnej wartości. Nie musimy też nikomu nic udowadniać.
Marta Cugier - Szczególnie Grzegorz kompozytor tylu znanych przebojów, 15 płyt i 4 musicali. Przez 13 lat nauczyłam się od Grzegorza wiele m.in. czekać, być cierpliwą i doceniać to co mam.
Grzegorz Stróżniak – Przekładaliśmy premierę płyty ShowTime wiele razy. Nie jest łatwo być w tym Kraju artystą. Nie tylko debiutantem ale i artystą kompletnym z sukcesami i porażkami. Może wzięliśmy sobie z Martą za dużo na głowę? Może po prostu tak miało być? Jesteśmy wokalistami, muzykami, Ja jestem kompozytorem, Marta pisze teksty, ale jesteśmy również managerami zespołu Lombard. Ciężko jest pogodzić te wszystkie funkcje. W 2001 roku stworzyliśmy firmę producencką Show Time Music Production, wszystko po to by móc realizować swoje projekty bez nacisków osób trzecich, wytwórni płytowych czy producentów zewnętrznych.
Marta Cugier - Mięliśmy złe doświadczenia z płytą „Deja’vue” i nie chcieliśmy powtarzać błędów. Wiedzieliśmy, że jeżeli nasza muzyka ma być szczera i nie być produktem „komercyjnym”, w złym tego słowa znaczeniu, to musimy stworzyć sobie odpowiednie zaplecze do pracy. Trwało to ponad 10 lat, bo marzenia niestety kosztują!
Grzegorz Stróżniak - Nie wszyscy muzycy Lombard’u to rozumieli i nie wszyscy wytrzymali próbę czasu. Z kilkoma musieliśmy się rozstać! Kolejne składy musiały się zgrać, a z czasem odczuwaliśmy potrzebę nagrania materiału od nowa. W końcu się udało mamy wspaniałych muzyków z którymi można optymistycznie patrzeć w przyszłość: Daniel GOLA Patalas – gitara, Michał GUMA Kwapisz Bas, Mirek Kamiński – perkusja.
Marta Cugier - Jak ktoś mi mówi, że Lombard nic nie robi od 12 lat i wraca do gry, to się wkurzam. Fakt od premiery autorskiej płyty Deja’vu minęło wiele lat, ale w międzyczasie wydaliśmy płytę koncertową „Lombard 20 lat – przeżyj to sam”, płytę DVD „W hołdzie Solidarności”, 4 single: „I say stop!”, Why? (Dlaczego), Roads to freedom, Football Fans , dziś ukazuje się płyta „ShowTime”, a już jesienią Swing.
Grzegorz Stróżniak – Trochę się działo! Zagraliśmy ok. 1000 koncertów w Polsce i dla Polonii na całym Świecie. Trzeba było to wszystko dopiąć, a że zależy nam na tym by nasze koncerty były ciekawe to mnóstwo pracy kosztowało nas dopięcie szczegółów. Stworzyliśmy 4 projekty koncertowe: W hołdzie Solidarności, Swing, Show i akustyczny… nie znam zespołu, który tyle inwestuje w siebie i tyle zrobił przez 12 lat! Nie otaczamy się sztabem 100 osób jak zachodnie gwiazdy. Wszystko co dzieje się w naszym zespołowym życiu to wynik naszej ciężkiej pracy, szczęścia, wsparcia Rodziny, Przyjaciół i Fanów oraz niezwykłej ekipy współpracowników jaką udało nam się stworzyć: realizatorów dźwięku, świateł, wizji, grafików, reżyserów, filmowców, fotografików, managerów kultury.

Czy pomysł na tytuł "ShowTime" wziął się z bogatej, multimedialnej oprawy Waszych koncertów? Podobno jesteście w tym pionierami ?
Grzegorz Stróżniak – Nie do końca. Najpierw płyta miała nosić tytuł „Musical” i choć ten utwór jest dla nas bardzo ważny to jednak nie wyczerpuje tematyki tego wydawnictwa. Płyta, którą stworzyliśmy jest naszym pamiętnikiem inspirowanym spotkaniami i rozmowami z „pięknymi ludźmi”. Ludźmi bogatymi wewnętrznie, dzięki bagażowi swoich doświadczeń i przeżyć.
Marta Cugier - Można powiedzieć o dwóch wymiarach tej płyty: muzycznym i społecznym. Taki jest dziś Lombard, dla ludzi i dzięki nim istniejemy i pracujemy. Muzyka jest wspaniałym nośnikiem emocji, który pozwala przekazywać ludziom wiadomości, docierać z przesłaniem, uwrażliwiać na jakieś problemy. Gramy dużo koncertów komercyjnych, ale również angażujemy się w wiele charytatywnych inicjatyw. Ta działalność pozwala nam dostrzegać to, czego inni nie widzą. Dlatego również na płycie ShowTime pojawiają się goście – niepełnosprawny przyjaciel zespołu Marek Siwek i raper KEBAB, którego poznaliśmy grając koncert w więzieniu w Nowogardzie.
Grzegorz Stróżniak – Ważny jest dla nas obraz i dźwięk. Teksty mają często drugie dno, które w obrazie można uwypuklić. Dlatego w 2001 roku zaczęliśmy tworzyć grafiki do naszych utworów. Nie myślę tu o efektach vj. To kilkuminutowe działa grafików i filmowców, nie tylko klipy. Wszystko jest zsynchronizowane z muzyką i nie ma tu przypadkowości i w tym różniliśmy się od innych artystów. Oczywiście grafiki są wciąż uaktualniane, bo przecież technika też wciąż idzie do przodu i to co robiliśmy w 2001 roku w 2012 jest już nie aktualne. Niestety teraz kiedy granie z multimediami jest bardziej popularne ceny również poszły w górę.
Na Waszej płycie słychać zaskakujące eksperymenty - rock miesza się z popem, rapem, ciężkie granie z elektroniką, akustycznym brzmieniem gitary, kontrabasu i orkiestry smyczkowej. Czy Wasza muzyka to wypadkowa fascynacji muzycznych każdego z was? Jakie dźwięki inspirują Was na co dzień?
Grzegorz Stróżniak – Nie potrafię kopiować siebie sprzed 30 lat i to zarzut głównie starych fanów, którzy oczekują ode mnie pisania „kopii” starych przebojów LOMBARD’u. Uwielbiam wszystko to co się w muzyce wydarzyło! Jak można przechodzić obojętnie obok technicznych możliwości współczesnego świata, dostępu do instrumentów, loop-ów, sampli, bitów. Fascynują mnie też akustyczne brzmienia. Lubię dobrą muzykę od klasyki, jazzu, bluesa przez pop, rock, aż po ciężki metal i rap. To wszystko zawsze walczy we mnie podczas tworzenia kolejnych utworów. Można powiedzieć, że ta muza jest wypadkową naszych fascynacji. Czy zwyciężą instrumenty klawiszowe czy gitarowe brzmienia, nigdy nie wiem. Wszystko rozwija się w studio i na sali prób. Jaka będzie następna płyta, jeszcze nie wiem! Może pójdziemy w akustykę! Płyta ShowTime to nie ostatnie słowo LOMBARD’u!
Część tekstów jest w języku angielskim. Czy Waszym zdaniem łatwiej trafić do słuchacza śpiewając po polsku czy po angielsku?
Marta Cugier – Pisząc teksty do płyty ShowTime nie zastanawiałam się nad tym. Nie piszemy utworów na zamówienia. Myślę, że dziś nie ma to znaczenia w jakim języku się śpiewa! Mówi się, że w „Polsce śpiewa się po Polsku”, to jest głupie stwierdzenie, nie zgadzam się z nim. Jesteśmy obywatelami Polski ale również Europy i Świata. Internet sprawia, że kula ziemska się skurczyła. Dzięki np. portalowi youtube i facebook mam dziś kontakt z fanami z Kanady, USA, Izraela, Hiszpanii, Niemiec czy Wielkiej Brytanii. Rozmawiamy po angielsku. Namawiają nas byśmy przetłumaczyli cały swój repertuar i ruszyli w świat. Powoli nad tym pracujemy! Wyszło tak jak wyszło! Część po angielsku, część po polsku. Duża graliśmy ostatnio poza granicami Polski dla Polonii, na nasze koncerty jednak przychodzą nie tylko Polacy i dobrze, że mamy takie piosenki, które sprawiają, że Oni również rozumieją o czym śpiewamy.

Wspominacie o tym, że ważny jest dla Was przekaz. Napisaliście, że przekaz na Waszym nowym krążku jest dowodem na to, że można nie zaprzedawać swojej duszy, robić swoje przez 30 lat. Jakie pokusy czyhają na muzyków? Mieliście jakieś propozycje, które musieliście odrzucić?
Grzegorz Stróżniak – W Lombardzie zawsze walczyłem o to, żeby teksty płynęły z wnętrza zespołu. Na początku jednak dla Lombard’u do mojej muzyki pisali: Jacek Skubikowski, Marek Dutkiewicz i Andrzej Sobczak. Jestem im wdzięczny za to, że były to teksty zaangażowane. Niezwykły i ponadczasowy protest song Andrzeja Sobczaka - „Przeżyj to sam” pomagał nam przetrwać najtrudniejsze chwile. Dziś nasze teksty wynikają z naszych doświadczeń. Namówiłem Martę by pokazała mi swoje wiersze i opowiadania, potem nauczyliśmy się robić z nich teksty piosenek.
Marta Cugier - Nie jest łatwo napisać teksty o problematyce jaką poruszamy na płycie ShowTime. Ludzkie losy nie są nam obojętne dlatego postanowiliśmy mimo komercjalizacji świata poruszyć różne trudne kwestie. Wszystkie wynikają z naszych osobistych przeżyć i doświadczeń ale i spotkań z ludźmi i rozmów z nimi. Nasza działalność charytatywna pozwala nam twardo stąpać po ziemi. Łatwo jest napisać hiciora, poddać się prądom i trendom. My wybraliśmy trudniejszą drogę i robimy swoje „na przekór czasom i ludziom wbrew”. Jakie czyhają pokusy na muzyków? Można sprzedać siebie i być sławnym! To nie jest trudne! Wystarczy poddać się prądowi! Opowiadać o swojej prywatności w najdrobniejszych szczegółach, wymyślać skandale, umawiać się z fotografami na niby przypadkowe sesje. Królować na salonach i zamiast artystą stać się celebrytą. Być specjalistą w tańcu, gotowaniu, wychowaniu dzieci itp. Itd. Tylko co z muzyką ma to wspólnego? NIC! Można brać też kawałki z publishingów, dogadać się z producentem z radia, wycinać solówki, grać muzę pod zamówienia stacji X czy poddawać się zewnętrznym sugestiom co i jak powinien grać Lombard! Mamy to wszystko za sobą ale udało nam się odeprzeć atak tych „specjalistów” od marketingu, PR, muzyki i wszystkiego. Robimy swoje, a ludzie, jeśli bez tych wielkich mediów uda nam się do nich dotrzeć, zweryfikują czy to co robimy jest fajne czy nie!
Na płycie znajdzie się także wyjątkowy utwór "Football fans". Czy możecie przybliżyć nam okoliczności jego powstania? Czy jest to wyraz Waszego patriotyzmu, czy też miłości do piłki nożnej ?
Grzegorz Stróżniak – Pisząc ten utwór nie myśleliśmy w ogóle o Euro. Powstał wiele lat temu na prośbę niepełnosprawnych kibiców piłki nożnej. Jest to wyraz naszego patriotyzmu ale i walki o pozytywne, radosne kibicowanie. Przerażają nas ustawki! Przeraża nas również fanatyzm, dlatego pomyśleliśmy, że warto poruszyć ten temat. Jesteśmy fanami dobrej piłki i lubimy dobry football na najwyższym poziomie. W sporcie najważniejsze jest również „fair play”… We wrześniu 2010 roku stworzyliśmy wraz z niesamowitą integracyjną drużyną przyjaciół klip promujący ideę jedności i równości wszystkich kibiców na stadionach. Marek Domagała z zespołu Amarylis i Rafał Jerzak zajęli się stroną realizacyjną. W klipie wystąpiły nasze rodziny i przyjaciele. Patronem naszej idei przez przypadek stało się Miasto Poznań i Spółka Euro Poznań 2012. Udało się zrobić naprawdę fajny klip promujący miasto Poznań w którym się urodziliśmy i w którym w 2012 odbędą się Mistrzostwa Europy.
Jesteście autorami niezwykłego, multimedialnego widowiska "W hołdzie Solidarności - Drogi do wolności". Skąd wziął się pomysł na realizację tego wydarzenia? Czy praca nad nim była czymś skomplikowanym? Co sądzicie o angażowaniu się w takie polityczne wydarzenia?
Marta Cugier - Wiele lat poświęciliśmy pierwszemu w Polsce spektaklowi multimedialnemu o najnowszej historii Polski – historii Solidarności „W hołdzie Solidarności – drogi do wolności”. Nie było łatwo. Tysiące kilometrów w samochodach i pociągach, godziny spędzone na spotkaniach, w archiwach telewizyjnych i Video Studio Gdańsk. Rozmowy z Instytucjami, pozwolenia na wykorzystanie nazw i wizerunków, zdjęć i archiwaliów. Niezapomniany czas! Każdy człowiek był i jest dla nas do dziś niesamowitą historią. Do dziś jesteśmy zafascynowani tymi postaciami, które odegrały tak znaczącą rolę w obalenie komunizmu w Polsce i Europie. Nie żałujemy tej decyzji! Wdzięczność ludzi Solidarności jest cenniejsza niż blichtr warszawskich salonów i obecność w brukowych gazetach. Koncert zarejestrowaliśmy z okazji 26 Rocznicy Pacyfikacji kopalni Wujek, dzięki wspaniałemu Stanisławowi Płatkowi i Społecznemu Komitetowi Pamięci Górników KWK Wujek Poległych 16 grudnia 1981 roku. W 2008 roku został wydany na DVD pod patronatem IPN i dzięki ówczesnemu prezesowi Januszowi Kurtyce, którego zawsze darzyliśmy wielkim szacunkiem i pozostania na zawsze w naszej pamięci. Wspaniale wspominamy również pracę nad spektaklem z okazji powstania wolnych mediów w Polsce „Cały ten czas” i niezwykły koncert dla Video Studio Gdańsk.
Grzegorz Stróżniak – Historia jest rzeczą niezmienną i nie wiele ma wspólnego z polityką. Solidarność i jej walka o wolną Polskę to jedna z najpiękniejszych jej kart naszej najnowszej historii. Są zespoły, które nie chciały wystąpić pod szyldem Solidarności. My jesteśmy dumni z tego, że Polsce powstała Solidarność, która zmieniła bieg historii Polski i świata. Koncert gramy już dziś w języku niemieckim i angielskim. Staliśmy się nieoficjalnymi ambasadorami polskiej historii w świecie. Ludzie nas Polaków szanują za Solidarność, a muzyka jest wspaniałym nośnikiem jej wartości.

Lombard istnieje już ponad 30 lat. Przez ten czas na pewno zebraliście mnóstwo doświadczeń. Gdybyście mogli się podzielić swoim doświadczeniem z młodymi zespołami - przed jakimi swoimi błędami byście ich przestrzegali?
Grzegorz Stróżniak – Najważniejsza jest konsekwencja. Dobra muzyka obroni się sama. Trzeba być sobą na scenie i poza nią, żeby za 30 lat móc sobie spojrzeć w oczy i nie wstydzić się tego co się wcześniej zrobiło. Oczywiście nie unikniecie błędów. Parę w życiu popełniłem i żałuję, ale jak podsumowuję sobie te 30 lat to jest ich mniej niż więcej i to jest sukces! Ten zawód to nie jest wieczna zabawa i balanga jak próbuje się kreować w mediach. To ciężka praca! Bardzo przyjemna ale ciężka. Ci co balowali dawno nie żyją albo się stoczyli lub leczą się na odwykach. Szukajcie tych najwspanialszych przykładów. Polska to nie California! Wybór oczywiście należy do Was! Ja za Was życia nie przeżyję, każdy musi przeżyć to sam…
Jak przez te lata zmieniała się polska scena muzyczna i nastawienie mediów do rocka? Łatwiej było być muzykiem w Polsce 30 lat temu, czy łatwiej jest Wam grać dzisiaj?
Grzegorz Stróżniak – Tych dwóch światów nie da się porównać! To co było kiedyś było chore. Dziś mamy wolność, która jest cenniejsza niż sława i pieniądze. Muzyka rockowa była muzyką tamtych lat, dziś nie ma jej w mediach, ale chyba tylko polskich. Jeździmy po całym świecie i jest cała gama stacji radiowych i telewizyjnych, można wybierać nie tylko w gatunkach muzycznych ale i sposobie prowadzenia. U nas dostęp do pasm ogólnopolskich jest ograniczony, dlatego jest tak jak jest. Największym jednak rozczarowaniem jest dla MTV, kiedyś wyrocznia dla świata muzyki, dziś kiepskie reality show dla nastolatków!
Dziękujemy za wywiad!
Pytania: Jakub Sommerfeld, Krzysztof Stachowiak
Foto: Rafał Jerzak www.lombard.pl
Znani dla FZ
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.